Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
  Forty Kraków - Witamy HOME
  Forty Kraków - Witamy FORTY
  Forty Kraków - Witamy CIEKAWE ARTYKUŁY
  Forty Kraków - Witamy HISTORIA FORTÓW
  Forty Kraków - Witamy GALERIA
  Forty Kraków - Witamy FORUM
  Forty Kraków - Witamy KSIĘGA GOŚCI
  Forty Kraków - Witamy MAPA SERWISU
  Stronghold - kontakt KONTAKT
  Forty Kraków - Witamy O STRONIE
  Forty Kraków - Witamy LINKI


Created by Krzysztof Wilk - Forty Kraków

 


Około roku 1892 na Błoniach Rakowickich pojawiły sie balony obserwacyjne austriackiego fortecznego oddzialu balonowego przy II Morawsko-Galicyjskim Regimencie Artylerii Fortecznej hr. von Beschi. Lotnisko samolotowe założono w 1912 roku razem z całym zapleczem technicznym. Dowódcą c.k. Oddziałów Lotniczych został Oberst Emil Uzelac. Już w 1913 roku na wyposażeniu lotniska znajdował się ceglano-drewniany hangar, dom oficerski, remiza konnych pojazdów transportowych i skład benzyny. Stacjonujący tu Flugpark 7 posiadał 6 samolotów: 4 Lohner Pfeilflieger oraz 2 Etrich Taube. W 1917 roku lotnisko na Rakowicach stało się jednym z punktów etapowych pierwszej w Europie regularnej pocztowej linii lotniczej. Samolotami Hansa-Brandenburg C.I wojska austryjackie uruchamiają pocztową linię lotniczą z przesyłkami wojskowymi i cywilnymi na trasie: Wiedeń - Kraków - Lwów - Płoskirów do Kijowa i Odessy (ok. 1600 km). Wcześniej - bo już w listopadzie 1914 roku wojska austryjackie organizują przewóz poczty samolotami Albatros do oblężonej załogi twierdzy Przemyśl. Na rakowickim lotnisku oprócz Flik.7 stacjonowały Flik.1, 10, 15.

31 X 1918 roku grupa polskich wojskowych przejmuje od Austriaków krakowskie lotnisko w Rakowicach wraz ze sprzętem, które przyjmuje nazwę Eskadrylli Lotniczej, nazywanej później Stacją Lotniczą. Komendantem lotniska zostaje kpt.pil. Roman Florer (powstaje tam I Eskadra Bojowa Lotnicza i III Eskadra Bojowa Lotnicza). W okresie wojny polsko-bolszewickiej działała również I Niższa Szkoła Pilotów, której zadaniem było szkolenie pilotów dla szybko rozbudowującego się lotnictwa wojskowego. Na Rakowicach działały również warsztaty lotnicze remontujące samoloty i ich silniki. Organizowano też w nich ograniczoną produkcję sprzętu lotniczego. W 1924 roku rozpoczęto wielką rozbudowę lotniska, która w ciagu nastepnego trzydziestolecia przynieść miała prawie czterokrotny rozrost powierzchni, zmianę układu przestrzennego, kilkanaście nowoczesnych budowli, a także zmianę nazwy na Rakowice Czyżyny. Efektem tego było powstanie drugiego co do wielkości lotniska w Polsce.

Dnia 1 września 1939 r. o świcie krakowskie lotnisko Rakowice, będące pokojową bazą 2 p.lotn., stało się przedmiotem najcięższego ataku Luftwaffe, głównie ze względu na warunki atmosferyczne. Mgła i całkowite zachmurzenie o niskiej podstawie nad północnymi, zachodnimi i centralnymi terenami Polski uziemiły wiele jednostek lotniczych napastnika prawie do południa. Jedynie nad południowy częścią kraju pogoda była lepsza i wysłane przed świtem rozpoznanie 4 Floty Powietrznej stwierdziło dobrą widoczność w rejonie Krakowa i zameldowało, że lotnisko Rakowice "jest czynne". Oczekującym na starcie bombowcom 4 Floty zmieniono więc w ostatniej chwili rozkazy, wyznaczając Kraków jako główny cel porannego nalotu, w którym ostatecznie wzięło udział ok. 150 samolotów.

Dwa dywizjony He 111P, I./ i III./KG 43 stacjonujące na lotnisku bojowym Langenau (Długopole k. Bystrzycy Kłodzkiej), pierwsze poderwały się z ziemi około godz. 4.30. W powietrzu dołączyła do nich eskorta pościgowych Bf 110 z dyw. I./ZG 76. Heinkle rozpoczęły bombardowanie Krakowa o godz. 5.20, zrzucając na Rakowice 48 ton bomb. Następny falę wielkiej wyprawy stanowiły bombowce nurkowe Ju 87B z dyw. I.StG 2 "Immelmann", operujące z lotniska Nieder-Ellguth (Ligota Dolna) u podnóża Góry Św. Anny. Junkersy nie były przystosowane do lotów na ślepo i podczas przebijania się formacji (klucz dowodzenia i dwie eskadry) przez chmury, jedna eskadra zgubiła się po drodze. Idące po poprawnym kursie nurkowce dokonały precyzyjnego bombardowania indywidualnych obiektów lotniska. Końcowy fazę ataku o godz. 5.45 przeprowadziły Do 17M i 17E dyw. I./ i III./KG 77, z lotniska w Brzegu, dopełniając zniszczenia z lotu koszącego , z wysokości zaledwie ok. 50 m. Kilka Dornierów poniosło drobne uszkodzenia od odłamków własnych bomb, wybuchających pod nimi.

Tymczasem zagubiona eskadra Ju 87 pominęła Kraków od północy, zbliżając się do ujścia Sanu i po zorientowaniu się w terenie, zawróciła na zachód, odnajdując wyznaczony cel z 45 min. opóźnieniem. Meldunki polskie odnotowały drugi nalot na Kraków o godz. 6.14. Celowanie ostatnim nurkowcom utrudniały pożary i dymy wcześniejszego bombardowania. Rakowice zostały obezwładnione. Zniszczeniu uległy zabudowania i instalacje lotniska oraz około 30 samolotów będących w remoncie i szkolnictwie, ale sprawnych maszyn bojowych wśród nich nie było.

Zgodnie z planem mobilizacyjnym, wszystkie polskie jednostki bojowe zostały przesunięte z macierzystych baz pokojowych na tajne lotniska operacyjne w ostatnich dniach sierpnia 1939. Krakowski dywizjon myśliwski III/2, przydzielony do Lotnictwa Armii "Kraków" i utrzymujący 4-samolotową zasadzkę na lotnisku Aleksandrowice koło Bielska-Białej, przeszedł do Balic, 12 km na zachód od Krakowa, w składzie 16 samolotów P. l1c 121 i 122 Eskadry Myśl. Wydzielona zeń 123 Eskadra Myśl. na P.7 odeszła do Brygady Pościgowej. Pilotów w Balicach zbudziło głuche dudnienie przelatującej formacji bombowej, która poczytali za "Łosie". Dopiero odgłosy wybuchów i dymy pożarów kierunku pobliskiego Krakowa uświadomiły im początek nie wypowiedzianej wojny. Dowódca dywizjonu, kpt. Mieczysław Medwecki, natychmiast wydał rozkazy nakazujące start patroli, pierwszy z których miał sam poprowadzić, wyznaczając na swoich bocznych ppor. Władysława Gnysia i st. szer. Tadeusza Arabskiego.

Klucz Medweckiego rozpoczął start akurat w chwili, gdy nad Balice nadleciały ostatnie Ju 87 powracające na zachód po zbombardowaniu Rakowic, a więc między godz. 6.15 a 6.30. Wśród tych nurkowców znajdował się Ju 87B z 2 Esk. I./StG 2 ze znakami T6+GK, pilotowany przez sierż. Franka Neuberta, który wspominał:
Po pewnym czasie, lecąc na zachód, zobaczyliśmy lotnisko krakowskie (...), pożary i wielki dym. Jeden samolot po drugim rzucał się piką w dół. (...) Po wyrzuceniu bomb na wysokości ok. 700 m podrywaliśmy maszyny i lecieliśmy znowu w kierunku zachodnim, w kierunku Rzeszy, nabierając wysokości. Osiągnęliśmy pułap ok. 1000 m kiedy zobaczyłem na prawo w dole, a musiało to być na północny-zachód od Krakowa, lotnisko polowe i krążące nad nim samoloty polskie. Oczywiście były to myśliwce, które po wykonaniu zadania podchodziły do lądowania (...). Nagle odkryłem przed sobą samotnie lecącego J u 87. Został on dla mnie równie nieoczekiwanie zaatakowany przez dwa polskie myśliwce typu PZL P.24, które ujrzałem lecące za nim w tym samym kierunku: jeden po prawej w tyle u góry, jeden po lewej. Moim natychmiastowym odruchem było iść na pomoc atakowanemu koledze. Musiałem dodać gazu, aby zmniejszyć odległość i zająć pozycję do strzału. Zmierzyłem się do lecącego po prawej stronie polskiego myśliwca. Potem oddałem pierwszy w tej wojnie serię, bez zaobserwowania rezultatu. Musiałem zaatakować po raz drugi. Do tego musiałem wpierw nabrać nieco wysokości (...), moje pociski ginęły w kabinie pilota, ale żadnej reakcji na razie nie zauważyłem. Kiedy zmierzałem się do trzeciego ostrzelania, atakowana maszyna eksplodowała w powietrzu w wielkiej kuli ognia (...). Moje spojrzenie przeniosło się naturalnie na drugi myśliwiec nieprzyjacielski, który zestrzelenia pierwszego jeszcze nie zauważył. (...) Kiedy zająłem pozycję do oddania strzału, ten zrobił elegancki skręt w lewo do góry, zawrócił do tyłu i więcej go nie widziałem.

Neubert zestrzelił samolot Medweckiego, który poniósł śmierć. Gnyś, startujący z dowódca na P. 11C '5', który według domniemania Wacława Króla miał mieć numer seryjny 8.67, zdołał desperackim unikiem w lewo wyrwać się z wiązki nieprzyjacielskich strzałów i wyprowadzić przepadający samolot tuż nad ziemię. Relacja Neuberta, któremu gen. Milch przyznał zestrzelenie pierwszego samolotu nieprzyjacielskiego w II wojnie światowej, zgadza się ogólnie z dokumentację polska, z tym, że mylnie zidentyfikował P.11C jako P.24 - błąd nagminnie powtarzany w niemieckich meldunkach wrześniowych - i wydawało mu się, że polskie myśliwce ładowały, a nie startowały, jak było w rzeczywistości, przez co drugi P. 11, nie mający jeszcze ani dostatecznej szybkości, ani wysokości, walki z nim nie był w stanie przyjąć. Z kilku różniących się od siebie relacji Gnysia, składanych podczas wojny, najpełniejsza brzmiała:

Dnia 1 września 1939 r. w godzinach porannych, około godz. siódmej rano, wystartowałem z lądowiska Balice koło Krakowa razem z dowódcą dyonu, kpt. Medweckim. Dołączając do d-cy dyonu na wysokości około 300 metrów, zostaliśmy ostrzelani z tyłu przez przelatujące samoloty niemieckie. Silnym skrętem w lewo uciekłem z wiązki ognia. Samolot, będąc na małej szybkości, zwinął się i wyłapałem go tuż nad sama ziemią. Po wyciągnięciu w górę stwierdziłem, że samolot kpt. Medweckiego kołysze się ze skrzydła na skrzydło, utrzymując nierówny lot. W pewnej chwili zauważyłem dwa samoloty niemieckie lecące z mojej lewej strony, około 1000 metrów niżej. Leciały na kierunku Kraków-Olkusz. Zaatakowałem lecący w tyle. W pierwszej chwili zauważyłem, że strzelec do mnie strzela, ale po kilku seriach przestał strzelać i lewy silnik zaczął lekko dymić. Wyrwałem w górę. Samoloty niemieckie zaczęty schodzić w dół. Zaatakowałem powtórnie samolot który, poprzednio przeze mnie atakowany, przechodził na moją stronę. Strzelec samolotu strzelał. Oddałem kilka długich i dobrych jak mi się wydawało serii i zszedłem mocno w dół. Znalazłem się dość nisko nad ziemią. Po wyciągnięciu samolotów nie widziałem i sądziłem, że schowały mi się za wzgórze, pomimo jednak obserwacji przypuszczalnego kierunku lotu, samolotów zobaczyć nie mogłem. Było to dla mnie jednak dziwne. Widziałem coś dymiącego się na ziemi, ale się temu nie przyglądałem i wziąłem kurs powrotny na lotnisko. Samoloty przeze mnie atakowane były dwustatecznikowe i, jak je wtedy określiłem, były to Dorniery. W drodze powrotnej oddałem krótką serię do przelatującego He 111, na dużej ode mnie odległości pod kątem około 90°, ale z powodu braku amunicji zawróciłem do bazy. Skuteczność akcji wątpliwa. W drodze powrotnej zauważyłem palący się samolot na ziemi kpt. Medweckiego.

fragment: J.B Cynk, Skrzydła Nr 141/627

W okresie II wojny światowej lotnisko krakowskie było wykorzystane przez niemiecką Luftwaffe. Stało się jedną z baz lotniczych biorących udział w przygotowaniach do ataku niemieckiego na Związek Radziecki w 1941 roku. W styczniu 1945 roku lotnisko zajęli Rosjanie. W połowie 1945 roku przekazali je polskim władzom wojskowym. W 1963 roku lotnisko Rakowice-Czyżyny zostaje zlikwidowane z powodu rozbudowy kombinatu metalurgicznego i towarzyszących mu osiedli mieszkaniowych. Do dziś zachowały się: hangar z lat 1914-16 oraz kancelaria lotniska i budynek oficerski z lat 1916-17.

W roku 1964 na terenie byłego lotniska stworzono Muzeum Lotnictwa i Astronautyki. Obecnie w Muzeum Lotnictwa Polskiego zgromadzonych na ekspozycji zostało ponad 76 samolotów, 7 śmigłowców, 22 szybowce, i ponad 100 silników lotniczych.

W "Małym Hangarze" eksponowane są samoloty z pionierskiego okresu lotnictwa, w tym repliki lotni Otto Lilienthala i Bleriota XI - pierwszego samolotu, który pokonał kanał La Manche. Zobaczyć można tu także unikatowe na skalę światową, jedyne zachowane na świecie samoloty z okresu I wojny światowej, niemieckie LVG B.II i DFW C. V oraz rosyjską łódź latającą Grigorowicz M-15.
W "Dużym Hangarze", dawniej należącym do 2 Pułku Lotniczego, eksponowane są samoloty, szybowce i śmigłowce, z których najstarsze zbudowano jeszcze przed II wojną światową. Wśród nich do najcenniejszych należą jedyne zachowane na świecie egzemplarze sławnego przedwojennego myśliwca PZL P. 11c, który we wrześniu 1939 bronił polskiego nieba, oraz doskonałego polskiego dwupłata szkolnego PWS 26. Godne miejsce zajmuje również brytyjski myśliwiec Supermarine Spitfire, na trwałe związany z historią polskich skrzydeł na Zachodzie, oraz, prezentowany od czerwca do połowy września, Messerschmitt Bf 109G-6.


źródła: Muzeum Lotnictwa - al. Jana Pawła II


KRZYSZTOF WILK DESIGN ™ All Rights Reserved © 1996-2009