|
|
|
 AKTUALNOŚCI. INFORMACJE PRASOWE O TWIERDZY KRAKÓW |
|
|
- Chcemy dokładnie sprawdzić - czy uchwały Zarządu
Miasta, na których opierano się przekazując teren
wraz z Fortem św. Benedykta, były prawomocne.
Wstępne wrażenie jest takie, że nie były - mówi
Stanisław Rachwał, przewodniczący Komisji Rewizyjnej
Rady Miasta Krakowa, która od kilku miesięcy bada,
czy przekazanie przez miasto na rzecz Stowarzyszenia
Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki'' działki
zabudowanej zabytkowym Fortem św. Benedykta było
zgodne z prawem. Werdykt w tej sprawie miał zapaść
do końca tego roku.
- Potrzebujemy jednak jeszcze trochę czasu, by
dokładnie przyjrzeć się uchwałom Zarządu Miasta
i okolicznościom ich podejmowania. Ostateczną
decyzję w tej sprawie powinniśmy podjąć na początku
przyszłego roku - wyjaśnia radny Stanisław Rachwał.
Komisja Rewizyjna zbada również
wątek wskazania przez ''Instytut Sztuki'' jako
sposobu finansowania adaptacji Fortu - środków
pochodzących ze żródeł zewnętrznych, w tym m.
in. z Rafinerii Trzebinia SA. Przypomnijmy, że
władze Krakowa w 2000 r. oddały Stowarzyszeniu
''Instytut Sztuki'', działającemu przy Akademii
Ekonomicznej, w użytkowanie na 25 lat położoną
na Wzgórzu Lasoty działkę o powierzchni ponad
4 ha, zabudowaną wpisanym do rejestru zabytków
Fortem św. Benedykta. Stowarzyszenie zobowiązało
się do ponoszenia nakładów związanych z dokończeniem
remontu i adaptacją Fortu na cele kulturalne.
Po 4 latach stowarzyszenie przedstawiło koncepcję
przebudowy Fortu. Miała ona polegać m. in. na
zaadaptowaniu go na salę widowiskową przykrytą
kopułą.
- Akt notarialny, przekazujący Fort w użytkowanie
stowarzyszeniu, zakładał jedynie dokonanie remontu
i adaptacji. Został on oparty na uchwałach Zarządu
Miasta Krakowa, jednak bez wiedzy i zgody Rady
Miasta Krakowa a także bez zasięgnięcia opinii
Rady Dzielnicy, a więc z naruszeniem Ustawy o
samorządzie terytorialnym - przekonywał w czasie
89. posiedzenia Sejmu poseł Stanisław Papież.
Jego wątpliwości budzi również pismo z 21 pażdziernika
1998 r. (Zarząd Miasta powołuje się na nie w uzasadnieniu
swojej uchwały), w którym Rafineria Trzebinia
SA wyraziła gotowość współpracy ze stowarzyszeniem
w zagospodarowaniu Fortu poprzez współuczestnictwo
finansowe w jego odrestaurowaniu i wspieraniu
prowadzonej w nim działalności kulturalnej.
Podobne zastrzeżenia ma również
Bolesław Markiewicz, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy
XIII, która przez cały czas protestuje przeciw
proponowanym przez ''Instytut Sztuki'' planom
zagospodarowania Fortu.
- Obecnie współfinansowanie remontu przez rafinerię
z Trzebini jest mało wiarygodne. Komisja Rewizyjna
powinna więc wziąć ten fakt pod uwagę i zadecydować
o rozwiązaniu ze stowarzyszeniem umowy użytkowania
Fortu, który wraz z otaczającym go historycznym
terenem powinien wrócić do zasobów miasta i być
dostępny dla ogółu mieszkańców, a nie dla osób
prowadzących komercyjną działalność - uważa wiceprzewodniczący
Markiewicz, który swoje zastrzeżenia przedstawił
w liście otwartym do Rady Miasta Krakowa. Jego
pismo przewodniczący Rady Miasta przekazał prezydentowi
Krakowa. W odpowiedzi prezydent wyjaśnił, że Rafineria
Trzebinia SA ani inne podmioty nie zostały w żaden
sposób wskazane jako finansujące przedsięwzięcie,
a akt notarialny nie precyzuje żródeł pochodzenia
środków pozyskiwanych przez stowarzyszenie. Prezydent
dodał rownież, że - w ocenie Wydziału Kultury
i Dziedzictwa Narodowego UMK i Wydziału Skarbu
Miasta - przy realizacji przedsięwzięcia nie doszło
do naruszenia przepisów prawa oraz postanowień
umowy, a wszystkie projekty remontów czy adaptacji
były i są uzgadniane z właściwymi organami i jednostkami.
W związku z tym - zdaniem prezydenta - brak podstaw
do rozwiązania umowy użytkowania.
- Zarząd Miasta uchwałą o przekazaniu terenu wraz
z Fortem podjął opierając się na obowiązującej
w tamtym czasie uchwale Rady Miasta Krakowa z
28 czerwca 1993 r., która zezwalała na oddawanie
gruntów w użytkowanie osobom fizycznym i prawnym
- wyjaśniono w Wydziale Skarbu UMK. Prezes Stowarzyszenia
Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki'' Jacek
Wilczyński poinformował nas, że zobowiązanie Rafinerii
Trzebinia SA należy traktować jako list preferencyjny,
nie ma natomiast mowy o żadnym sponsoringu, ponieważ
- jak twierdzi - Fort będzie odnawiany z funduszy
Unii Europejskiej.
[TYM] Dziennik Polski - 30 grudnia
2004 r.
|
|
W ostatnim wydaniu miesięcznika Forteca ukazał się artykuł o grupie fortowej Węgrzce p. Mikulskiego. Według informacji uzyskanych przez autora artykułu (od rady gminy Zielonki) fort 47a Węgrzce ma "stać się" hotelem - dlatego w planach jest zlikwidowanie wież pancernych i dobudowanie dwóch nowych kondygnacji. Natomiast w miejscu gdzie znajduje się bateria sprzężona ma powstać hipermarket, co wiąże się z niwelacją baterii i wyburzeniem ostrogu fortecznego. Co do fortu 47 Łysa Góra gmina Zielonki nie ma jeszcze "dobrego" pomysłu.... jednak widząc jak fort ten jest rozkradany pozostawienie go samemu sobie już jest przestępstwem.
Trzeba zaznaczyć, że wszystkie te obiekty nie mają statusu zabytków... tak więc inwestor może zrobić wszystko co mu się podoba... lub nie podoba.
Teraz wszystko staje się jasne - dlaczego nikt nie chroni fortu Łysa Góra i nawet po moich apelach do mediów, policji,
UM Krakowa - nikt nie zainteresował się dewastacją tego obiektu. Agencja ochrony, która teoretycznie powinna dbać o ten obiekt reaguje tylko w przypadku podpaleń - natomiast kradzieże ich nie interesują. To oczywiste, skoro fort ma być wyburzony ...
Tylko co na to konserwator zabytków. Podobno każdy budynek sprzed 1945 roku jest już prawnie chroniony ... teoretycznie rzecz jasna. A to Polska właśnie...
Krzysztof Wilk 16-12-2004 r.
|
|
Jak uratować forty Twierdzy
Kraków? Jak się nimi opiekować? Co zrobić, żeby
stały się atrakcyjne dla turystów? - zastanawiali
się uczestnicy środowego spotkania w Ośrodku Kultury
im. Norwida w Nowej Hucie. Dlaczego tam? Bo nowohuckie
forty są tymi obiektami Twierdzy Kraków, którym
wiedzie się najlepiej. Twierdza Kraków to ponad
sto obiektów o charakterze militarnym, w tym 38
dużych fortów. Trzy z nich są bardzo zdewastowane,
dziewięć jest w dobrym stanie, siedem jest zagospodarowanych,
sześć ma szansę na adaptację.
- Forty Twierdzy Kraków to olbrzymi potencjał
historyczny, kulturowy i turystyczny miasta -
mówił na środowym spotkaniu Janusz Leśniewicz
z Fundacji Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki
i Dziedzictwa Kultury "Janus". - Niestety,
miasto nie potrafi tego potencjału wykorzystać.
A może po prostu nie chce. Niedawno Fundacja,
która opiekuje się większością fortów, przedstawiła
gminie pomysł na aktywne ich wykorzystanie. Chodziło
przede wszystkim o połączenie wszystkich obiektów
szlakiem turystycznym. Forty mogłyby stać się
miejscem rekreacji dla mieszkańców Krakowa, w
jednym z największych i najlepiej zachowanych
fortów - Tonie 44, Fundacja chciałaby utworzyć
Muzeum Twierdzy Kraków. - Pomysł przedstawiliśmy,
ale ze strony gminy skończyło się tylko na przyjęciu
tego projektu - dodaje Leśniewicz. - A fortom
potrzeba najbardziej zainteresowania urzędników.
Powinno się ono przełożyć na szybkie znalezienie
zarządcy, potrzebny jest plan takiego zarządzania.
Warto się też zastanowić, czy jedynym ratunkiem
dla tych obiektów jest oddanie ich pod działalność
komercyjną.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby każdym
fortem opiekowała się inna fundacja lub stowarzyszenie.
Jednej instytucji trudno panować nad kilkudziesięcioma
obiektami - tłumaczyła na środowym spotkaniu Barbara
Lambor ze Stowarzyszenia "Twierdza Kraków"
i radna Dzielnicy X (na jej terenie znajduje się
fort Borek).
Holendrzy uznali kiedyś forty za swoje dobro narodowe
- uzyskały status rezerwatu przyrody. Działacze
fundacji mówią, że to najlepszy pomysł na forty.
Gazeta Wyborcza 12-11-2004
r.
|
|
Kradzieże złomu stają się plagą. Każdego tygodnia krakowska policja otrzymuje przynajmniej kilka zgłoszeń o zdemontowaniu metalowych elementów z najrozmaitszych urządzeń. Dwa dni temu przyłapano sprawcę kradzieży trzech pokryw od studzienek kanalizacyjnych.
Wczoraj policja poinformowała o zatrzymaniu w pobliżu fortu Kliny czterech młodych mężczyzn, którzy przygotowali już do wywiezienia 6 metalowych kątowników do wzmacniania konstrukcji budynku, ważących ok. 3 tony.
W środę w godzinach popołudniowych policjanci z sekcji kryminalnej VI komisariatu uzyskali informację, że na terenie fortu na Klinach mają pojawić się złodzieje. Postanowili to sprawdzić. Gdy pojawili się na miejscu, złodzieje buszowali już w najlepsze. Na czujce stał młody mężczyzna, który miał obserwować okolicę i przez krótkofalówkę ostrzegać wspólników. Tym razem nie zdążył wywiązać się z tego zadania. Trzech jego kompanów wpadło podczas demontowania i cięcia palnikami na części metalowych kątowników do wzmacniania konstrukcji budynku. Poradzili sobie już z 6 takimi elementami, ważącymi ok. 3 tony. Część zdążyli nawet zapakować do żuka, którym przyjechali.
- Zatrzymani to młodzi mężczyźni w wieku 25 - 30 lat. Wszystkim został przedstawiony zarzut kradzieży, za co grozi do 5 lat więzienia - mówi kom. Sylwia Bober-Jasnoch z zespołu prasowego małopolskiej policji. Przy okazji tej sprawy policja zatrzymała w czwartek pracownika skupu złomu. Jest on podejrzewany o paserstwo.
Wzrost aktywności złodziei metalowych elementów nastąpił przed kilkoma miesiącami, niemal równocześnie ze wzrostem cen oferowanych przez punkty skupu złomu. Policja zapewnia, że nie przygląda się temu bezczynnie, tym bardziej że niektóre kradzieże - np. na terenie PKP - grożą katastrofą.
- Policjanci z komisariatów na bieżąco monitorują miejsca, w których zazwyczaj dokonywane są kradzieże, kontrolują punkty skupu złomu, zwracają również uwagę na osoby, mogące trudnić się tym procederem. Bardzo cenna jest też współpraca ze społeczeństwem. Niejednokrotnie telefony od mieszkańców i szybka reakcja policjantów pozwalała zatrzymywać sprawców na gorącym uczynku i odzyskiwać skradzione przedmioty - zapewnia kom. Sylwia Bober-Jasnoch.
(EK) Dziennik Polski 6-11-2004 r.
|
|
XXXV sesja Rady Dzielnicy XIII przerodziła się w ostrą walkę o Fort Lasówka.
Wieść o wprowadzeniu do porządku obrad głosowania nad użyczeniem Fortu Małopolskiemu Stowarzyszeniu ''Probacja'' dotarła do mieszkańców Podgórza, którzy dość niespodziewanie pojawili się na sesji. Ponad dwie godziny zdenerwowani ludzie przekonywali radnych, że powinni liczyć się z opinią wyborców i nie mogą głosować za użyczeniem... Małopolskie Stowarzyszenie ''Probacja'' stara się przejąć Fort, by stworzyć w nim otwarte Centrum Readaptacyjne dla osób opuszczających więzienia.
Prezes stowarzyszenia Barbara Nyk - Bednarczyk przekonywała, że centrum będzie dla popadającego w ruinę Fortu prawdziwą szansą. Niegrożni skazani (za przestępstwa finansowe, za niepłacenie alimentów lub znęcanie się nad rodziną) będą bowiem resocjalizować się - remontując obiekt i opiekując się nim.
Poza stworzeniem centrum, stowarzyszenie obiecywało mieszkańcom i Radzie Dzielnicy przeznaczenie części Fortu dla turystów i mieszkańców. Można go będzie bowiem zwiedzać lub relaksować się w wybudowanej wodnej przystani.
- Stawiamy sobie dwa cele: postawienie Fortu na nogi i przywrócenie skazanych społeczeństwu - zakończyła prezes Nyk - Bednarczyk.
Mieszkańcy ulic sąsiadujących z Fortem nie dali się przekonać zapewnieniom przedstawicieli stowarzyszenia. Argumentowali, że Fort jest dla nich miejscem spacerów i oazą spokoju, a wprowadzenie tam skazanych zburzy ich spokój, zwiększy zagrożenie. Przytaczali statystyki o małej skuteczności resocjalizacji. Mówili, że więzienia są dla większości ich bywalców szkołą złodziejstwa i brutalności. Nie wierzą więc w ''niegrożnych'' skazanych. Wiesław Włosik - jeden z gości sesji - dodał, że już raz mieszkańcy tego terenu zostali obdarowani podobnym ''prezentem''.
- Pod koniec lat 80. zrobili nam na Golikówce baraki dla eksmitowanych z bloków za niepłacenie czynszów i zakłócanie spokoju. Urządzono nam piekło na ziemi. Nowi lokatorzy przenieśli do baraków swoje przyzwyczajenia. Zaczęły się kradzieże i rozboje. Przez prawie 20 lat nikt nie mógł sobie z tym poradzić! Nie chcemy otwartego więzienia za płotem, wiemy już, czym to pachnie - stwierdził. Mieszkańcy sugerowali radnym, że Fort można przeznaczyć na ośrodek sportu i rekreacji. Deklarowali swój udział w budowie takiego obiektu. Zapewnili też stanowczo, że próba lokalizacji więżniów w Forcie skończy się publicznym protestem, blokadą dojazdu do tego obiektu. Część radnych próbowała wycofać z porządku obrad głosowanie nad użyczeniem. Nie ukrywano, że imienne stwierdzenie przed wyborcami - czy są za czy przeciw, nie wszystkim jest na rękę. Ostatecznie jednak doszło do głosowania. Przy 8 głosach przeciw, 9 wstrzymujących się i 2 za użyczeniem, uchwała nie została podjęta. Nie znięchęciło to przedstawicieli stowarzyszenia.
- Ludzi protestujących przeciw stworzeniu centrum jest zbyt mało. Nie jest to dla nas reprezentatywna grupa. Podgórze ma około 34 tys. mieszkańców. Nie wiemy jaka jest opinia większości. Decyzja - czy centrum powstanie - zapadnie prawdopodobnie w Urzędzie Miasta Krakowa - podsumowała prezes.
[RO] Dziennik Polski 28-10-2004
|
|
Redaktor Gazety Krakowskiej o pseudonimie (mas) - czyli Marian Satała w bezczelny sposób wykorzystał tekst z mojej strony do własnego artykułu - "Szlakiem Twierdzy Kraków", który ukazał się w dzisiejszym wydaniu GK. Oto przepisany w całości fragment z głównej strony mojego serwisu Stronghold - Historia Twierdzy Kraków (www.twierdza.art.pl/index.html):
Niestety czas jest nieubłagany, nawet potężne forty, które jeszcze kilka lat temu były w doskonałym stanie - dziś są ruiną... Twierdza nigdy nie zdobyta przez wroga, dziś obdarta z godności (rozkradana przez złomiarzy) zapewne nie przetrwa następnych stu lat.
Panie Satała - kto dał Panu prawo wykorzystywania moich tekstów? Pytał mnie Pan o zgodę? Nie. Więc dlaczego podpisuję się Pan pod tym swoim nazwiskiem. Nawet w internecie moje zdjęcia i artykuły są chronione ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. nr 24, z dnia 23 lutego 1994).
Krzysztof Wilk 18-10-2004
|
Im dalej od wojen, tym więcej miłośników architektury militarnej, a im bardziej w pamięci zacierają się wspomnienia podległości austriackim zaborcom - tym liczniej ujawniają się tęskniący za czasami c. i k. nieboszczki.
A że na dodatek armia, zajmująca przez lata gros fortecznych obiektów, zaczęła się z nich wycofywać, zaś ich wnętrza przestały być tajemnicą wojskową - o penetrowanie tych pozostałości po epoce romantycznych wojen łatwiej. No i penetracje trwają, mnożą się opracowania dotyczące historii fortów, one same stają cenionymi atrakcjami turystycznymi...
Aliści... Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Weźmy za przykład Fort nr 45 "Zielonki", część niegdysiejszej Twierdzy Kraków, obiekt klasyfikowany, jako jednowałowy główny fort artyleryjski, powstały około 1884 r., a poddany korektom, mającym na celu wzmocnienia konstrukcyjne, około 1910
Fort wyposażony był w trzy baterie towarzyszące. Zachodnia, położona przy drodze z Zielonek do Węgrzc, otoczona zewsząd wybujałym zagajnikiem, została zaznaczona specjalną tabliczką, informującą o rodzaju obiektu i roku powstania (1902), z racji zlokalizowania bywa odwiedzana przez licznych turystów. Niestety: widzą oni przede wszystkim zwały śmieci, podrzucanych między drzewa.
Może to wojna z wiatrakami, ale wojna warta wszczęcia: a gdyby tak miłośnicy zabytków architektury fortecznej zaczęli się zasadzać na wywożących te odpady? Bo skoro gminne służby nie są w stanie wyegzekwować obowiązku wywożenia śmieci na wysypiska, to może im się uda? O posprzątanie do tych hobbystów nie apelujemy. Bo to na pewno nie ich zadanie...
[HAUS] Dziennik Polski 15-10-2004
|
Małopolskie Stowarzyszenie "Probacja" zabiega o zaadaptowanie fortu 50a "Lasówka" na hostel dla osób, które po opuszczeniu aresztu śledczego lub zakładu karnego, "z przyczyn bezdomności lub zaistnienia innych równie determinujących okoliczności", są szczególnie zagrożone powrotem do przestępstwa. Przy okazji stowarzyszenie "Probacja" zamierza zrekonstruować fort.
Projekt "Otwarte drzwi" zakłada stworzenie osobom opuszczającym areszt lub zakład karny warunków, które pozwolą im na powrót do społeczeństwa. Podopieczni stowarzyszenia "Probacja" byliby zatrudnieni przy pracach renowacyjnych i adaptacyjnych fortu. Docelowo miałby się on stać centrum działalności stowarzyszenia, które dla swoich podopiecznych organizowałoby również pracę w innych miejscach.
- Zabezpieczenie miejsc pracy dla osób, które weszły w kolizję z prawem, jest szansą na ich społeczną stabilizację, daje im możliwość uregulowania zobowiązań finansowych wobec rodzin, wierzycieli i skarbu państwa. Tego typu działanie wpłynie na ograniczenie recydywy i przyczyni się do wzrostu poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców miasta - twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia "Probacja". Ich projekt został poparty przez dyrekcje zakładów karnych i aresztów śledczych, Radę ds. Społecznej Readaptacji i Pomocy Skazanym oraz Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Krakowie.
Obecnie Wydział Skarbu Urzędu Miasta Krakowa prowadzi postępowanie w sprawie oddania w użyczenie stowarzyszeniu "Probacja" fortu przy ul. Golikówka. O opinię w tej sprawie zwrócono się również do Rady Dzielnicy XIII. - Decyzję w tej sprawie rada podejmie po zasięgnięciu opinii mieszkańców z okolicy fortu "Lasówka". Za fundacją "Probacja" stoją pracownicy policji, sądów, ławnicy i kuratorzy, którzy zapewniają, że pensjonariusze w hostelu będą przez 24 godziny pod nadzorem i nie będą mogli spożywać alkoholu. Oddanie fortu fundacji daje także możliwość zagospodarowania zabytkowego obiektu, który byłyby również udostępniany do zwiedzania. Mimo to mamy głosy, że pomysł budzi wśród mieszkańców mieszane uczucia - wyjaśnia Bolesław Markiewicz, zastępca przewodniczącego Rady Dzielnicy XIII.
[TYM] Dziennik Polski 13-10-2004
|
W dniach 16-17 października odbędzię się VI rajd szlakiem Twierdzy Kraków.
Organizatorzy: Oddział Wojskowy PTTK im. gen. J. Bema przy Klubie 2 Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie.
Program rajdu:
16.10.2004 (sobota)
9.00 - wykład o historii Twierdzy Kraków
10.30 - przejazd autokarem pod Fort 50a Lasówka,
11.00 - przejazd autokarem pod Fort 49 1/2 Mogiła,
12.00 - przejazd autokarem do Fortu 49 1/4 Grębałów,
13.00 - przejście piesze do Fortu 49 Krzesławice.
17.10.2004 (niedziela)
8.30 - zwiedzenie Fortu 44a Pękowice i przyległej baterii artyleryjskiej.
9.30 - zwiedzanie Fortu 44 Tonie.
Więcej informacji i warunki uczestnictwa znajdziesz na stronie: http://www.offclub.krakow.pl/7.html#g
Krzysztof Wilk 10-10-2004
|
Pojawiła się szansa na otwarcie nowego muzeum - Muzeum Twierdzy Kraków. Inicjatorzy twierdzą, że pomysł przyblokował urząd. Muzeum Twierdzy Kraków chce utworzyć w forcie Tonie fundacja Janus, w której radzie programowej jest wielu specjalistów od fortyfikacji i która właśnie wygrała przetarg na gospodarowanie miejskimi fortami.
- Muzealny charakter ma już sam fort w Toniach. Są tam m.in. wysuwalno-obrotowe wieże pancerne. Poza tym dysponujemy wieloma cennymi eksponatami militarnymi i zabytkami techniki - mówi Janusz Leśniewicz, prezes fundacji. Do muzeum w każdej chwili mogą trafić również depozyty z innych placówek, np. z Muzeum Wojska Polskiego. Ale Tonie to nie tylko fortyfikacje. Wokół obiektu zachował się wyjątkowy układ zieleni maskującej. - Na tych terenach można spotkać sarny, sowy, jastrzębie i salamandry. Dlatego chcemy, by obiekt w Toniach stał się zalążkiem fortecznego parku kulturowego, który pełniłby też funkcję rekreacyjną - mówi Leśniewicz. Twierdzi, że jego fundacja już w zeszłym roku złożyła w Wydziale Skarbu UMK wniosek o dzierżawę fortu i projekt muzeum. - Gdyby wniosek nie utknął w magistracie, muzeum już by działało - skarży się Leśniewicz. - Zaopiniowaliśmy wniosek pozytywnie i przekazaliśmy konserwatorowi wojewódzkiemu. Ale to była bardzo wstępna koncepcja. Teraz czekamy na konkrety - mówi Halina Rojkowska, członek działającego od kilku miesięcy w magistracie zespołu ds. fortów.
Leśniewicz odpowiada: - Konserwator wojewódzki już dawno wyraził się pozytywnie o naszym projekcie, twierdząc, że to optymalny sposób na zagospodarowanie tego fortu. My wciąż liczymy na lepszą współpracę z magistratem, bo mamy wrażenie, że szwankuje koordynacja między poszczególnymi wydziałami.
Czy propozycja dotycząca powstania muzeum jest traktowana w magistracie poważnie - nie wiadomo. Pewne jest, że na ostatnich targach nieruchomości w Barcelonie Kraków prezentował 26 atrakcyjnych ofert dla inwestorów, a wśród nich właśnie fort Tonie.
Gazeta Wyborcza 6-10-2004
|
Fundacja Janus wygrała przetarg na gospodarowanie miejskimi fortami. Czy uchroni je przed złodziejami i dalszą degradacją? - Forty niekoniecznie trzeba przerabiać na hotele czy centra konferencyjne. Kluczowe jest doprowadzenie ich do takiego stanu, by zahamować ich degradację - mówi Janusz Leśniewicz, prezes Fundacji.
Fundacja będzie w fortach dbać o zieleń, sprzątać, a także dozorować, w niektórych nawet 24 godziny na dobę. - Z naszych doświadczeń wynika, że najważniejsze jest stworzenie wrażenia, że fort ma gospodarza. Jeśli trawa jest skoszona, kręcą się robotnicy, wówczas złodzieje omijają taki obiekt z daleka. Pojawiają się zupełnie inni ludzie - okoliczni mieszkańcy z psami, matki z dziećmi - tłumaczy Janusz Leśkiewicz. Fundacja, w której radzie programowej jest wielu specjalistów od fortyfikacji, przykładowo dr Krzysztof Wielgus, już przez ostatnie trzy miesiące zajmowała się 15 miejskimi fortami, w tym m.in. Rajsko, Mistrzejowice, Mydlniki, Batowice. - Choć w wakacje wiele fortów dotknęły kradzieże, te którymi my się opiekowaliśmy, ten los ominął - mówi Janusz Leśniewicz. Przykładowo, w forcie Rajsko w lutym tego roku skradziono więcej pancernych elementów niż przez dwadzieścia wcześniejszych lat - gdy opiekę nad nim przejęła Fundacja, złodzieje zaczęli go omijać.
Prawdopodobnie do dotychczasowej "piętnastki" fortów pod opiekę Fundacji trafią też inne, szczególnie poszkodowane ostatnio przez wandali, np. fort Borek, z którego wyniesiono całą klatkę schodową, i fort Prokocim, z którego złodzieje ukradli 6-tonowy sponson.
Umowę ze zwycięzcą przetargu gmina miała podpisać wczoraj, nie doszło jednak do tego, bo w ostatniej chwili wpłynął protest od firmy Komandos. Zarzuciła ona Fundacji, że ta za 15 miesięcy pieczy nad fortami zaproponowała rażąco niską cenę: 330 tys. zł (pozostali oferenci dawali 710 tys. i 1325 tys. zł). - Mogliśmy dać niższą cenę, bo w przyszłości, podobnie jak i w ostatnich trzech miesiącach, forty będą dozorować wolontariusze z Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Ochrona Twierdzy Kraków to w końcu jeden z celów statutowych naszej Fundacji - mówi Janusz Leśniewicz. Niska cena to też efekt tego, że Fundacja może do prac przy fortach zatrudniać bezrobotnych w ramach programu "Konserwator".
Gazeta Wyborcza 4-10-2004
|
Jan Paweł II beatyfikował ostatniego cesarza Austrii, Karola z dynastii Habsburgów (1887 - 1922). Z tej okazji do Watykanu zjechały rodziny królewskie z całej Europy i delegacje krajów, które należały do cesarstwa Austro - Węgier.
W kazaniu podczas trwającej dwie godziny mszy na placu św. Piotra papież podkreślił, że Karol I powinien być przykładem dla rządzących w Europie. Przedstawił cesarza, jako przyjaciela pokoju w czasach I wojny światowej.
Przypomniał, że monarcha popierał apele pokojowe papieża Benedykta XV.
- Pełnienie władzy pojmował jako służenie narodom. Wiedział, że powołaniem chrześcijanina jest dążenie do świętości, również w polityce - powiedział Jan Paweł II.
W mszy beatyfikacyjnej wzięło udział ok. 30 tys. wiernych, wśród nich reprezentanci dynastii Habsburgów, krewni nowego błogosławionego, w tym jego syn Otto ze swoimi dziećmi, przedstawiciele rodziny Bourbonów, z której pochodziła żona Karola, a także dynastii sabaudzkiej. Pojawiła się księżniczka Karolina z Monako, królowa Fabiola z Belgii, arcyksiężna Maria Astrid z Luksemburga i para książęca z Liechtensteinu. Przybyły oficjalne delegacje władz Austrii, Węgier, Chorwacji, Słowacji, Bułgarii i Kosowa. Na plac Świętego Piotra zjechali także pielgrzymi z Niemiec i Francji. Malowniczo przed bazyliką watykańską prezentowali się tyrolscy strzelcy. (...)
[PAP] Dziennik Polski 3-10-2004
|
|
Radni z Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków prawie na każdym posiedzeniu zajmują się sprawą krakowskich fortów, których stan w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo się pogorszył. Wczoraj komisja postanowiła wystąpić do prezydenta z kolejnymi wnioskami w tej sprawie.
- Każdy dzień zwłoki w zabezpieczeniu fortów grozi tym, że będą rozkradane ich elementy - alarmował radny Stanisław Handzlik. Radni zwrócili się więc do prezydenta z wnioskiem o powiadomienie prokuratury o ostatnich kradzieżach w krakowskich fortach. Chcą także by swoje prace przyspieszył zespół powołany przez prezydenta miasta, zajmujący się tematyką fortyfikacji. Komisja uznała, że w przyszłorocznym budżecie miasta konieczne jest zabezpieczenie funduszy na efektywną ochronę fortów przed dalszą dewastacją. Na posiedzeniu komisji wicedyrektor Zarządu Budynków Komunalnych Ryszard Gąsiorowski poinformował, że niebawem - po rozpatrzeniu odwołań - zostanie podpisana umowa z firmą, która wygrała przetarg na sprzątanie, porządkowanie zieleni oraz dozorowanie fortów. Przetarg wygrała Fundacja Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego ''Janus'', która uprzednio zwracała się do prezydenta miasta z ofertą przejęcia administracji nad krakowskimi fortami, doprowadzenia obiektów do porządku, wdrożenia programu rewitalizacji zespołu fortów oraz wypromowania ich jako atrakcję turystyczną. W fundacji działają znawcy problematyki fortecznej, m.in. Waldemar Brzoskwinia oraz Krzysztof Wielgus.
[WT] Dziennik Polski 1-10-2004
|
|
Od kilku miesięcy remontowany jest fort Węgrzce przez firmę Jawor z Brzeska. Zrywane są tynki, wyburzane ściany. Zakłada się nową instalację sanitarną, elektryczną, itp. Jednak zamurowano też wszystkie wejścia prowadzące do wież pancernych, co trochę mnie dziwi...
Krzysztof Wilk 28-09-2004
|
|
Jakiś czas temu krakowska prasa opisywała przykry incydent, jaki wydarzył się w forcie Mydlniki. Otóż pewien pan (na marginesie wykładowca na szacownym UJ) postanowił odpalić rakietę własnej konstrukcji. Udał się zatem do wspomnianego fortu wraz ze swoim studentem, rakietą i kamerą video. Dochodzi tutaj do nieszczęścia - odpalona rakieta urywa głowę panu dr. Tylko jak do tego doszło? Hmm .... i tutaj nasi redaktorzy nabierają wody w usta - tłumacząc dość pokrętnie. Może dlatego, że wspomniany incydent nie miałby miejsca, gdyby pan dr miał choć trochę oleju w głowie. Po pierwsze - umieścił rakietę w forcie, sam zaś stanął na zewnątrz obserwując i nagrywając jednocześnie na video start tej rakiety przez okno. Nie trzeba być dr ani nawet mgr by wiedzieć, że to zły pomysł. Znacznie lepiej byłoby umieścić rakietę na zewnątrz, samemu zaś schować się w forcie. W każdym razie nieszczęsna rakieta zmieniła swoją trajektorię i z całym impetem uderzyła w pana dr, który to zdarzenie filmował. Cóż ów pan był pierwszym znanym mi człowiekiem, który sfilmował swoją śmierć. Sądzę, że zasługuje na pośmiertną nagrodę Darwina.
Skąd to wiem - zapytacie?
Otóż mój znajomy jest lekarzem i przyjechał w karetce pogotowia do tego zdarzenia.
P.S. Wygląda na to że nasz pan dr chciał sprawdzić odporność poaustriackich fortów na uderzenie rakietowe.
Krzysztof Wilk 28-09-2004
|
|
Rozmawiałem niedawno z ochroniarzami fortu Łysa Góra. Okazuje się, że fort ten kupiła jakaś amerykańska spółka, która chce na na jego terenie wybudować park rozrywki. Dlatego specjalnie nie są przejęci tym, że od dłuższego czasu ginie metalowe wyposażenie fortu. Nawet sami ochroniarze przyznali, że nie interweniują w sytuacjach, gdy jacyś ludzie (w 100 % przypadków miejscowi) wynoszą z fortu tzw. złom. Interweniują jedynie w przypadku palenia ognisk w forcie, wyburzaniu murów - co ostatnio zdarza się tam nagminnie. Jacyś idioci wmówili ludziom ( w tym i ochroniarzom), że fort ten ma 6 podziemnych kondygnacji i że na pewno coś tam cennego jest ukrytego. Dlatego właśnie różnej maści debile rozkuwają ściany, wyrywają cegły... Ciekawe co na to urząd gminy Zielonki? Pewnie sądzi, że zrobił dobry interes sprzedając "nikomu niepotrzebny" fort i to na dodatek zabytkowy. Jednak coż to za inwestor, który od ponad roku będąc właścicielem fortu nie zrobił nic by go odnowić, czy zabezpieczyć? Nasuwa się po raz kolejny pytanie, czy nasze władze lokalne wiedzą, co robią? Panie Janczykowski - czy Pan wogóle wie co się dzieje z tymi fortami? Chyba jedynie z lektury mojej strony (:
Krzysztof Wilk 28-09-2004
|
|
W forcie Łapianka złodzieje skradli drzwi pancerne. Ostatnie, dobrze zachowane - niemal w idealnym stanie. Po tylu niewyjaśnionych (przez policję) kradzieżach (fort Prokocim, Łysa Góra, Lasówka, Mydlniki, Borek, Skotniki, Batowice, Mogiła) brakuje już słów na jakikolwiek komentarz.
drzwi pancerne - marzec 2004
drzwi pancerne - stan obecny
Krzysztof Wilk 06-09-2004
|
|
Ostatnio jestem wręcz zarzucony listami od internautów. Prosicie mnie o radę, materiały, oprowadzanie po fortach, zdjęcia, mapy etc. Chcecie bym napisał wam prace magisterskie, pomógł zebrać materiały do wydania książek, albumów, dzwonił na policję w sprawie kradzieży w fortach, użyczał swoje artykuły do innych serwisów w sieci. Moi drodzy chętnie pomogę, jednak na pewno nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie listy, czy zaspokoić coraz większe oczekiwania moich czytelników (hmmm - jestem altruistą jednak wszystko ma swoje granice). Proszę pamiętać, że mam też swoją pracę, a stronę tworzę wyłącznie dla przyjemności.
Krzysztof Wilk 02-09-2004
|
|
Jak widać mój apel do krakowskich gazet w celu ratowania fortów przed złodziejami przyniósł jakiś pożytek. Skierowana została sprawa do prokuratora przeciwko złodziejom kilkutonowego sponsonu z fortu Prokocim. Nie można bowiem przyglądać się obojętnie na to jak złomiarze (a często też zorganizowane szajki złodziei) rujnują kolejne forty. Ograbiono już forty Lasówka, Mydlniki, Skotniki, Łysa Góra, Łapianka, Borek, Prokocim. Teraz zabierają się za fort Mogiła. Niestety - kolejna sprawa dla mediów.
Dlatego najwyższy czas ukrócić ten bandycki proceder. Dlatego apeluję do wszystkich miłośników fortów by sami powiadamiali policję, lub media jeśli widzą coś niepokojącego. Możecie też podzielić się swoimi uwagami na forum, lub napisać do mnie email.
Krzysztof Wilk 20-08-2004
|
|
Wczoraj o godzinie 15.25 reporter "Gazety Krakowskiej" złożył na ręce dyżurnego prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze Pawła Kaliszczaka oficjalne zawiadomienie o przestępstwie. Wnioskujemy o ściganie nieznanych sprawców, którzy odcięli i skradli zabytkowy sponson - rodzaj stalowej wieżyczki, element poaustriackiego fortu "Prokocim", ważnego ogniwa twierdzy "Kraków".
Krakowskie fortyfikacje z XIX i początków XX wieku to bezcenny zespół architektoniczny, jedyny w tej części Europy. Najbardziej znany fort znajduje się u podnóża kopca Kościuszki, inny w sąsiedztwie placu Kamiennego u zbiegu alej Trzech Wieszczów, ulic Długiej i Prądnickiej. Nawet rdzenni krakowianie nie mają jednak świadomości, że w granicach miasta mieści się aż 45 takich obiektów. 11 z nich wpisano już na listę zabytków, a pozostałe czekają na swoją kolej.
Niestety, o istnieniu fortów pamiętają doskonale złodzieje, którzy z różnym nasileniem próbują demontować wszelkie metalowe elementy i sprzedwawać na złom. Tak najprawdopopobniej stało się i tym razem.
Dotąd działalność taka była praktycznie bezkarna. Tylko kilka fortów ma stałych gospodarzy, 15 pozostaje w rękach Zarządu Budynków Komunalnych i są one chronione a także ubezpieczne. Niestety nie dotyczy to fortu ,Prokocim". W prawdziwym kłopocie była Genowefa Zań-Ograbek, miejski konserwator zabytków, gdy okazało się, że właściwie nie wiadomo kto sprawuje pieczę nad ograbionym fortem i kto zobowiązany jest złożyć zawiadomienie o przestępstwie...
- Policja poczyniła wstępne kroki już w poniedziałek - poinformowała wczoraj naszą gazetę Katarzyna Cisło z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Funkcjonariusze z V komisariatu zbadali na miejscu ślady, ale w takich przypadkach musimy czekać na zawiadomienie o przestępstwie, a takie nie nadchodziło. My też nie znamy okradzionego fortu. Wiemy, że fort ,Prokocim" miał być przejęty kiedyś przez Akademię Medyczną, której obiekty znajdują się w sąsiedztwie, ale uczelnia nie interesuje się nim zupełnie.
Sprawa własności to nie jedyny wstydliwy fakt wiążący się z fortem. Obiekt ten, dziś zdewastowany i przypominający wysypisko śmieci, to także jedno z ważnych miejsc pamięci narodowej - tu hitlerowcy rozstrzelali kilkuset Polaków, ale faktu tego nie upamiętnia żadna tablica.
W tej sytuacji nie mogliśmy dopuścić, by z powodów czysto biurokratycznych działania policji zostały sparaliżowane. ,Gazeta Krakowska" postanowiła sama wystąpić w roli zawiadamiającego o przestępstwie. Jeśli nie będziemy reagować na takie akty wandalizmu, za kilka lat większość obiektów twierdzy ,Kraków", które odpowiednio zagospodarowane mogą być ogromną atrakcją turystyczną, przepadnie na zawsze. A rozzuchwaleni ,złomiarze" zabiorą się za kolejne, może jeszcze ważniejsze, zabytki...
Filip Ratkowski - Gazeta Krakowska 19-08-2004
|
|
W forcie 50 "Prokocim" prawie w całości został skradziony sponson pancerny - jedyny tego typu zabytek w Twierdzy "Kraków". - Mur osłaniający został zburzony, a sam płaszcz sponsonu przecięto prawdopodobnie palnikiem. Została więc zaledwie dolna część sponsonu - ok. 1/3 całości, chociaż złodzieje próbowali ukraść i tę część - widać na niej ślady cięcia - oraz podstawę karabinu, którą, podejrzewam, ktoś się wkrótce też zainteresuje - mówi jeden z naszych Czytelników, który jako pierwszy natrafił na ślady kradzieży.
Sponson jest pancernym elementem wystającym przed lico budynku koszar wchodzących w skład fortu 50 "Prokocim". Wyposażony w otwory obserwacyjne i strzelnicze pełnił funkcję kaponiery, w której mieściły się 2 stanowiska dla karabinów maszynowych.
- To był unikalny, jedyny tego typu zachowany sponson w Krakowie. Ta kradzież jest więc wielką stratą - stwierdza Piotr Czech, prezes Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji.
Miłośnicy zabytków Twierdzy "Kraków" obawiają się, że ostatnie deklaracje władz miasta o ochronie fortyfikacji w niczym nie pomogą i niedługo po zabytkowych obiektach zostaną tylko cegły. Jest bardzo prawdopodobne, że taki los może spotkać artyleryjski fort 50 "Prokocim" (wybudowany w latach 1874-89), w którym skradziono sponson (pochodził z okresu sprzed I wojny światowej). Fort, w którym w czasie II wojny światowej Niemcy rozstrzelali kilkaset osób, w przeszłości formalnie był przejęty w użytkowanie przez Akademię Medyczną, ale nigdy nie został przez nią zagospodarowany. Obecnie obiekt będący własnością miasta nie ma swojego zarządcy. Wskutek wielu lat dewastacji jest zniszczony (niemal całkowicie pozbawiony stolarki oraz pierwotnego wyposażenia) i zaśmiecony.
- Dobrze byłoby, żeby miasto przekazało zarząd nad krakowskimi fortami instytucji, która ma doświadczenie w opiece nad tego typu obiektami. Mamy nadzieję, że miasto szybko znajdzie administratora dla fortyfikacji wchodzących w skład Twierdzy "Kraków" - mówi prezes Piotr Czech.
Obecnie w granicach Krakowa mieści się 45 fortów Twierdzy "Kraków". 11 z nich wpisano już do rejestru zabytków, pozostałe oczekują na wpis. Pod opieką Zarządu Budynków Komunalnych pozostaje 15 fortów. Są one chronione i ubezpieczone. Nie ma wśród nich fortu "Prokocim". - Gmina jak na razie nie powierzyła nam zarządu nad tym obiektem - wyjaśniono w ZBK.
(TYM) Dziennik Polski 18-08-2004
|
|
Kilka dni temu skradziono sponson pancerny w forcie Prokocim. Ostatni taki zabytek w twierdzy Kraków. Złodzieje zburzyli osłaniający sponson mur ochronny - wycinając jednocześnie palnikami gazowymi sponson, pozostawiając resztki pancerza oraz podstawę karabinu. Tak jak w przypadku fortu Łysa Góra - zaopatrzeni byli w samochód ciężarowy, palniki gazowe i dźwig do załadunku dość ciężkiego pancerza. Gdy jednak przyszedłem zrobić zdjęcie wspomnianych zniszczeń (poniedziałek godz. 17) nie znalazłem już nic. Złodzieje musieli przyjechać ponownie po resztę sponsonu. Miejsce cięcia palnikami było jeszcze bardzo gorące. Zatem złodzieje rabowali to jeszcze ok. godz. 16. Zadzwoniłem na policję. Przyjechali panowie radiowozem, spisali moje zeznanie i naocznego świadka. Obiecali sprawdzić punkty złomu. Czy to da jakiś rezultat - zobaczymy. Nietrudno jednak się domyśleć że to są ci sami sprawcy, którzy okradli fort Rajsko, Łysą Górę, Borek, Lasówkę, Skotniki. Zadziwiające jednak jest to, jak mogli być niezauważeni gdy okradali fort Łysa Góra - przecież tam jest ochrona, która pilnuje fortu. Wygląda na to, że poza mną nikogo to nie obchodzi.
Jak widać deklaracje naszych radnych o ochronie obiektów Twierdzy Kraków tutaj nic nie pomogą.
Za słowami powinny pójść czyny. Tych najwyraźniej brakuje. Niebawem nie będzie już czego chronić - pozostanie jedynie sterta cegieł.
Panie Majchrowski jak widać nie wystarczy wpisać kilka fortów na listę krakowskich zabytków.
Trzeba też należycie je chronić i w końcu zacząć je odnawiać. Chyba że w Pana koncepcji dawna Twierdza Kraków ma być romantyczną ruiną, wysypiskiem śmieci i siedliskiem patologii. Tym większy wstyd dla miasta zważywszy na to, że fort Prokocim jest miejscem martyrologii. Przecież tutaj Niemcy (i własowcy) w czasie II wojny światowej rozstrzelali kilkaset osób (zobacz tutaj).
Oto co pozostało po sponsonie zabytkowego fortu Prokocim.
Krzysztof Wilk 17.08.2004
|
|
Rada Dzielnicy IX w formie uchwały poparła starania Łagiewnickiego Towarzystwa Kulturalnego o umieszczenie tablicy informacyjnej nad bramą wejściową cmentarza wojennego z lat 1914 - 1918 przy ul. Siostry Faustyny, mieszczącego się w sąsiedztwie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Obecnie przed wejściem na cmentarz można zobaczyć tablice z informacją, że jest to cmentarz wojskowy.
Na terenie nekropolii usytuowany jest natomiast obelisk, na którym widnieje napis mówiący o tym, że na cmentarzu spoczywa 266 żołnierzy narodowości: austriackiej, chorwackiej, czeskiej, estońskiej, litewskiej, niemieckiej, polskiej, rosyjskiej, serbskiej, słowackiej, słoweńskiej, ukraińskiej, węgierskiej i włoskiej.
- Cmentarz został uporządkowany. Ustawiono na nim krzyż oraz mało widoczną tablicę z napisem ''Cmentarz wojskowy". Nie zawsze można jednak ją dostrzec. Na cmentarzu oprócz jednej, charakterystycznej mogiły nie widać pozostałych grobów, które są porośnięte trawą. Dlatego też zdarza się, że przyjeżdżający do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pielgrzymi rozsiadają się na terenie cmentarza i - nie zdając sobie sprawy z faktu, że bezczeszczą groby - odpoczywają na kocach i jedzą posiłki. Takie zachowanie uwłacza temu miejscu.
Zwróciliśmy się więc do władz miasta o ustawienie tablicy, która informowałaby o tym, że w tym miejscu znajduje się cmentarz z okresu I wojny światowej i nie jest to miejsce przeznaczone na pikniki - mówi Maria Słobodzian, wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy IX, która dodaje, że w przyszłości - jeżeli znajdą się tylko na to środki - groby na tej nekropolii zostaną wyodrębnione.
(TYM) Dziennik Polski 10.08.2004
|
|
Powstrzymywanie dewastacji
- Z przerażeniem obserwuję w jak szybkim tempie są rozkradane krakowskie forty - alarmuje Krzysztof Wilk, artysta fotografik, który na własnej stronie internetowej zamieścił zdjęcia ilustrujące skutki grabieży zabytków militarnych.
- Ostatnio dość głośno było o dewastacji fortu Rajsko, z którego złodzieje skradli kilka ton metalowego wyposażenia. Myślę, że na jeszcze większą skalę okradany jest fort Łysa Góra. Stał się on miejscem bezprecedensowej grabieży. Złomiarze wyposażeni w samochód ciężarowy, palniki gazowe, a nawet w mały dźwig do załadunku większych elementów pancernych w forcie Łysa Góra skradli już kilka ton tzw. złomu. Na mojej stronie www zamieściłem dwa zdjęcia, które ilustrują efekty dewastacji - informuje Krzysztof Wilk. Stwierdza on również, że ogrom zniszczeń można zobaczyć w innych fortach. - Przykładem jest fort Borek (ul. Forteczna), gdzie złodzieje precyzyjnie wycięli pilnikami resztki fortecznej bramy, Mydlniki, gdzie nie oszczędzono żadnego metalowego elementu czy wreszcie fort Łapianka, w którym ostatnio skradziono lewe skrzydło drzwi pancernych. Nikt w Krakowie nie interesuje się sprawą fortów, nawet miasto, które w większości przypadków jest ich właścicielem. Widocznie zapomniano, że krakowskie forty są takimi samymi zabytkami jak Barbakan czy Wawel. Czy miasto ze swej strony nie mogłoby otoczyć ich ochroną prawną, natomiast policja i Straż Miejska dokładnie sprawdzać punkty skupu złomu? - pyta redaktor serwisu internetowego www.twierdza.art.pl, którego tematem są zabytki architektury militarnej z terenu Małopolski.
- Zagospodarowanie fortów to wielkie zadanie, którego miasto samodzielnie i w szybkim czasie nie jest w stanie udźwignąć. Gmina zajmuje się tym problemem bardzo intensywnie. Przez cały czas pracuje powołany przez prezydenta Krakowa zespół zadaniowy ds. fortyfikacji. W jego skład wchodzą m.in. przedstawiciele władz miasta, władz konserwatorskich, Zarządu Budynków Komunalnych, Wydziału Skarbu Urzędu Miasta Krakowa oraz wiele instytucji zajmujących się fortami. Pracują oni m.in. nad utworzeniem sprawnego systemu administracji i ochrony fortów, który zapobiegałby ich dewastacji. Są także sporządzone wytyczne konserwatorskie dotyczące fortów Twierdzy Kraków. W tej chwili podejmowane są kroki, by wchodzące w jej skład obiekty, wraz z innymi fortyfikacjami z terenu Europy zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - wyjaśnia Genowefa Zań-Ograbek, miejski konserwator zabytków w Krakowie.
Obecnie w granicach Krakowa mieści się 45 fortów Twierdzy Kraków. 11 z nich wpisano już do rejestru zabytków, pozostałe oczekują na wpis. Pod opieką ZBK pozostaje 15 fortów o różnej strukturze własności.
- Od 1 lipca sami zajmujemy się utrzymaniem i ochroną zarządzanych przez nas fortów. Wcześniej zlecaliśmy to administratorom. Dawny system pozostawiał jednak wiele do życzenia. Obecnie mamy podpisaną umowę z firmą ochroniarską. Obiekty są więc strzeżone. Mamy nadzieję, że zniknie problem dewastacji oraz kradzieży w fortach, które zostały także przez nas ubezpieczone - zaznacza Ryszard Gąsiorowski, z-ca dyr. ZBK w Krakowie.
(TYM) Dziennik Polski 07.08.2004
|
|
W 220. rocznicę uzyskania przez Podgórze statusu wolnego miasta otwarto trasę śladami historii tej części Krakowa.
Trasa Historii Podgórza ma długość 4,5 km, a na jej pokonanie przewidziano dwie i pół godziny. Ukazuje dziesięć zabytków i miejsc ważnych dla historii Podgórza. Spacer rozpoczynamy od mostu Piłsudskiego i idąc ulicą Józefińską, docieramy do pl. Bohaterów Getta. Po obejrzeniu miejsc związanych z zagładą Żydów i zabytkowych kościółków docieramy na kopiec Krakusa, z którego rozciąga się widok na miasto i stare kamieniołomy.
Ojcem przedsięwzięcia jest Jarosław Żółciak, pasjonat historii i znawca Podgórza, który wraz z Wydziałem Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Krakowa opracował trasę. Na szlaku ustawiono 11 słupów informacyjnych i dwie panoramki, ukazujące stare i nowe Podgórze. Trasa kończy się na kopcu Krakusa, ale wkrótce zostanie przedłużona o obiekty na terenie dawnego obozu Kraków Płaszów, który obecnie przechodzi renowację.
W Krakowie jest osiem oznakowanych tras turystycznych, których łączna długość wynosi 37,5 km i obejmuje ok. 150 obiektów.
Joanna Jałowiec Gazeta Wyborcza 04.08.2004
|
|
24 lipca odbyły się lokalne zawody strzeleckie zorganizowane przez Związek Strzelectwa Dynamicznego. Wraz z Darkiem Krzyształowskim (autorem zaprzyjaźnionej strony o Krakowskich fortach) przyglądaliśmy się tym zawodom. Przy okazji mogliśmy podziwiać jak nowi współwłaściciele fortu zagospodarowali ten obiekt. Powinienem tutaj wpomnieć, że wszystkie prace jakie do tej pory wykonano i które trwają na terenie fortu zrealizowano wyłącznie dzięki ofiarności finansowej członków klubu ZSD Kraków. Kolejne zawody - tym razem o randze międzynarodowej odbędą się 1-3 października. Również wstęp wolny.
Krzysztof Wilk 28.07.2004
Jak widać zasypują fosę, jednak jak zapewniał mnie Pan Dariusz Dąbrowski - członek Związku Strzelectwa Dynamicznego nad usypanym wałem zbudowane zostanie przejście tak by miłośnicy fortyfikacji mogli oglądać schowane za nowym wałem kaponiery. Również postarano się o założenie studzienek melioracyjnych tak by gromadząca się w fosie woda miała swobodny odpływ. Mimo wszystko szkoda, że odstąpiono od pierwotnego wyglądu fortu. Proszę też pamiętać, że przy tej kaponierze Niemcy rozstrzelali w czasie II wojny światowej wielu Polaków (zobacz tutaj). Do dzisiaj są tam widoczne ślady po pociskach.
a oto nasi strzelcy
|
|
Mieć oko na kopce
- Chcielibyśmy reaktywować ruch społecznych opiekunów zabytków - mówi miejska konserwator zabytków Genowefa Zań-Ograbek. - To profilaktyczna służba; pełnione byłyby np. dyżury społeczne wokół kopców. Oddział Ochrony Zabytków Urzędu Miasta próbuje zainteresować inicjatywą Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, towarzystwa opiekujące się kopcami, jak też domy kultury; jeden z nich - Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida - już się poważnie przymierzył do takiego zadania.
- W czasach PRL-u w PTTK działała zorganizowana sieć takich osób - sekcja społecznych opiekunów zabytków. Oglądali, penetrowali rozmaite obiekty, zwłaszcza odległe od centrum (docierali tam, gdzie zwykły turysta nie bywał), notowali m.in. zmiany dotyczące użytkowania, robili zdjęcia amatorskie - uzupełniali czujność służb ochrony zabytków, zawsze niewystarczająco licznych, robili roczne raporty, które były bardzo cenne. To były czasy pionierskie, kiedy o peryferyjnych zabytkach nie było pełnej wiedzy, ci wolontariusze ją powiększali - wyjaśnia Genowefa Zań-Ograbek. Jak przypomina - w latach 90., wraz z przemianami ustrojowymi i kadrowymi, ten ruch, działający na zasadzie wolontariatu, zamarł, opiekunowie w Krakowie powykruszali się.
Teraz chciano by go wskrzesić, szczególnie w obliczu częstych dewastacji obiektów zabytkowych, zwłaszcza odległych od centrum i od posterunków policji. Akcja miałaby też aspekt dydaktyczny. Na początek pomyślano o kopcach (m.in. kopiec Piłsudskiego naruszany jest przez szusujących narciarzy i rowerzystów, na kopcu Wandy wyłamywane były barierki i rozbierana kostka na szczycie, zdarzały się zabawy - kto wyjedzie wyżej samochodem terenowym).
- Pomyśleliśmy o stworzeniu straży kopców. Rozsyłamy pisma do instytucji, komitetów opieki nad kopcami, by spośród swoich członków wyłoniły osoby, które będą pełnić dyżury - w patrolach codziennie podejdą, zajrzą, czy coś się nie dzieje - mówi insp. Jakub Kubicha z Oddziału Ochrony Zabytków, zajmujący się akcją.
Doglądanie zabytków może się odbywać np. w ten sposób, że ktoś w drodze do szkoły czy pracy sprawdza - w jakim stanie jest kapliczka w jego okolicy, czy nie uschło drzewo, które ją osłaniało itp. W Ośrodku Kultury im. C.K. Norwida wytypowanych już zostało niespełna 10 obiektów (m.in. fort Mogiła, kopiec Wandy, Trakt Sandomierski, stare młyny), co do których jest możliwość dopasowania osób, które by się nimi zaopiekowały. - Nie myślimy o pilnowaniu kopca Wandy nocą, ale osoba, która by była jego opiekunem, starałaby się o monitoring czy powstanie komitetu opieki nad obiektem albo o to, by ukazała się ulotka o kopcu, by odbywały się tam wycieczki, aby uporządkowano teren wokół - wymienia możliwości Danuta Szymońska, dyrektor OK im. Norwida. Pośród przyszłych społecznych opiekunów jest m.in. student architektury, prawnik, pracownicy ośrodka kultury; następni mogą się zgłaszać do OK im. Norwida na os. Górali 5, tel. 644-27-65. - Taka osoba nie tylko strzegłaby zabytku, ale też prowadziła akcję edukacyjną wokół siebie, występowałaby z inicjatywami. My, jako koordynator akcji, raz w miesiącu chcemy urządzać imprezę poświęconą któremuś z okolicznych zabytków - podaje dyrektor Szymońska.
Zgodnie z Ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami społeczni opiekunowie mogą otrzymywać honorowe odznaki "Za opiekę nad zabytkami"; miasto mogłoby też przyznawać najprężniejszym nagrody rzeczowe, np. albumy.
Akcja ruszy prawdopodobnie jeszcze w trakcie wakacji. Może się w nią włączyć pełnoletnia młodzież (młodsi - w zespołach pod wodzą pełnoletniego opiekuna), ale nie tylko; apel kierowany jest do wszystkich, którzy znajdą czas i serce dla zabytków. Dana osoba nie mogła być karana za przestępstwa dokonane umyślnie (obostrzenie ustawowe). Ponadto trzeba mieć odpowiednią wiedzę - zainteresowani przeszliby szkolenie zorganizowane przez miejskie służby konserwatorskie. Chętni powinni zgłaszać się do insp. Jakuba Kubichy pod nr tel. 61-68-210.
(MM) Dziennik Polski 16.07.2004
|
|
- Wszystko zaczęło się z górą 200 lat temu w Paryżu, kiedy to Madame Tussaud wykonywała modele woskowe głów zgilotynowanych wielkich Francuzów - przypomniał Mieczysław Rokosz, prezes Komitetu Kopca Kościuszki podczas wczorajszej uroczystości otwarcia pierwszej w Krakowie stałej wystawy figur woskowych, zatytułowanej "Polskie drogi do wolności". Wystawę w kaponierze fortu Kościuszko zorganizowała firma Old Foto oraz Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.
Każdą z 14 figur woskowych - naturalnej wielkości, w historycznych strojach (niektóre z nich zostały specjalnie uszyte, a inne - autentyczne pochodzą sprzed 100 lat i zostały udostępnione przez Teatr im. Słowackiego) przedstawiono w odpowiedniej scenerii. Galerię otwierają Tadeusz Kościuszko, Jerzy Waszyngton i Kazimierz Pułaski, rozprawiający o bitewnych planach. Tuż obok nich stoi dumnie wyprostowany generał Jan Henryk Dąbrowski, nieco dalej na fortepianie gra Chopin, w otoczeniu książek siedzi Mickiewicz, a za nim na podłodze w więzieniu, chowając twarz w dłoniach, przycupnął zesłaniec syberyjski. Na piętrze zwiedzających wita Józef Piłsudski, a za nim modląca się na klęczniku siostra Faustyna oraz Jan Paweł II, wysiadający z helikoptera i unoszący dłonie w geście pozdrowienia. Nie zabrakło również Ignacego Paderewskiego, Henryka Sienkiewicza, rozmyślającego z piórem w ręku przy kominku, oraz Jana Matejki, malującego "Kościuszkę pod Racławicami". - Nie wiedziałem, że Matejko był taki niski. Miał tylko 157 cm wzrostu - dziwił się jeden ze zwiedzających. Galerię zamyka Bartosz Głowacki, który - pochylony - w jednej dłoni trzyma kosę, a w drugiej czapkę, "gasząc armatę". - Z tą postacią mieliśmy największe kłopoty, ponieważ pozycja Głowackiego jest wyjątkowa. Trudno było wymodelować figurę tak, by była pełna dynamiki i wyrażała emocje - opowiadał Adam Chechelski z firmy Old Foto.
Nad przygotowaniem wystawy pracował cały sztab ludzi, m.in. kostiumolodzy, perukarze i modelatorzy wnętrz, natomiast modele głów i rąk postaci stworzył krakowski artysta rzeźbiarz Józef Murzyn. Zadbano o najdrobniejsze szczegóły - figury mają naturalne włosy oraz protezy oczu (takie, jakie stosuje się w medycynie). - Brody, wąsy, brwi i rzęsy były przygotowywane osobno. Sam osobiście przyklejałem rzęsy i brwi włosek po włosku. Najtrudniej było z brwiami, na jedną potrzebowałem dwóch dni pracy - mówił Adam Chechelski.
Leszek Cierpiałowski z firmy Old Foto przyznaje, że najtrudniejszym zadaniem przy tworzeniu figur okazało się uchwycenie ich podobieństwa do postaci historycznych. - Brakuje dokumentacji fotograficznej, więc opieraliśmy się głównie na istniejących portretach, rycinach i rzeźbach, a wiadomo, że są one subiektywne - tłumaczył współtwórca wystawy.
Za około pół roku do grona 14 postaci z wosku mają dołączyć kolejne: Słowacki, Wybicki i jeszcze jeden Kościuszko (tym razem w scenie pod Racławicami).
Wystawa, która ma charakter edukacyjny, czynna jest codziennie od godz. 9 do zmroku. Bilet normalny kosztuje 8 zł, ulgowy - 6 zł, grupowy dla 10 osób - 5 zł od osoby, a rodzinny (dla rodziców z dziećmi do lat 14) - 12 zł.
(PSZ) Dziennik Polski 16.07.2004
|
|
13 września 2003 roku w forcie 45 "Zielonki" została otwarta strzelnica Strzelectwa Dynamicznego "Twierdza". Fort posiadał stanowiska artyleryjskie, które zaadoptowano na tory strzeleckie.
Strzelnica spełnia wymagania nie tylko strzelectwa dynamicznego, ale także wielu innych dyscyplin strzeleckich. Strzelnica jest przeznaczona nie tylko dla sportowców. Otwarta jest na współpracę z firmami ochrony i służbami mundurowymi, jest wymarzonym miejscem dla szkoleń, zapewnia różnorodność torów, a także możliwość organizowania strzelania sytuacyjnego. Otwarta jest dla wszystkich. Ze strzelnicy mogą korzystać posiadacze broni,a także zainteresowani, którzy do tej pory nie zetknęli się z bronią i strzelectwem. Po krótkim przeszkoleniu, pod czujnym okiem wykwalifikowanych instruktorów, mogą kształtować i podnosić swoje umiejętności strzeleckie.
Związek Strzelectwa Dynamicznego powstał 16.12.2002 r. w Krakowie, powołany przez zebranie założycielskie składające się z 18 krakowskich strzelców strzelectwa praktycznego. Głównym celem powołania związku jest szeroko rozumiane propagowanie strzelca dynamicznego z broni palnej na terenie województwa Małopolskiego. Związek jest dobrowolnym stowarzyszeniem sportowym skupiającym ludzi pasjonujących się sportem strzeleckim, a także dyscyplinami pokrewnymi, takimi jak strzelectwo airsoftowe, strzelectwo sportowe, strzelectwo z broni czarnoprochowej, strzelectwo z broni pneumatycznej.
Najbliższe zawody strzeleckie odbędą się 24.07.2004 r. Wstęp wolny.

Krzysztof Wilk 12.07.2004
|
|
Wysłałem wiadomość o kradzieży metalowego wyposażenia (drzwi pancerne, okiennice, studzienki) fortu Łysa Góra do Dziennika Polskiego, Gazety Wyborczej, Telewizji Kraków, Radia Kraków, Alfa, RMF. Miałem nadzieję, że opublikują mój list lub sami napiszą szczegółowy artykuł (reportaż). Jednak ku mojemu zdziwieniu zaobserwowałem (po statystykach) duże ożywienie w odwiedzinach mojej strony przez media, czy instytucje państwowe (UM Krakowa etc.) - jednak żadnej reakcji. Jak złodzieje okradali ten fort tak dalej okradają.
Krzysztof Wilk 5.07.2004
|
|
Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski postanowił wystąpić z wnioskiem do małopolskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpis do rejestru zabytków: Fortu 41a Mydlniki, Fortu 50 Prokocim, Fortu 51 Rajsko oraz Fortu 50 1/2 W Kosocice.
[wes] Dziennik Polski 29.06.2004
|
|
Na zaproszenie Fundacji Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego "Janus" radni z Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta odwiedzili wczoraj Fort Tonie.
Obiekt zaczęto budować w 1879 roku jako fort artyleryjski, potem jednak przebudowano go na pancerny.
- To najdroższy obiekt Twierdzy Kraków - jego budowa i przebudowy kosztowały 3 mln koron, podczas gdy inne forty budowano średnio za 1,5 mln koron - opowiadali miłośnicy fortów w czasie oprowadzania. Radni oglądnęli wieże pancerne, byli w fosie strzelniczej, spacerowali korytarzami fortecznymi.
Fundacja chciałaby w tym Forcie urządzić muzeum Twierdzy Kraków, w którym prezentowano by ekspozycję poświęconą I i II wojnom światowym oraz zabytki techniki militarnej i cywilnej. Fundacja obecnie dysponuje już ok. 100 eksponatów, np. samochodami czy silnikami, które zostały odrestaurowane i mogą być prezentowane na wystawach. Przedstawiciele fundacji uważają, że Fort w Toniach jest świetnym miejscem na tego rodzaju muzeum - przez lata był on w rękach wojskowych, potem przeszedł do gminy: nie został zdewastowany, ponieważ jest pilnie strzeżony. Radni postanowili wystosować do prezydenta miasta wniosek o zapoznanie się z propozycją fundacji "Janus", która chciałaby przejąć w zarząd wszystkie obiekty forteczne Krakowa, wdrożyć program rewitalizacji zespołu fortów oraz wypromować je jako atrakcję turystyczną.
Oprócz tego wnioskowali, by władze miasta stworzyły podstawy do organizowania muzeum twierdzy i techniki.
[WT] Dziennik Polski 25.06.2004
|
|
Niedawno w krakowskiej prasie opisywano dewastację fortu Rajsko, z którego złodzieje skradli kilka ton metalowego wyposażenia - okiennice, studzienki odwadniające, elementy pancerne fortu: 6 podstaw do armat, 6 krat do strzelnic, 6 zasuw pancernych i 13 zamknięć strzelnic karabinowych. W sumie 4 tony tzw. złomu. Myślę że na jeszcze większą skalę okradany jest fort Łysa Góra w Węgrzcach gm. Zielonki.
Opuszczony od roku przez wojsko zarządzany przez prywatnego inwestora, ba nawet pilnowany teoretycznie przez firmę ochroniarską, stał się miejscem bezprecedensowej grabieży.
Złomiarze ci wyposażeni są w samochód ciężarowy, palniki gazowe, a nawet w mały dźwig do załadunku większych elementów pancernych. W forcie Łysa Góra skradli już kilka ton metalowego wyposażenia. W niespełna kilka tygodni skradziono między innymi drzwi pancerne ostrogu fortecznego, których ciężar na pewno przekracza kilkaset kg. Również okiennice, studzienki etc. Zaznaczam skradzionych elementów jest znacznie więcej!!!
By zobaczyć ogrom zniszczeń należałoby się wybrać również do innych fortów - np. Borku (ul. Forteczna), gdzie złodzieje precyzyjnie wycieli pilnikami resztki fortecznej bramy, czy Mydlnik, gdzie nie oszczędzono żadnego metalowego elementu, czy wreszcie fortu Łapianka w którym w ostatnich dniach skradziono lewe skrzydło drzwi pancernych.
Jak widać nikt tym mieście nie interesuje się sprawą fortów, nawet miasto, które w większości przypadków jest ich właścicielem. Widocznie zapomniano, że krakowskie forty są takimi samymi zabytkami jak Barbakan czy Wawel.
Czy miasto ze swej strony nie mogłoby otoczyć je ochroną prawną,
natomiast Policja i Straż Miejska dokładnie sprawdzać punkty skupu złomu?!
Oto jedno z okradzionych miejsc. W tym przypadku złodzieje wyrwali drzwi pancerne.
przed kradzieżą - maj 2004
po kradzieży - stan obecny
Krzysztof Wilk 23.06.2004
|
|
Przygotowujemy dokumentację, która pozwoli wpisać do rejestru zabytków cały zespół budynków należących do Lotniska Czyżyny-Rakowice - zapowiada małopolski konserwator zabytków Jan Janczykowski. Tymczasem budynek z 1916 roku, służący jako kancelaria lotniska jest dewastowany. Kancelaria figuruje w ewidencji obiektów zabytkowych. Dwa lata temu udało się ją uchronić od rozbiórki. Jeszcze do niedawna stała na terenie jednostki wojskowej. Kilka miesięcy temu wojsko przesunęło jednak ogrodzenie i budynek pozostał praktycznie bez ochrony.
- Efekty już widać - mówi mieszkanka ul. Akacjowej.
- Mury są popisane, ktoś wyłamał zamki, więc bez problemu można się dostać do środka.
Za budynek i teren wokół odpowiada Wojskowe Towarzystwo Budownictwa Społecznego z Warszawy. Planuje tam budowę nowego osiedla dla mieszkańców. Kancelaria, jak zapewnia inwestor, będzie wykorzystana na potrzeby osiedla. O ile do tego czasu nie ulegnie takiemu zniszczeniu, że nie będzie sensu jej remontować, a inwestor zyska pusta działkę bez problemu w postaci zabytku. - Zdarzały się przypadki, że piękne obiekty o znacznie większej wartości bywały podpalane - przyznaje Janczykowski. - Tak się stało w latach 90-tych z Magazynem Banku Galicyjskiego przy ul. Warszawskiej. Nie zdążono go wpisać do rejestru. Obiekt, który mógłby być atrakcja turystyczną poszedł z dymem. Mam nadzieje, że budynki lotniska zdążymy uratować.
Gazeta Krakowska 3 czerwca 2004
|
W tym sezonie turystycznym zakończone zostanie oznakowanie południowego odcinka szlaku dawnej Twierdzy Kraków. Na razie trwają ostatnie uzgodnienia z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Oznakowany zostanie południowy odcinek szlaku dawnej Twierdzy Kraków od Fortu Winnica do Fortu Lasówka. Znaki będą takie same jak na północnym szlaku: żółto - czarno - żółte. Oprócz tego przy każdym forcie umieszczone zostaną drogowskazy, jak daleko znajduje się następny obiekt. Na budowlach znajdą się tabliczki z ich nazwami oraz rokiem powstania. Szlak będzie biegł fragmentami dawnej drogi rokadowej. Obecnie są to zazwyczaj ulice, po których jeżdżą samochody. Szlak nie jest z tego względu polecany dla pieszych, raczej dla rowerzystów lub podróżujących autem.
Po zakończeniu prac przy południowym odcinku szlaku cały Kraków będzie już opasany trasą turystyczną prowadzącą po zabytkach dawnej Twierdzy Kraków.
[AM] Dziennik Polski 26 maja 2004 r.
|
Komisja Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta postanowiła wystąpić z kolejnym wnioskiem dotyczącym krakowskich fortów.
Radni apelują do prezydenta, by przetarg na zarządzanie obiektami Twierdzy Kraków odbył się po ustaleniu właściwych zasad, które gwarantowałyby dobrego i fachowego zarządcę dla zabytkowego zasobu. Jak informowaliśmy, radni dwa tygodnie temu domagali się, by przetarg na zarządzanie fortami, zaplanowany na 10 maja, został wstrzymany, a forty wydzielone z zasobu gminnego.
Przetarg jednak się rozpoczął - 10 maja otwarto oferty, jednak dwa zgłoszenia do przetargu nie spełniły wymogów formalnych. Ryszard Gąsiorowski, wicedyrektor Zarządu Budynków Komunalnych, poinformował, że w związku z tym, że umowy starych zarządców wygasają z końcem czerwca, ZBK sam musi zająć się zarządem fortami. Wystąpił też z wnioskiem, by forty zabrać ZBK i oddać pod pieczę Oddziału Ochrony Zabytków. Genowefa Zań - Ograbek, miejski konserwator zabytków, stwierdziła, że nad fortami sprawuje nadzór merytoryczny, natomiast o zarządzie mowy być nie może.
- Wszystkie budynki zabytkowe są w ZBK, ich przejęcie nie mieści się w naszych kompetencjach - podkreśliła. Ta dyskusja doprowadziła radnych do konkluzji, że konieczne jest stworzenie specjalistycznej komórki, która zajmowałaby się zabytkowym zasobem gminnym. Wniosek taki postanowili skierować do prezydenta. Zgodzono się także, iż ewentualny przetarg powinien być nakierowany na podmioty specjalistyczne, potrafiące zadbać o cenne zabytki forteczne.
[WT] Dziennik Polski 21 maja 2004 r.
|
W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta radni wystąpili z apelem do prezydenta, by sprawą administrowania fortami oraz kontroli nad firmami administrującymi ze strony gminy zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Miasta oraz by wyznaczony na 10 maja przetarg, mający wyłonić nowych zarządców fortów, został wstrzymany.
Radni uznali, że dewastacja obiektów Twierdzy Kraków musi zostać wstrzymana. Dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych Maciej Dadak poinformował, że postępowanie przetargowe na zarządzanie fortami będzie kontynuowane.
- W tym przetargu forty zostały wydzielone i stanowią osobny pakiet, tak jak budynki niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Oferty zostały już otwarte i wiemy, że do przetargu stanęły dwie firmy, które do tej pory nie zajmowały się fortami. Rozstrzygnięcie przetargu - jeśli oferenci spełnią wymogi formalne - powinno odbyć się jeszcze w tym tygodniu - mówi dyrektor Dadak.
- Czasu na odłożenie przetargu nie ma, bowiem nowy zarządca musi zostać wyłoniony do końca czerwca, kiedy wygasają stare umowy. Na głosy radnych, które padły podczas ubiegłotygodniowej dyskusji na posiedzeniu komisji, a dotyczyły niewłaściwego zarządzania fortami, odpowiedziała spółka "Administrator", zarządzająca większością gminnych fortów.
Prezes zarządu spółki Lucyna Wolfarth uważa, że obarczanie firmy odpowiedzialnością za stan obiektów jest niewłaściwe, bowiem to właściciel dysponuje środkami finansowymi niezbędnymi na remonty i przytacza kwoty, które przekazywane były spółce na prace konserwacyjne w fortach: 30 zł miesięcznie na Fort przy ul. Igołomskiej, 43 zł na Fort przy ul. ks. Józefa, 5 zł na Fort przy ul. Łowińskiego, 39 zł na Fort przy ul. Osterwy, 266 zł na Fort Rajsko oraz 212 zł na Fort przy ul. Petofiego. Zbędnymi stają się wyjaśnienia, że środki te nie mogą zapobiec degradacji zespołów fortecznych (...).
Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku środków przeznaczonych na ochronę fortów - na przykład w przypadku Fortu Rajsko wielkość kwot pozwala na zabezpieczenie jednego dozorcy w wymiarze 6 godzin na dobę, a teren fortu to 6,7 hektara'' - pisze prezes Wolfarth.
[WT] Dziennik Polski 13 maja 2004 r.
|
Pojawił się pomyśl wpisania na listę UNESCO twierdz z terenów całego cesarstwa austriackiego. Z naszych kwalifikują się twierdze: Kraków - największa w Europie Środkowej - i Przemyśl.
Obecnie wpisy na tę listą są ograniczane. Jest na niej tak wiele obiektów, że powoli przestaje mieć ona znaczenie. Priorytetami są więc inicjatywy, które dotyczą obiektów transgranicznych, oraz projekty wielonarodowościowe czy wielopaństwowe - takie jak związany z twierdzami.
KATARZYNA BIK: Kto był pomysłodawcą wpisania krakowskich fortów na tę listę?
JAN JANCZYKOWSKI, WOJEWÓDZKI KONSERWATOR ZABYTKÓW: Szczegółów nie znam, nie wiem jeszcze, które państwo z tym wystąpiło. Ale dowiem się więcej w przyszłym tygodniu, bo będziemy gościć na spotkaniu w Sękowej przedstawiciela komisji UNESCO. Jakie są realne szansę na ten wpis? Procedura jest długotrwała i kosztowna, obiekt musi być zadbany, a przecież zespół Twierdzy Kraków jest w tragicznym stanie.
- Nie chodzi o zadbanie o całość, bo to niemożliwe. Twierdza Kraków obejmuje jakieś 120 obiektów obronnych, koszary, zespoły wojskowe. Przede wszystkim musi powstać sensowny program jej zagospodarowania, ochrony i promocji. A do tej pory miasto nie zrealizowało wspólnej koncepcji uporządkowania tych obiektów, nie mówiąc już o ich adaptacji. Dopiero gdy ten warunek zostanie spełniony, można myśleć o uczestnictwie w tym międzynarodowym programie. Inaczej to będzie kompromitacja, może nawet skreślą nas z tej listy. Zresztą najpierw trzeba złożyć wniosek, lecz zanim ten zostanie sformułowany, minie kilka lat.
Czy Pan będzie naciskał na uporządkowanie obiektów Twierdzy Kraków? Wśród nich ponad 30 to forty.
- Cały czas to robię. Na razie staram się jak najwięcej fortów wpisać do rejestru zabytków. Ponadto należy się postarać o ujęcie w ewidencji pozostałych obiektów, nawet małych i zniszczonych, by mogły być chronione.
Gazeta Wyborcza 10 maja 2004 r.
|
Burzliwa debata odbyła się wczoraj na posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta. Radni z przerażeniem oglądnęli fotograficzną prezentację, przygotowaną przez Fundację Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego ''Janus'', a przedstawiającą stan zdewastowania krakowskich fortów. Kradzieże metalowych elementów na złom lub nawet na zamówienie, zasypywanie fos, dzikie wysypiska śmieci, meliny pijackie - taki obraz przedstawia dziś większość krakowskich zabytków sztuki fortecznej. Prezentacja ta wywołała tym większe oburzenie, że, jak poinformował Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków, przygotowywany jest wniosek do UNESCO o wpisanie na listę światowego dziedzictwa kilku poaustriackich zespołów fortecznych z terenu dawnych Austro - Węgier, m.in. Przemyśla i Krakowa. Miejski konserwator zabytków Genowefa Zań - Ograbek poinformowała, że gmina przygotowuje się do oddania fortów w dobre ręce, choćby za symboliczną złotówkę.
- Warunkiem jednak musi być opracowanie programu użytkowania obiektu i jego konserwacji oraz jego realności - stwierdziła. Jan Janczykowski potwierdził, że najpierw należy zająć się zabezpieczeniem fortów przed dalszym rozkradaniem i dewastacją, a potem można myśleć o oddaniu ich we właściwe ręce. - Muszą zostać stworzone warunki preferencyjne dla inwestora. W przetargu nie może rozstrzygać cena, ale koncepcja zagospodarowania. Radni zapoznali się z ofertą Fundacji Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego ''Janus'', która chciałaby przejąć administrację nad krakowskimi fortami, doprowadzić te obiekty do porządku, wdrożyć program rewitalizacji zespołu fortów oraz wypromować je jako atrakcję turystyczną. W skład fundacji wchodzą zarówno osoby, specjalizujące się w zarządzaniu nieruchomościami, jak i zajmujący się naukowo problematyką architektury militarnej i zieleni fortecznej, co daje gwarancję fachowego podejścia do obiektów.
Radnych przeraziła informacja, że 10 maja rozpoczęte zostanie postępowanie przetargowe, mające na celu wyłonienie zarządców fortów. - Co będzie, jeśli wygrają te same firmy, za których zarządu forty doprowadzono do takiego stanu? - pytał Ireneusz Raś i złożył wniosek, by sprawę administrowania fortami oraz kontrolę nad firmami administrującymi ze strony gminy, zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Miasta. Radni jednogłośnie poparli tę propozycję. Radni gorączkowo dyskutowali o zbliżającym się przetargu i konieczności uniknięcia wpadnięcia fortów znowu w niefachowe ręce. Ostatecznie zdecydowano się wystąpić z wnioskiem do prezydenta miasta, w którym radni zdecydowanie apelują o wydzielenie fortów z oferty przetargowej, przygotowanej na najbliższy czas. Chcą także, by wstrzymać przetarg na administrowanie fortami, tak by nie tylko cena decydowała o wygranej.
(WT) Dziennik Polski 7 maja 2004 r.
|
Jeden zarządca
Fundacja Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego "Janus" zwróciła się do prezydenta miasta z ofertą przejęcia administracji nad krakowskimi fortami. Do tej pory forty administrowane były przez przeróżnych zarządców, natomiast fundacja chce skupić zarząd nad całym kompleksem twierdzy w swoim ręku, by doprowadzić te obiekty - będące często w fatalnym stanie - do porządku, wdrożyć program rewitalizacji zespołu fortów oraz wypromować je jako atrakcję turystyczną. Fundacja chciałaby przejąć w administrację 18 obiektów.
Wczoraj na posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta radni zapoznali się wstępnie z propozycją fundacji. Zgodzono się, że opieka nad fortami pozostawia wiele do życzenia, a radni wielokrotnie apelowali do prezydenta miasta o aktywne działania na rzecz ich ratowania. - Stan obiektów jest coraz gorszy, do tej pory zajmowały się nimi zarządcy niewyspecjalizowani. Ta fundacja może być dla fortów szansą - stwierdził Stanisław Handzlik. Z kolei Bolesław Kosior zwrócił uwagę, że stan własnościowy fortów jest zróżnicowany: są to obiekty gminne, skarbu państwa oraz Agencji Mienia Wojskowego, a dobrze byłoby, by zarządca dla tych wszystkich obiektów był jeden, bo tylko wtedy mógłby powstać prawdziwy szlak turystyczny.
Halina Rojkowska z Oddziału Ochrony Zabytków Urzędu Miasta poinformowała, że już wcześniej wystąpiono do Zarządu Budynków Komunalnych o wyselekcjonowanie wszystkich fortów i oddanie ich jednemu administratorowi. Radni uznali, że na najbliższym posiedzeniu chętnie zapoznają się z działaniami prezydenta w zakresie ochrony fortów, a jednocześnie z planami fundacji "Janus". W skład fundacji wchodzą zarówno osoby, specjalizujące się w zarządzaniu nieruchomościami, jak i zajmujący się naukowo problematyką architektury militarnej i zieleni fortecznej, m.in. Waldemar Brzoskwinia oraz Krzysztof Wielgus.
(WT) Dziennik Polski 23 kwietnia 2004 r.
|
Wojewódzki konserwator zabytków Jan Janczykowski wstępnie zaakceptował plany nadbudowy fortu św. Benedykta. - Mam jednak bardzo wiele uwag do tej koncepcji. Planowana szklana kopuła powinna być jeszcze niższa - zastrzega.
Jak już pisaliśmy: stowarzyszenie Instytut Sztuki, użytkownik podgórskiego fortu św. Benedykta, chce zbudować nad nim rodzaj szklanego namiotu, w którym znajdzie się centrum konferencyjne. Do leżącego na Krzemionkach zabytku prowadziłby z parkingu przy ul. Wielickiej wydrążony w kamieniołomie szyb windowy.
- Nadbudowa fortu jest bardzo kontrowersyjna, ale nie mogę powiedzieć, żeby była niedopuszczalna. Dlatego wstępnie się zgodziłem, ale postawiłem kilka warunków - mówi Jan Janczykowski. Najważniejszy warunek to obniżenie wysokości nadbudowy. - W przedstawionym mi ostatnio projekcie jest ona i tak znacznie niższa niż we wcześniejszych dokumentach, ale nadal zbyt dominuje nad otoczeniem - wyjaśnia Janczykowski. Żąda też, by przylegającą do fortu łąkę chronić przed zdewastowaniem i hałasem oraz by przy modernizacji fortu używano tylko najlepszych materiałów. Konserwator podkreśla, że jego opinia ma charakter "bardzo wstępnej akceptacji".
- Na razie nie mamy przecież pełnego projektu. Przedstawiony mi dokument wymaga dopracowania i doprecyzowania - zastrzega. Obiecuje też, że będzie się bardzo uważnie przyglądał, czy jego zalecenia są realizowane. Od tego zależy, czy w przyszłości zatwierdzi gotowy już projekt.
Pomysł nadbudowy fortu budzi bardzo wiele kontrowersji, bo powstała w latach 1853-56 twierdza o unikatowej formie Baszty Maksymiliańskiej to jedna z ostatnich zachowanych tego typu budowli w Europie. Przeciwko takiej modernizacji fortu protestowali konserwatorzy sztuki, radni dzielnicowi, nawet radni miejscy.
Niebawem w magistracie ruszy urzędowa machina, w trakcie której projekt zostanie zatwierdzony lub nie. Pierwszym krokiem ma być wystąpienie przez Instytut Sztuki o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu (pierwsze pozwolenie budowlane). Do tego wniosku potrzebna była właśnie opinia konserwatora.
Magdalena Kursa - Gazeta Wyborcza 21 kwietnia 2004 r.
|
W obronę Fortu św. Benedykta w Podgórzu przed nowoczesną zabudową wlączyli się radni miejscy
- Na początku kwietnia będzie gotowy projekt uchwały rady miasta o utworzeniu na Wzgórzu św. Benedykta parku krajobrazowo-kulturowego - zapowiedział Stanisław Rachwał, radny LPR. Jego zdaniem stworzenie parku uniemożliwiłoby zbyt radykalną ingerencję w otoczenie.
Przypomnijmy, że Instytut Sztuki, który jest użytkownikiem fortu, zamierza zbudować na nim szklaną kopułę i umieścić w niej centrum konferencyjne. Na remont fortecy ma zagwarantowane pieniądze z funduszy europejskich. Nie przekonuje to radnych.
- Powołałem już zespół kontrolny, który sprawdzi okoliczności przekazania fortu Instytutowi, a także zawartą w tej sprawie umowę - mówi Stanisław Rachwał, który w Radzie Miasta Krakowa przewodniczy komisji rewizyjnej.
(MAKU) Artykuł ten pochodzi z ''Gazety Wyborczej'' z dnia 29 marca 2004 r.
|
Dewastacja w "Rajsku". W ostatnim czasie z zabytkowych elementów został ogołocony Fort "Rajsko", mieszczący się przy ul. Droga Rokadowa w Krakowie. O popełnieniu przestępstwa powiadomiono policję.
Po przyjechaniu na miejsce policjanci zostali poinformowani, że nieznani sprawcy skradli z obiektu m.in.: 6 podstaw do armat, 6 krat do strzelnic, 6 zasuw pancernych i 13 zamknięć strzelnic karabinowych.
- Skradzione elementy ważyły około 4 ton. Do fortu złodzieje przedostali się wyważając stalowe drzwi. W czasie poszukiwania świadków policjanci dotarli do mężczyzny, który dorywczo zajmuje się dozorowaniem obiektu. Stwierdzono, że był on po spożyciu alkoholu. Trwa postępowanie wyjaśniające w sprawie kradzieży w forcie - informuje komisarz Krzysztof Dymura z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej w Krakowie.
- W zeszłym tygodniu zauważyliśmy, że z fortu "Rajsko" znikła spora część stolarki oraz zabytkowe elementy pancerne. Zrabowane przedmioty mają wymierną wartość finansową dla kolekcjonerów, ale również nieocenioną wartość historyczną. Wysokość poniesionych w wyniku kradzieży i dewastacji strat wstępnie oszacowano na 80 tys. zł. O zdarzeniu zawiadomiliśmy policję. O zajściu nie wiedzieli natomiast przedstawiciele spółki "Administrator" zarządzającej obiektem. Dowiedzieli się o tym dopiero od nas. Nie zrobili jednak nic, by zadbać o fort. W celu jego zabezpieczenia wynajęliśmy więc profesjonalną ochronę - relacjonuje Janusz Leśniewicz, prezes zarządu Fundacji Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego "Janus", która złożyła do miasta wniosek o utworzenie profesjonalnej administracji wszystkich obiektów o charakterze zabytkowych dzieł sztuki fortyfikacyjnej, zarządzanych przez gminę Kraków. Obecnie fundacja dla celów statutowych wydzierżawiła pomieszczenia w fortach "Tonie" i "Rajsko".- Nasza fundacja skupia grono fachowców od lat związanych z problematyką architektury militarnej i zieleni fortecznej. Zespół ten w latach 1998-2000 zrealizował na zlecenie generalnego konserwatora zabytków program adaptacji i ochrony dla obiektów Twierdzy Przemyśl. Współpracujemy także z krakowskim oddziałem Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Uważamy, że w Krakowie trzeba niezwłocznie podjąć działania zmierzające do ochrony fortów przed złodziejami i wandalami oraz zabezpieczyć w tych obiektach miejsca, w których przebywanie - ze względu na ich stan - zagraża zdrowiu i życiu. Następnie powinno się przygotować projekty adaptacyjno-rewitalizacyjne - osobno dla każdego fortu, ale w kontekście całej Twierdzy Kraków - które można byłoby przedstawić do realizacji przyszłym inwestorom - stwierdza Janusz Leśniewicz. - Projekt nasz zakłada optymalizację wykorzystywania środków, obecnie przeznaczanych na forty przez gminę oraz pozyskanie finansowania spoza budżetu miasta. Tradycyjny sposób administrowania w odniesieniu do fortów - jak widać po postępującej w ostatnich latach ich degradacji - nie sprawdza się - przekonuje prezes fundacji, zaznaczając, że wypadki związane z Fortem "Rajsko" nie są tego jedynym przykładem. Administrator Fortu "Rajsko" uważa, że w obecnej sytuacji nie ma możliwości pełnego zabezpieczenia przed tego typu przypadkami.
- O kradzieży dowiedzieliśmy się od osoby pilnującej fort, a także od fundacji wynajmującej w nim pomieszczenia. Niestety, nie stać nas na stałą ochronę obiektu. Aby zapewnić w nim pełne bezpieczeństwo, powinno go dozorować kilku ochroniarzy. Na ten cel musielibyśmy otrzymać dodatkowe środki od miasta - wyjaśnia Lucyna Anna Wolfarth, prezes spółki "Administrator".
(TYM) Artykuł ten pochodzi z '' Dziennika Polskiego'' z dnia 17 lutego 2004 r.
|
Poszukiwani c.k. zapaleńcy - W dzielnicy III robi się coraz zabawniej. Paweł Sularz, Przewodniczący Rady Dzielnicy III - Jakoś musimy ożywić te nasze blokowiska. A fort Sudół to chyba najbardziej zrujnowany element Twierdzy Kraków. Odbudować się tego raczej nie da. Jest tu dzikie wysypisko śmieci. Zabezpieczymy więc ruiny. Niewielkim kosztem - tylko żeby cegły nie leciały na głowę. Pomysł jest jeszcze otwarty. Szukam c.k zapaleńców. I nerwowo przeglądam fachową literaturę, żeby nie wypaść marnie w konfrontacji. MK - A co w parku będzie robił Franz Josef? PS - Znajdziemy mu jakieś miejsce. Będzie rządził. Postawimy też ławkę Haska i śmietnik Jakuba Szeli, bo on to tylko na śmietnik sobie zasłużył. Może jakaś atrapa armatki się znajdzie. I jeszcze jakieś militaria. No, zobaczymy, co wymyślą c.k zapaleńcy. Bo to przede wszystkim dla nich ma powstać takie kultowe miejsce. Nasza dzielnica zarezerwowała już ok. 30 tys. zł na ten cel. MK - To pewnie będzie jedyny park w Krakowie w którym bezkarnie wolno będzie popijać piwo. Bez piwa takiego parku sobie nie wyobrażam! PS - Nad tym jeszcze się zastanawiamy. Rzeczywiście - nie ma c.k czasów bez piwa. Tylko co na to władze miasta? Słyszałem, że były prezydent Krakowa Józef Lassota ma c.k sentyment. Może zechce pomóc. Liczę na to, że i wśród miejskich radnych są c.k zapaleńcy.
[MK] Artykuł ten pochodzi z '' Gazety Wyborczej - Kraków '' z dnia 29 października 2003 r.
|
Będzie strzelać - Sam nie jestem pewien, jak ona naprawdę będzie wyglądać. Obserwuję ją codziennie, pracuję przy niej po kilkanaście godzin , ale w naturze może to wyjść zupełnie inaczej niż sobie wyobrażam - zastanawia się Wojciech Klimek, szlifując ponadtrzymetrowej długości kawał laminatu, czyli mieszanki żywicy epoksydowej i włókna szklanego. Wojciech Klimek, były pracownik Muzeum Lotnictwa w Krakowie, jest specjalistą od renowacji i rekonstrukcji zabytków - jak sam je nazywa, technicznych. Odtworzył i wyremontował parę samolotów, a teraz kończy właśnie pracę nad repliką austriackiej armaty z roku 1861, która stanąć ma na wałach fortu Kleparz. Armata zaskoczyła Wojciecha Klimka już podczas tworzenia projektu. - Postanowiłem rozrysować ją w skali 1:1. Robiłem to w mieszkaniu i ''zabrakło'' mi dwóch pokoi - opowiada. - Póżniej już poszło łatwiej. Najbardziej czasochłonne były detale, takie jak elementy zamków armaty czy blaszane wsporniki na lawecie. Drewniana laweta jest wielka - koła mają średnicę 1,5 metra, a całość waży około pół tony. Sama lufa jest lżejsza - waży około 20 kilogramów. Ma długość 3 m 8 cm, średnica w najszerszym miejscu wynosi 50 cm, a kaliber - 15 cm. Mimo że oryginalna armata wykonana była ze spiżu, jej laminowana kopia również będzie strzelać. - Z przodu armaty umieszczona zostanie stalowa rura, do której będzie można wkładać ładunki prochowe używane na pokazach pirotechnicznych. Nic wielkiego, ale będzie dużo huku i dymu - zapowiada Wojciech Klimek. Całość powinna zostać skończona około połowy lipca. Będzie to najprawdopodobniej jedyna w Polsce, a być może również na świecie, kopia austriackiego działa polowego typu M 61. Działa takie używane były dawniej w Krakowie. Obecnie jedyny oryginalny egzemplarz tego typu armaty znajduje się w Wiedniu. Działo stanie na wałach fortu Kleparz, który jest zagospodarowany przez Piwnicę Win Importowanych Vinfort. Na razie trwają narady nad sposobem przewiezienia działa z pracowni w Czyżynach do fortu. - Prawdopodobnie użyjemy lawety pomocy drogowej, ale marzy mi się przewiezienie jej na wózku zaprzężonym w konie, tak jak to robiono dawniej - mówi Wojciech Klimek.
[SIE] Artykuł ten pochodzi z ''Dziennika Polskiego'' z dnia 27 czerwca 2003 r.
|
Ochrona przed patroszeniem - Zabytkowy fort 52 1/2 S Skotniki przez fachowców w dziedzinie fortyfikacji nazwany był niegdyś szlagierem Twierdzy Kraków. W ostatnim czasie zaobserwowano tu stopniowe znikanie unikatowego wyposażenia ochronnego i pancernego fortu. Cień padł na zbieraczy złomu. Niepokojące zdarzenia szybko spotkały się z reakcją władz konserwatorskich. Po przeprowadzonej kontroli obiektu podjęto decyzję, że musi on być chroniony. W wyniku wizji lokalnej gmina Kraków otrzymała również polecenie zabezpieczenia wejść prowadzących do wnętrza obiektu. - Wśród fortów, należących do gminy Kraków, stały nadzór mają tylko obiekty, które są zagospodarowane. W tych przypadkach za ochronę odpowiada ich administrator. Fort 52 1/2 S Skotniki może więc być pierwszym opuszczonym fortem, który będzie pilnowany przez ochroniarzy - usłyszeliśmy w Zarządzie Budynków Komunalnych, który zarządza 17 fortami Twierdzy Kraków. - Na wiosnę tego roku z fortu 52 1/2 S Skotniki zaczęto wynosić elementy stalowe. Zniknęła już brama do kaponiery oraz jedno ze skrzydeł bramy koszar. Obecnie widać też nacięcia na zawiasach drugiego skrzydła. Istnieje obawa, że również ono może w niedługim czasie się ulotnić. Ślady nacięć są także na obramowaniu 2-częściowej okiennicy w kaponierze wewnętrznej, którą - za zgodą władz konserwatorskich - czasowo zabezpieczono w ''fortecznym lapidarium'' w Instytucie Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej. Do ocalenia pozostały jeszcze wnętrza 2 staliwnych wież pancernych dla dział M-94 i pancernej wieży obserwacyjnej. To jedyne tego typu wieże, które wraz z częścią wyposażenia zachowały się w Twierdzy Kraków. W pozostałych fortach tego typu w całości zostały wypatroszone - mówi Krzysztof Wielgus, prezes krakowskiego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji, który podkreśla również, że w dewastowanym forcie bardzo skorodowana jest blacha nośna wewnętrznego stropu międzykondygnacyjnego w piętrowym bloku koszarowo - bojowym. - Jeśli ktoś stanie w niewłaściwym miejscu, to może spaść na dół z wysokości 3 metrów. Fort 52 1/2 S Skotniki obecnie nie nadaje się do zwiedzania i powinien być zamknięty, ponieważ przebywanie w nim stanowi zagrożenie, tak dla turystów, jak i złomiarzy, wykradających z niego elementy asortymentu pancernego. Tymczasem jeszcze przed 20 laty obiekt ten wyglądał tak, jakby niedawno wyszło z niego wojsko. Od tego czasu rozpoczęła się jednak jego dewastacja . Podobny los spotkał wiele innych obiektów fortyfikacyjnych Twierdzy Kraków. Wystarczy wspomnieć m.in forty: Mydlniki, Rajsko, Prokocim. Za wszelką cenę trzeba ratować to, co pozostało - apeluje prezes krakowskiego oddziału TPF. - Zaraz po otrzymaniu wytycznych od Wojewódzkiego Małopolskiego Konserwatora Zabytków zwróciliśmy się z pismem, zobowiązującym administratora do podjęcia natychmiastowych działań, zapewniających zabezpieczenie fortu oraz dozór zapobiegający jego dalszemu rozkradaniu - informuje Stefan Baster, główny specjalista ds. technicznych w ZBK. - Środki, które otrzymujemy w ramach umowy z ZBK, nie wystarczą na wykonanie prac związanych z zabezpieczeniem wejść do fortu oraz na zapewnienie jego dozoru. Poza tym - aby postawić strażnika, trzeba mieć dla niego jakieś pomieszczenie. Obecnie w forcie 52 1/2 S Skotniki, taka osoba musiałaby stać pod drzewem. W przekazanym do nas piśmie nie zostało również uściślone, czy ma być to dozór całodobowy, czy tylko np. w czasie nocy. Wszystkie nieścisłości zamierzam jak najszybciej wyjaśnić z dyrekcją ZBK - stwierdza Jan Rajca, prezes zarządu Administracji Zasobami Mieszkaniowymi Podgórze, której podlega fort Skotniki, figurujący na liście miejskich fortów, oczekujących na dzierżawcę. W związku z tym, że obiekt wpisany jest do rejestru zabytków, wyklucza się wprowadzenie zmian w jego formie, a adaptacja wymaga ścisłej konsultacji specjalisty. W skład fortu wchodzi centralny blok koszarowo - bojowy, wkomponowany w linię zielonego wału, do którego przylega dziedziniec oraz kaponiera wewnętrzna, broniąca wjazdu. Jak informuje Wydział Skarbu UMK - z uwagi na walory zabytkowe, estetyczne i krajobrazowe - fort 52 1/2 S Skotniki nadaje się do funkcji kulturalno - turystycznych, np. muzeum militariów, lokalny ośrodek kultury, schronisko młodzieżowe lub pole namiotowe z zapleczem w bloku koszarowym.
[TYM] Artykuł ten pochodzi z '' Dziennika Polskiego'' z dnia 17 czerwca 2003 r.
|
Do rejestru zabytków - Dzielnica I jest inicjatorem wniosku o wpisanie do rejestru zabytków budynku przy ul. Bosackiej 13. Obecnie jest to siedziba Agencji Mienia Wojskowego oraz Muzeum Armii Krajowej. Z wnioskiem dzielnicy zgodzili się radni Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta, którzy zdecydowali się zwrócić się w tej sprawie do prezydenta miasta. - To znakomity pomysł - stwierdził Adam Rąpalski, dyrektor muzeum. - Nasz budynek to dawne centrum dowodzenia Twierdzy Kraków. Tu mieścił się sztab i centrum łączności. Obiekt jest tak zbudowany, że część naziemna jest tylko fasadą - gdyby artyleria zniszczyła górną część, to nie uszkodziłaby schronu podziemnego, który się świetnie zachował. Obiekt został zbudowany w roku 1911.
[WT] Artykuł ten pochodzi z ''Dziennika Polskiego'' z dnia 21 września 2002 r.
|
|
|
|