Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
  Forty Kraków - Witamy HOME
  Forty Kraków - Witamy FORTY
  Forty Kraków - Witamy CIEKAWE ARTYKUŁY
  Forty Kraków - Witamy HISTORIA FORTÓW
  Forty Kraków - Witamy GALERIA
  Forty Kraków - Witamy FORUM
  Forty Kraków - Witamy KSIĘGA GOŚCI
  Forty Kraków - Witamy MAPA SERWISU
  Stronghold - kontakt KONTAKT
  Forty Kraków - Witamy O STRONIE
  Forty Kraków - Witamy LINKI


Created by Krzysztof Wilk - Forty Kraków


foto:
Krzysztof Wilk
 

AKTUALNOŚCI. INFORMACJE PRASOWE O TWIERDZY KRAKÓW

Będą troszczyć się o zabytkowe dwory, nowohuckie młyny, przydrożne kapliczki i poaustriackie forty. W Krakowie powstaje sieć społecznych opiekunów zabytków.

- Obiektów zabytkowych mamy tysiące, a służby konserwatorskie nie są liczne - tłumaczy Jakub Kubicha z Oddziału Ochrony Zabytków Urzędu Miasta Krakowa.
- Dlatego w 2004 r. miejski konserwator Genowefa Zań - Ograbek zwróciła się do mieszkańców, by podjęli się społecznej opieki nad zabytkami.

Przed dwudziestu laty podobne akcje prowadziło PTTK. Bo inspektor nie da rady dotrzeć wszędzie, a osoba prywatna może doglądać jakiegoś miejsca, choćby chodząc na spacer z psem. Pomysł był prosty: człowiek wybiera sobie obiekt i roztacza nad nim opiekę. Możliwie często odwiedza ''swój'' zabytek, promuje go, sprawdza, czy nie popada w ruinę, czy ktoś go nie dewastuje, nie okrada. W razie czego powiadamia policję i konserwatora. Musi być pełnoletni, niekaralny i mieć wiedzę o wybranym obiekcie. Funkcję sprawuje nieodpłatnie.

- Zabytki, szczególnie te znajdujące się na obrzeżach, są coraz bardziej narażone na niszczenie. Rośnie aktywność złomiarzy, coraz więcej ludzi kradnie kafle z zabytkowych pieców - wylicza Piotr Skubicha z nowohuckiego Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida. OKN zorganizował ponadroczny kurs dla osób, które chciałyby zostać społecznymi opiekunami zabytków Nowej Huty. Podczas wykładów słuchacze dowiadywali się, jaka jest najstarsza nowohucka świątynia (kopiec Wandy) i którędy biegła Kolej Kocmyrzowska. Słuchali o budowie Arki Pana i o celtyckim królu, który w Mogile bił monetę. Zwiedzali poaustriackie forty, przeszli zachowanym fragmentem Traktu Sandomierskiego i - podczas ostatniej wycieczki - obejrzeli wyburzoną już halę zgniatacza Huty im. T. Sendzimira.

- Najciekawsze, że coraz więcej ludzi zaczyna uważać za zabytkowe obiekty z lat 50.
Zrozumieli, że ważny jest nie tylko Wawel i Sukiennice, ale przydrożna kapliczka i stare kino. Dostrzegli historię w swoim sąsiedztwie - zauważa Piotr Skucha. Niedawno prezydent miasta podpisał zarządzenie, w którym oficjalnie mianował 17 osób społecznymi opiekunami zabytków. Większość zajmie się obiektami z Nowej Huty.

Piotr Poznański chadzał do ukochanej drogą z Krzesławic do Raciborowic. Dokładnie sto lat temu ufundował tam drewniany krzyż.
- Nie wiadomo w jakiej intencji lub za co konkretnie chciał podziękować.
Jego wnuk, też Piotr, twierdzi, że data 1906 nie odpowiada ani rocznicy ślubu, ani narodzinom dzieci, ani żadnemu innemu rodzinnemu wydarzeniu - mówi Antoni Łapajerski, społeczny opiekun krzyża.

Antoni Łapajerski, pracownik banku, od dwudziestu lat ''zbiera'' przydrożne kapliczki.
Ma kilka segregatorów zdjęć, sporo opowieści i stronę internetową ''Nowa Huta mniej znana''.
- Kiedy 30 lat temu przeprowadzałem się do Huty, do głowy mi nie przyszło, że mogą tu być jakieś zabytki - wspomina.
Z czasem odkrył, że we wchłoniętych przez dzielnicę wsiach zachowały się stare krzyże, kapliczki, kościółki.
- Ocalało tu dużo drewnianych chat: najwięcej znajduje się w strefie wokół kombinatu, w której obowiązywał zakaz budowy nowych domów - wyjaśnia.
Niedawno odkrył, co się stało z kapliczką, która stała przy drodze z Pleszowa do Luboczy.
Odnalazł ją na podwórku jednego z domów w Luboczy. W czasie budowy kombinatu uratował ją ojciec gospodarza: przewróconą załadował na wóz, przywiózł do siebie.

Podobnie z terenu budowy huty ocalono inną kapliczkę: stoi dziś koło domu przy ul. Zakarnie w Mogile. Udokumentował już 80 nowohuckich kapliczek, ponad 70 z nich pochodzi sprzed 1949 r. Przy okazji trafił na krzyż w Zesławicach, który sto lat temu kazał postawić Piotr Poznański.
- Ten krzyż jest jednym z najpiękniejszych przedstawień tzw. Bożej Męki w Krakowie - twierdzi Antoni Łapajerski. Zesławicka kapliczka przedstawia ukrzyżowanego Chrystusa z wyrzeżbionymi na trzech bokach krzyża narzędziami każni: włócznią z nasączoną octem gąbką, szatą, drabiną, biczem, kurem, co trzy razy zapiał...
- W 1909 r., a więc trzy lata po postawieniu, krzyż zaznaczono na mapie okolic Krakowa.
To świadczy, że już wówczas uważano go za cenne dzieło rzemiosła - mówi Antoni Łapajerski. Krzyż złamał się chyba jeszcze przed wojną. Dziś stoi zabezpieczony żelaznymi klamrami, ale wciąż wymaga pilnego wzmocnienia i konserwacji.

Dlatego Antoni Łapajerski zwrócił się do Oddziału Ochrony Zabytków UMK z zapytaniem, czy nie znalazłyby się środki na jego renowację. Z urzędu dostał podziękowanie za troskę oraz odpowiedź, że konserwatorzy uznają zabytkowy charakter krzyża, popierają starania o jego zachowanie, ale środki finansowe na renowację mieszkańcy Zesławic muszą znaleźć sami. Może Rada Dzielnicy coś da.
- Wysłałem do rady najpierw e-maila, potem pismo i czekałem na odpowiedź - opowiada Antoni Łapajerski. Po jakimś czasie zadzwonił do niego wnuk Poznańskiego. Miał dobrą wiadomość: rada dzielnicy przyznała pieniądze.

- Radni planowali modernizację drogi, przy której stoi. Przy tej okazji postanowili przeznaczyć 20 tys. złotych na konserwację zabytku - cieszy się Antoni Łapajerski. Teraz zadba, by krzyż trafił w ręce specjalistów.
- W ubiegłym roku okoliczni mieszkańcy zamierzali już sami ratować krzyż. Mieli w planach pomalować go olejną farbą - wspomina Antoni Łapajerski.
- Dobre intencje nie zawsze służą zabytkom. Często bywa, że nieprofesjonalna konserwacja powoduje jeszcze większe zniszczenia. Może dobrze się stało, że z tych planów malowania nic nie wyszło - dodaje.
Zamierza umieścić na swojej stronie internetowej krótki poradnik, jak dbać o zabytki.
Co zrobi, kiedy jego krzyż zostanie już wyremontowany?
- W Nowej Hucie jest tyle kapliczek do ratowania, że zajęcia mi nie brakuje - zapewnia.
Od przyszłego roku będą pomagać mu uczniowie Szkoły Podstawowej nr 82. Uczniowie zajmą się czterema kapliczkami przy ul. Fatimskiej.
- Bo nas interesują - mówi Marcin Basiaga.
- Bo są stare - mówi Gabrysia Ścibor.
- Bo są ciekawe - mówi Ania Ziółkowska, która zawsze opowiada bratu, czego się dowiedziała na wycieczkach.
- Bo to jest coś, czego nie ma w podręczniku i czego nie trzeba robić na zadanie domowe - mówi pani dyrektor Beata Tomaszewska. Jej uczniowie niedawno dowiedzieli się, że nowohucki kopiec Wandy nie został wpisany na listę chronionych zabytków. Wysłali więc list do prezydenta miasta, żeby koniecznie go wpisać. (Prezydent odpowiedział, że nie można, bo nie jest ustalona własność gruntów). Uczniowie, co roku, na Dzień Ziemi, sprzątają okolice kopca ze śmieci. Zwiedzają forty, muzea, kościoły i ogrody. Ci z V i VI klas biorą udział w unijnym programie ''Socrates - Comenius'': wymieniają się z rówieśnikami z Grecji, Włoch oraz Rumunii informacjami o swoich krajach.
- Nasz projekt zatytułowaliśmy ''Skarby natury, skarby kultury''. Dotąd skupialiśmy się na naturze i poznawaliśmy Łąki Nowohuckie. W przyszłym roku zajmiemy się kulturą, czyli kapliczkami - tłumaczy Barbara Potoczna, nauczycielka, która wraz z Rozalią Knapik uczestniczyła w kursie na społecznego opiekuna zabytków. Uczniowie mają już obiecany wywiad z panem, który opiekuje się najstarszą, 160 - letnią figurką.
- Co my możemy zrobić dla tych naszych kapliczek? Sprzątać koło nich! - zapala się Marcin.
- I myć szybki! - wołają dziewczyny. Władysław Gaweł luksusowe mieszkanie M6 zamienił na dwa skrzydła zdewastowanej willi typu krynickiego.
- To nie było zachwycenie, tu się nie było czym zachwycać. To była chęć pokazania, że się da zrobić coś dobrego - mówi. Willę przy ul. Klasztornej w Mogile na przełomie XIX i XX wieku kazali postawić Rogozińscy. Kiedy w 1990 r. Gawłowie kupowali skrzydło wschodnie i północne, południowa część domu, należąca do Skarbu Państwa, była niemal ruiną.
- Podłogi pozarywane, sypiące się stropy, grzyb i wilgoć - wspomina Władysław Gaweł, budowlaniec z uprawnieniami konserwatorskimi i społeczny opiekun willi.
- Na dodatek melina, menele straszyli. Sąsiedzi się nam dziwili, że chcemy tu mieszkać - dodaje żona Urszula Nicińska - Gaweł. Gawłowie wprowadzili się do kupionej części willi i zaczęli remontować cały budynek.
- Robiliśmy inwentaryzację. Remontowaliśmy instalacje - nie dało się wyremontować tylko swojego kawałka. Walczyliśmy z wilgocią: musieliśmy odwodnić całe fundamenty, bo grzyb by nas zżarł - tłumaczy Władysław Gaweł. Lista wykonanych przez niego prac ma dwie strony: podbicie fundamentów, wykonanie stropów, wylewek, tynków, schodów... Na remont nie swojego skrzydła willi w ciągu 14 lat wydali prawie pół miliona złotych.
- Kosztem przyjemności i wakacyjnych wyjazdów dźwignęliśmy willę - mówi pani Urszula. Co będzie dalej, na razie nie wiadomo. Stowarzyszenie Mieszkańców os. Mogiła - Lesisko chciałoby w państwowej części willi Rogozińskich uruchomić dom kultury.

Gawłowie założyli Stowarzyszenie Malarzy i Miłośników Sztuk Pięknych ''Galeria Stary Dworek'', wydzierżawili państwową część domu i wystawiają w niej obrazy Antoniego Marii Kwieka. Latem zapraszają przedszkolaki, żeby zobaczyły, jak malarz pracuje przy sztalugach. Chcieliby urządzić w willi kawiarnię literacką. Konserwator zabytków jest przeciwny podziałowi willi. W wydziale prasowym Urzędu Miasta mówią, że sprawa na razie pozostaje w zawieszeniu. Władysław Gaweł: - Czemu ja w ogóle kupiłem zrujnowany dom? Od 1956 r. uprawiałem żeglarstwo na przystani w Mogile, tu się wychowałem, tu jest moje środowisko. Zresztą ja kocham zabytki, serce mnie boli jak niszczeją. Wolałem kupić starą willę w miejscu, z którym jestem związany, niż budować nowy dom, gdzieś na obrzeżach. Henryk Kazimierski będzie się opiekował dworem rycerskim w Łuczanowicach. Bo Nową Hutę ma we krwi. Przekonał się o tym w 1996 r., był wówczas przewodniczącym Rady Dzielnicy XVI.
- Któregoś dnia przyszedł do nas Krzysztof Kwatera i powiedział, że będzie zakładał Stowarzyszenie na rzecz Powołania Muzeum Nowej Huty - wspomina Henryk Kazimierski. Poszedł na zebranie i otworzyły mu się oczy.
- Na moją własną historię - wyjaśnia. Przypomniał sobie jak jako siedmioletni chłopiec przeprowadził się z rodzicami do Nowej Huty. Jak biegał po wielkiej budowie: tu powstaje szpital, tam mieszają wapno, tu pracują koparki, tam taśmociągi... Jak strasznie go to wszystko fascynowało. Zaczął na nowo poznawać historię Nowej Huty. Został przewodniczącym stowarzyszenia, które przyczyniło się do stworzenia na nowohuckim os. Słonecznym oddziału Muzeum Historycznego. A w 2002 r. po raz pierwszy odwiedził dwór, który na początku XX wieku kazał wznieść w Łuczanowicach hrabia Mycielski. We dworze mieści się dziś dom kultury i mieszkania kwaterunkowe. Ale Henryk Kazimierski zobaczył przede wszystkim schody. I balkonik.
- Schody były osadzone na dębowych kołkach, bez ani jednego gwoździa. Dopiero niedawno, kiedy zaczęły się psuć, ktoś prowizorycznie je pozbijał - opisuje. Z balkoniku zostało tylko okno i kawał podestu, ale od razu wyobraził go sobie w pełnej krasie.
- Z takiego tarasu rycerz szlachciura musiał przemawiać do swych dworzan - ocenia. Uznał, że człowiek, który kazał zbudować dwór, żył na początku XX wieku, ale musiał być zafascynowany średniowieczem. I że doskonale go rozumie. Henryk Kazimierski: - Chodziłem do VII klasy, kiedy do kin weszli ''Krzyżacy'' Aleksandra Forda. Pamiętam pojedynek Zbyszka i dwa nagie miecze. Plan Kazimierskiego: ściągnąć do Łuczanowic rycerzy. - Dwór trzeba objąć opieką i wyremontować, żeby mieszkańcom lepiej się tam żyło. Trzeba odtworzyć balkonik i zrekonstruować schody. Ogrodzić staw, wysprzątać jego otoczenie, uporządkować park dworski. A potem, razem z domem kultury, organizować tam turnieje rycerskie, takie jak w Barbakanie - snuje plany. Ma już nawet pierwszy miecz. Replikę hiszpańskiej broni z XVI wieku zdobył na aukcji na rzecz niepełnosprawnych.

Piotr Skucha z OKN nie słyszał, by - poza Krakowem - gdziekolwiek w Polsce południowej działali społeczni opiekunowie zabytków.
- Jest jakiś w Zabrzu. W Warszawie też działa kilkunastoosobowa grupa - ostrożnie szacuje Jakub Kubicha.
- Oczywiście, entuzjastów i miłośników sztuki wszędzie można znależć wielu. Społecznych opiekunów wyróżnia to, że działają formalnie, że pełnią oficjalną funkcję - tłumaczy Piotr Skubicha. Dlatego tak ważne są dla nich legitymacje. Społeczni opiekunowie czekają na nie od czerwca 2005. - Z legitymacją w kieszeni łatwiej zwrócić komuś uwagę, prościej przedstawić się sąsiadom ''swojego'' zabytku. Ludzie mają w pobliżu domy, garaże. Chcą wiedzieć, co za jedni pętają się w pobliżu. Jak mamy im udowodnić szlachetne zamiary? - zastanawia się Piotr Skubicha. Jakub Kubicha obiecuje, że już niedługo legitymacje się znajdą.

- Zarządzenie zostało podpisane, machina magistratu ruszyła i przygotowuje legitymacje - zapewnia. - A wtedy wszystko będzie już w rękach opiekunów.

Tekst: Katarzyna Kobylarczyk - Dziennik Polski 11 marca 2006 r.

Wielka pieczęć, brama Bobrzyńskiego i kompostownik Jakuba Szeli - to elementy parku Galicyjskiego, który ma powstać w Forcie Sudół, w pobliżu cmentarza Batowickiego. Do tej pory przy zagospodarowaniu fortów największe zmiany dotyczyły budynków. W przypadku Sudołu, którego mury są prawie w całości zniszczone, główny nacisk zostanie położony na teren wokół Fortu.

Projekt budowy parku został przygotowany przez zespół naukowców i studentów z Politechniki Krakowskiej. - To będzie park o charakterze nie tylko rekreacyjnym i edukacyjnym, ale swego rodzaju pomnik symbolizujący Galicję - mówi Paweł Sularz, inicjator utworzenia parku. Park pełen będzie elementów architektury wykonanych ze stali i pokrytych bluszczem. To ich oryginalność ma przede wszystkim przyciągnąć mieszkańców i turystów. W ogrodzie znajdzie się więc zrobiona w ten sposób kaszta drukarska, czyli szuflada zecerska z przegródkami na czcionki. Znajdą się na niej tytuły wszystkich galicyjskich pism polskojęzycznych. W innym miejscu ulokowana zostanie wielka pieczęć - symbol austro - węgierskiej biurokracji.

Na terenie parku pojawią się również: symbol nauki (mikroskop), zegar przemiany dziejów (zegar słoneczny z leżącym orłem austriackim i wznoszącym się polskim), symbol szkoły i szkolnictwa. Na teren parku będzie wchodzić się przez bramę Bobrzyńskiego. Michał Bobrzyński był namiestnikiem Galicji, historykiem, profesorem UJ. ''Brama przez którą >wkraczamy w historię<, od niej zaczyna się zwiedzanie, tak jak od Bobrzyńskiego zaczyna się nowoczesna nauka historii Polski'' - opisuje Krzysztof Wielgus z PK, współautor projektu. Na terenie parku posadzony zostanie ogród wolności prasy, którego celem jest podkreślenie swobody wypowiedzi dziennikarskiej w okresie galicyjskim. Przez teren Fortu będzie prowadzić ścieżka sztuki Via Galiciana. Wśród starych drzew ulokowanych zostanie 5 postaci - symboli sztuki i literatury Młodej Polski. Będą to także konstrukcje stalowe, porośnięte bluszczem, wchodzącym też na sąsiednie pnie drzew. ''Jest to rodzaj mrocznego (jak twórczość Przybyszewskiego, Wyspiańskiego, Kasprowicza, Malczewskiego, a w architekturze - Talowskiego) tunelu ogrodowego; w nocy postacie i drzewa będą podświetlone'' - pisze Krzysztof Wielgus. Na dawnym placu broni zostanie urządzony mały amfiteatr dla ok. 400 widzów. Ruiny Fortu zostaną zabezpieczone siatką, natomiast dostęp do ich ścian mają utrudnić murki i rosarium. Na zachowanym fragmencie dachu Fortu powstaną 2 altany widokowe. Będzie z nich widać tzw. strefy ognia, czyli kierunki ostrzału z wież artyleryjskich, zaakcentowane nasadzeniami z wrzośców. Na końcu parku znajdzie się kompostownik imienia Jakuba Szeli. Tak opisuje go Krzysztof Wielgus: ''W każdym parku niezbędny jest kompostownik, miejsce zazwyczaj odludne i nieprzyjazne. Wiele rzeczy gnije... i cuchnie. Najbardziej cuchnącym i wstrętnym jadem, wsączonym przez zdecydowanie wrogiego wówczas, austriackiego zaborcę i przyjętym przed lud podgórskich powiatów Zachodniej Galicji z nadzwyczajną ochotą, było przyzwolenie i nakłonienie do gwałtów: rabacji galicyjskiej''. Jakub Szela stanął w 1846 roku na czele powstania chłopskiego, w czasie którego rozgromionych zostało kilkanaście dworów.

Urządzenie parku to koszt ok. 1,3 mln zł. Na razie projekt został złożony do Wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta, gdzie będzie przygotowana decyzja o warunkach zagospodarowania terenu. (AM)

Dziennik Polski 5 stycznia 2006 r.


Odnowioną drogą można dojeżdżać do Fortu Olszanica, gdzie mieści się Klub Turystyki Konnej ''Tabun''. Doprowadzono tam też kanalizację. - Nie mogło być lepszego gwiazdkowego prezentu - podkreśla młodzież trenująca w klubie. Uroczyste zakończenie inwestycji odbyło się w sobotnie południe. Wstęgę przeciął m. in. wiceprezydent Krakowa Henryk Bątkiewicz. Dla uczczenia oddania do użytku odnowionej drogi młodzi jeźdźcy ustawili na niej taczki, do których wrzucili worek marchewek. - Brak odpowiedniego dojazdu i kanalizacji od lat był naszym największym problemem. Kłopot został rozwiązany.
Bardzo się cieszymy, że wszystkie prace zakończono w szczególnym dniu, w którym wieczorem członkowie naszego klubu zasiądą przy wigilijnym stole. Na to spotkanie będzie można dojechać po równej drodze, a nie po wertepach - cieszył się Zbigniew Sabiński, dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury ''Dom Harcerza'' z ul. Reymonta w Krakowie (klub jeździecki w Forcie Olszanica jest jedną z filii tej placówki).
W ramach zakończonej w sobotę inwestycji wykonano kanalizację na długości około 291 m - na odcinku od ul. Rzepichy do Fortu. Wymieniono też nawierzchnię ul. Kosmowskiej na długości ok. 320 metrów. Prace trwały około miesiąca. Wykonało je Przedsiębiorstwo Instalacyjno - Budowlane ''Talpa''. Inwestycję, która kosztowała około 147 tys. zł, w całości sfinansowało miasto. - Wcześniej na drodze były duże koleiny. Dojazd do klubu nie był więc łatwą sprawą. Teraz dojeżdża się bardzo wygodnie. Brak kanalizacji był szczególnie odczuwalny latem, kiedy nieraz z wypełnionego szamba dochodziły niemiłe zapachy. Wreszcie nie będzie takich problemów - opowiada Barbara Turek, która z zajęć hipoterapii w klubie ''Tabun'' korzysta od 13 lat.
Klub jeżdziecki MDK ''Dom Harcerza'' w Forcie Olszanica funkcjonuje od 1985 r. W budynku Fortu, oprócz siedziby klubu, mieści się schronisko młodzieżowe na około 25 miejsc. Obok fortecznej zabudowy znajduje się ujeżdżalnia, budynek stajni, a także mała hala, w której prowadzone są zajęcia hipoterapii. Przy niej utworzono salę do prowadzenia rehabilitacji. - Klub zrzesza obecnie około 200 stałych członków. Dodatkowo w ciągu roku, podczas trzytygodniowych turnusów, z zajęć hipoterapii korzysta około 80 dzieci w wieku od roku wzwyż - informuje Alicja Szydło, z - ca dyr. ds. pedagogicznych MDK ''Dom Harcerza''. Jeźdźcy z Olszanicy marzą jeszcze o tym, by został wykonany drenaż ujeżdżalni. Teraz po większych opadach gromadzi się na niej woda. Najgorzej jest zimą, kiedy namoknięta ziemia ulega oblodzeniu i nawierzchnia robi się śliska. MDK ''Dom Harcerza'' zwróci się do miasta o pomoc w sfinansowaniu tej inwestycji. Klubowi przydałaby się również hala na paszę dla koni. - Jeżeli ktoś miałby na zbyciu taki obiekt, który można zdemontować i przenieść w inne miejsce, i mógłby go nam sprezentować, bylibyśmy bardzo wdzięczni - mówi dyr. Sabiński.

Dziennik Polski 19 grudnia 2005 r.


Schronisko młodzieżowe dla 30 osób - taki pomysł na rewitalizację poaustriackiego Fortu Mogiła ma Ośrodek Kultury im. C. K. Norwida. Miasto nie jest nim jednak zainteresowane. - Głównie chodzi nam o to, żeby przestano po macoszemu traktować fort. Wśród urzędników panuje przekonanie, że jest zdewastowany i nadaje się tylko na magazyn. A to nieprawda - mówi dyrektor OKN Danuta Szymońska.

- Fort Mogiła 49 1/2a to jeden z lepiej zachowanych obiektów tego typu - uważa Piotr Skucha, architekt i autor projektu schroniska. - Nie uległ zawilgoceniu, a konstrukcja - zarówno ceglane ściany, jak i betonowo - stalowy strop - jest w bardzo dobrym stanie. Fort ma drożną kanalizację i studnię oraz sprawną wentylację - wylicza zalety budynku.
Fort Mogiła powstał w latach 1895 - 96. Przeznaczony był dla piechoty - żołnierze mieli mieszkać w jednokondygnacyjnych koszarach i walczyć na otaczającym fort wale. Podczas II wojny światowej urządzono w nim magazyn służb budowy lotnisk, potem rezydowali tam wznoszący Nową Hutę junacy. - Wokół rosną robinie akacjowe, sadzone przez Austriaków jako zieleń maskująca. Zachowała się też pancerna brama; to prawdziwy cud, że nie wynieśli jej złomiarze, którzy ukradli już okiennice. W środku jest czysto, żyją tam chyba lisy - relacjonuje Piotr Skucha. - Rekonstrukcji wymagałaby zasypana fosa, mostek nad nią i wał piechoty na prawym skrzydle. Trzeba by też przenieść sąsiednią przepompownię gazu.
Gorzej jest z otoczeniem Fortu. Wejście zasłania cały kompleks blaszanych garaży, postawionych na zrównanym z ziemią tzw. wale zapola. - Problem polega na tym, że Fort leży na dwóch działkach: jedna, z koszarami i wałem piechoty, należy do gminy, druga - z garażami - do kombinatu. Aby możliwe było zagospodarowanie Fortu, trzeba by je scalić - tłumaczy Piotr Skucha. Jego projekt zakłada utworzenie na terenie Fortu schroniska dla ok. 30 osób. W tym celu konieczne byłoby odtworzenie wału zapola i umieszczenie w nim dwóch pawilonów. Pierwszy zawierałby sypialnie, łazienki, recepcję i hol, drugi - kuchnię, stołówkę i sale konferencyjne.
OKN szacuje, że inwestycja kosztowałaby ok. 9 mln zł. - Mamy nawet pomysł - skąd pieniądze - mówi dyrektor OKN Danuta Szymońska. - Można by wykorzystać tzw. mechanizm norweski. Norwegia, choć nie należy do Unii, zadeklarowała pomoc materialną dla nowych członków wspólnoty na projekty związane z ratowaniem kulturowego dziedzictwa Europy. Z pomysłem rewitalizacji Fortu Mogiła OKN zwrócił się najpierw do Wydziału Promocji i Turystyki Urzędu Miasta. Jako jeden z 35 projektów inwestycyjnych był on rozpatrywany przez radę programową obchodów 750. rocznicy lokacji Krakowa. Znalazł się w grupie 13 wstępnie wybranych, potem odpadł. - Podobnie jak wszystkie pomysły dotyczące Nowej Huty - mówi nowohucki radny Maciej Twaróg. Towarzystwo Miłośników i Rozwoju Nowej Huty, którego jest założycielem, proponowało m. in. rewitalizację placu na os. Willowym i budowę fontanny na pl. Centralnym - też bezskutecznie. - Przykro mi, że rada programowa nie zechciała się zmierzyć z tymi projektami. Uzasadnienie, że nie mają nic wspólnego z 750 - leciem lokacji, trochę mnie rozśmiesza - dodaje radny. Program obchodów 750 - lecia lokacji zostanie przedstawiony do akceptacji Radzie Miasta. Wtedy będzie szansa na powrót do odrzuconych pomysłów - pod warunkiem, że przypomną o nich radni. - Projekt urządzenia schroniska w Forcie Mogiła ma szansę powodzenia. Poruszę go na radzie, podobnie jak inne inicjatywy nowohuckie - deklaruje Maciej Twaróg. - Projekt OKN zbiega się z tym, co myślimy o rewitalizacji Twierdzy Kraków - ocenia Janusz Leśniewicz z Fundacji Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego ''Janus'', która zajmuje się fortami. - Na razie jest za wcześnie, by go oceniać, ale - jeśli przepisy pozwolą na założenie tam schroniska - może to być dobry i jedyny pomysł na to miejsce. - Na pewno nie może zostać tak, jak jest teraz. Fort w obecnym stanie jest niebezpieczny; złomiarze wybili dziurę, którą można dostać się do środka, a w wąskim i ciemnym korytarzyku jest m. in. niczym nie zabezpieczony wylot studzienki technicznej i 40 - metrowej studni - dodaje Piotr Skucha.(KK)

Dziennik Polski 19 grudnia 2005 r.


Powierzchnia ekspozycyjna Muzeum Armii Krajowej w Krakowie ma się powiększyć prawie 4 - krotnie. Takie są założenia projektu, który zwyciężył w konkursie na koncepcję rewaloryzacji i adaptacji dla potrzeb muzeum budynku przy ul. Bosackiej 13.
Wczoraj ogłoszono wyniki finału konkursu. Zgłoszono do niego 4 projekty. Zwyciężyła koncepcja opracowana przez biuro architektoniczne ''AIR'' Jurkowscy - Architekci sp. z o. o. z Katowic. Koncepcja obejmuje nie tylko I etap inwestycji, a więc adaptację budynku przy ul. Bosackiej 13, gdzie obecnie mieści się muzeum AK, ale również zagospodarowanie dla potrzeb muzeum sąsiednich terenów. Są one własnością prywatnej spółki, w której udział - w postaci części gruntu - ma Agencja Mienia Wojskowego. Dla dalszej rozbudowy muzeum trzeba byłoby je wykupić. Na razie w tym roku miasto za 1 mln zł pozyskało główny gmach muzeum. Dzięki temu można było ogłosić konkurs na jego adaptację. Obecnie muzealne eksponaty prezentowane są na powierzchni około 1600 m kw. Po adaptacji budynku zwiększy się ona do około 5700 metrów. Dodatkową powierzchnię będzie można uzyskać poprzez zagospodarowanie piwnic, dziedzińca i rozbudowę poddasza. - W muzeum znajduje się już ponad 5 tys. eksponatów. Ideą jest powiększenie zbiorów i ściąganie pamiątek z całego świata. Dodatkowe powierzchnie ekspozycyjne są więc niezbędne. Poza tym konieczna jest renowacja dawnego wojskowego budynku, który pamięta jeszcze czasy armii austro - węgierskiej - mówi Adam Rąpalski, dyrektor Muzeum AK w Krakowie. Dyrektor ma nadzieję, że nowa inwestycja ruszy już w przyszłym roku. Koszt jej realizacji oszacowano na około 13 mln zł. Niecałe 6 procent tej kwoty trzeba będzie przeznaczyć na opracowanie dokumentacji projektowej. W połowie zapłaci za nią miasto, a w połowie Urząd Marszałkowski. Przewiduje się, że pieniądze na realizację przedsięwzięcia będą pochodzić z montażu finansowego środków przeznaczonych po równo przez miasto i Urząd Marszałkowski oraz funduszy unijnych.

DZIEDZINIEC, PODZIEMIA, OGRÓD : Zwycięska koncepcja w I etapie zakłada maksymalne powiększenie pomieszczeń ekspozycyjnych muzeum AK przy ul. Bosackiej 13. W tym celu w projekcie ujęto zagospodarowanie dziedzińca budynku wraz z jego przykryciem szklanym zadaszeniem. Wewnątrz dziedzińca podwyższono poddasze dla funkcji biurowych. W patio wydzielono część rekreacyjną oraz małą restaurację. Wprowadzono również nową klatkę schodową, obsługującą podziemia budynku muzeum oraz sąsiedniego budynku pomocniczego. Założono, że w podziemiach będzie się znajdować ekspozycja związana z Polskim Państwem Podziemnym i Armią Krajową. Na wyższych kondygnacjach byłyby prezentowane m. in. eksponaty związane z władzami Rzeczpospolitej na obczyźnie, w tym rządu w Londynie oraz dokumentacja całego polskiego czynu niepodległościowego. W budynku zaplanowano również windę dla niepełnosprawnych. Dla kolejnego etapu inwestycji, po zachodniej stronie budynku przy ul. Bosackiej 13, zaprojektowano charakterystyczny element dla całego kompleksu - ogród ze słupami, które w części znajdują się w wodzie, a w części na trawniku. Koncepcja zakłada również zaadaptowanie dla potrzeb ekspozycji, rozlokowanych na wschód od głównego gmachu: budynku magazynowego, dawnego budynku kolejowego, starej piekarni oraz fabryki konserw. Projekt przewiduje też utworzenie miejsc parkingowych. Z tyłu budynku przy ul. Bosackiej 13 zarezerwowano natomiast miejsce na plac przeznaczony na uroczystości rocznicowe. (TYM)

Dziennik Polski 17 grudnia 2005 r.


Po raz kolejny pod znakiem zapytania staje nadbudowa fortu św. Benedykta w Podgórzu. W magistracie wstrzymano wydawanie pozwolenia na budowę. Wiele wskazuje na to, że nowy minister kultury nie będzie - inaczej niż jego poprzednik - zwolennikiem tej inwestycji.

Batalia o urządzenie w zabytkowej fortecy centrum kulturalno-konferencyjnego toczy się od wielu lat. Użytkownik fortu - Instytut Sztuki - przewidywał przykrycie zabytku szklaną kopułą (potem zaczęto mówić o blasze), wydrążenie parkingu w skale pod fortem, a także budowę windy komunikacyjnej. Plany te były dziesiątki razy oprotestowane, m.in. przez radnych dzielnicowych. Ustalenie warunków zabudowy trwało cztery i pół roku. - Sprawę badały różne komisje, żadna nie doszukała się jednak nieprawidłowości. Samorządowe kolegium odwoławcze też oddaliło wszystkie zarzuty - mówi Jacek Wilczyński, prezes Instytutu Sztuki. Planom nadbudowy sprzyjał ówczesny minister kultury Waldemar Dąbrowski. W jednym z pism minister stwierdził wręcz, że planowana przez Instytut Sztuki inwestycja byłaby korzystna ze względów konserwatorskich. Z Ministerstwa Kultury Instytut Sztuki otrzymał też obietnicę finansowania przebudowy fortu z funduszy unijnych.

Ostatnio nad inwestycją zaczęły się jednak gromadzić się chmury. Małopolski konserwator zabytków Jan Janczykowski zatwierdził co prawda projekt budowlany inwestycji, ale nie spodobało się to m.in. krakowskiemu Towarzystwu Przyjaciół Fortyfikacji. Miłośnicy fortów argumentowali, że fort Benedykta to unikatowa budowla, a jej nadbudowa zaburzy proporcje zabytku. -Zgodnie z procedurą przekazałem protesty do Ministerstwa Kultury - wyjaśnia Janczykowski. Reakcja jego zwierzchnika była błyskawiczna. Generalny konserwator zabytków Tomasz Merta zapowiedział, że uważnie przyjrzy się sprawie. Równocześnie na jego wniosek małopolski konserwator wystąpił do magistratu o wstrzymanie procedury wydawania pozwolenia na budowę.

Niektórzy łączą to ze zmianą na stanowisku ministra kultury. Jeszcze w ostatniej kampanii wyborczej Kazimierz Ujazdowski (typowany już wówczas na ministra kultury) właśnie pod fortem Benedykta urządził konferencję prasową, w trakcie której prezentował program PiS w dziedzinie kultury. Niszczejący fort, a także plany jego adaptacji, wymieniał jako przykład złego podejścia lewicowego rządu do zabytków.

Jacek Wilczyński komentuje jedynie: -Rozumiem, że nowy minister, do którego trafiają protesty przeciwko nadbudowie fortu, potrzebuje czasu na zapoznanie się ze sprawą.

Gazeta.pl 8 grudnia 2005 r.


Jacek Wilczyński, prezes ''Instytutu Sztuki'', przekonywał wczoraj radnych, że zagospodarowanie Fortu św. Benedykta nie narusza niczyich interesów. Miasto przekazało ''Instytutowi Sztuki'' w użytkowanie działkę na Wzgórzu Lasoty wraz z Fortem św. Benedykta. Stowarzyszenie zobowiązało się do adaptacji Fortu i przedstawiło projekt, który wzbudził protesty mieszkańców i radnych Dzielnicy XIII. Obawiają się, że na wzgórzu, gdzie dominuje zabudowa willowa, nasili się ruch samochodowy, a także że zniszczony zostanie Fort. Ich zdaniem działka została przez gminę przekazana ''Instytutowi Sztuki'' z naruszeniem prawa. - Taka inwestycja nie powinna powstać w sąsiedztwie kościoła św. Benedykta, najcenniejszego zabytku w tej części Krakowa - mówił wczoraj Jarosław Żółciak, radny Dzielnicy XIII, na posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków.

Zgodnie z koncepcją ''Instytutu Sztuki'' Fort miałaby przykryć blaszana kopuła, pod nią znalazłaby się sala wielofunkcyjna. - To sala na koncerty promujące młodych muzyków. Nie będzie tam na pewno żadnych imprez masowych. Nie ma mowy także o nasileniu ruchu samochodowego, ponieważ samochody nie będą wjeżdżać w tereny willowe - zapewniał Jacek Wilczyński. Piotr Gajewski, projektant adaptacji Fortu, zapewniał, że Fort nie będzie przebudowany. - Nawet klatka schodowa zostanie dobudowana na zewnątrz; aby mogła powstać w środku, trzeba by było coś wyburzyć. Teraz Fort przykryty jest drewnianą kopułą oraz folią i niszczeje - mówił Piotr Gajewski. Przy Forcie zaplanowano także parking na 294 samochody. Ma być to parking trzypoziomowy, do głębokości 10 metrów. W miejscu, gdzie ma powstać, znajduje się skała. - Dementuję pogłoski, jakoby skała miała być detonowana, aby mógł powstać parking. Takich metod już dawno się nie stosuje - mówił prezes Wilczyński. Piotr Gajewski, projektant adaptacji Fortu, tłumaczył, że wystarczy wyciąć bloki skalne i je wyjąć. Na adaptację Fortu potrzeba 18 miesięcy. ''Instytut Sztuki'' na tę inwestycję gromadzi pieniądze unijne i pozyskane od sponsorów. - Część środków będzie pochodzić z konkursu ''Przekuj miecz na lemiesz'', w którym zajęliśmy pierwsze miejsce - mówił prezes Wilczyński.

Wczoraj Komisja Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków podtrzymała swoją pozytywną opinię do projektu, w którym zostały wprowadzone poprawki.

Dziennik Polski 9 września 2005 r.


Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zamierza oddać radiu RMF w nieodpłatne użytkowanie na 25 lat zabudowania fortu Kościuszko. Radio płacić będzie ponad 500 tys. zł rocznie za użytkowanie terenu o powierzchni 1,3 hektara. RMF gospodaruje w forcie pod kopcem Kościuszki od początku lat 90. W 1995 r. miasto zawarło z Krakowską Fundacją Komunikacji Społecznej, ówczesnym właścicielem radiostacji, umowę dzierżawy. W dwa lata później wypowiedział ją zarząd prezydenta Józefa Lassoty, zarzucając radiu, że nie wywiązuje się z zobowiązań dotyczących remontów. Miastu nie udało się odzyskać zabudowań fortu, ponieważ RMF odwołał się do sądu. W październiku 2002 r., tuż przed końcem kadencji prezydenta Andrzeja Gołasia, doszło do ugody, na podstawie której w miesiąc później podpisano bez przetargu umowę najmu na dziesięć lat. Zarząd prezydenta Gołasia wynajął radiu ponad 3 tys. m kw. zabudowań wraz z przyległym terenem za 100 tys. zł miesięcznie.
Obecnie miasto, po obniżce czynszu w maju br., chce oddać grunt i zabudowania fortu na 25 lat. Stawka opłat rocznych, wliczając w to podatek VAT, wynosić ma niespełna 530 tys. zł. Jak wyjaśniła podczas wczorajszego posiedzenia komisji mienia rady miasta Marta Witkowicz, szefowa wydziału skarbu gminy, zabudowania fortu wymagają kosztownych remontów. RMF podnosił, że jako najemca płaci wysoki czynsz, a ponadto musi wykonywać remonty, których rozliczenie wywołuje spory z miastem. - Wiem, że jest kampania wyborcza i wszyscy chcieliby dobrze żyć z radiem, ale musimy wiedzieć, czy oszacowano koszty niezbędnych remontów. Chciałabym też wiedzieć, czy zakres prac budowlanych i konserwatorskich zostanie ujęty w umowie - dociekała radna Barbara Bubula (PiS). Jak się okazało, służby prezydenckie nie przewidują takich zapisów w umowie. Zgodnie z projektem umowy do kasy miasta wpływać będzie niemal o połowę mniej opłat niż dotychczas. Jak przekonywała dyrektor Witkowicz, oddanie fortu w użytkowanie na rzecz RMF-u wpłynie korzystnie na stan zabudowań i wyeliminuje problemy pojawiające się do tej pory. Radni z komisji mienia zaakceptowali warunki umowy z radiem. Dzięki temu prezydent może teraz bez przetargu przekazać fort RMF-owi w użytkowanie na 25 lat.

Dziennik Polski 30 sierpnia 2005 r.


1 września na uroczystym spotkaniu kombatantów z okazji 66. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej ogłoszony zostanie międzynarodowy konkurs architektoniczny na projekt kompleksowej restrukturyzacji budynku Muzeum Armii Krajowej przy ul. Bosackiej. Placówka chce bowiem unowocześnić budynek i ekspozycję, dostosowując je do najnowszych osiągnięć w muzealnictwie.

- Chcemy zmodernizować muzeum, tak by w nowoczesny sposób, przy użyciu m. in. metod audiowizualnych przekazywać wiedzę o Armii Krajowej. Nie chcemy jednak iść tylko w nowoczesność. Chcemy oprzeć się na tradycyjnych muzealiach, eksponatach związanych z konkretnymi osobami - podkreśla Adam Rąpalski, dyrektor Muzeum Armii Krajowej.

Obecnie muzeum dysponuje budynkiem o powierzchni 5 tys. metrów kwadratowych. Ma w swoim zasobie ok. 5 tys. eksponatów. Projekt restrukturyzacji będzie podstawą do przygotowania wniosku o fundusze unijne. Do jury konkursowego mają zostać zaproszeni m. in. prezydent miasta, marszałek województwa, główny architekt miasta oraz przedstawiciele środowisk żołnierzy Armii Krajowej.

Dziennik Polski 3 sierpnia 2005 r.


- To muszą być bardzo szczegółowe badania. Zakwalifikowany do nich teren musi być sprawdzony centymetr po centymetrze. Użycie mechanicznego sprzętu, np. koparek, nie wchodzi w rachubę. Wszystkie prace zostaną przeprowadzone z wykorzystaniem prostych narzędzi, takich jak m. in. łopaty i taczki - mówi prof. Janusz Kruk, przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, członek zarządu Krakowskiego Zespołu do Badań Autostrad, którego archeolodzy mają nadzorować badania prowadzone na Wzgórzu Lasoty.

W Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków podpisano decyzję, która zezwala na prace archeologiczne na wzgórzu obejmujące I etap przedsięwzięcia - badania sondażowe. Mają one dać odpowiedż, czy w jego wnętrzu jest możliwe wydrążenie podziemnych garaży na 290 miejsc parkingowych. Badania będą przeprowadzone na zlecenie Stowarzyszenia Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki'', który zamierza zaadaptować na salę wielofunkcyjną na 800 osób stojący na wzgórzu zabytkowy Fort św. Benedykta (powstał w latach 1853 - 56). Podziemne garaże mają służyć osobom, które korzystałyby z sali.

Taka koncepcja powstała po protestach okolicznych mieszkańców i Rady Dzielnicy XIII przeciwko stworzeniu naziemnych miejsc parkingowych w sąsiedztwie Fortu. Protestujący nie zgadzają się również na nadbudowę Fortu blaszaną kopułą (pod nią mieściłaby się sala wielofunkcyjna). Szacuje się, że adaptacja Fortu wraz z wydrążeniem garaży będzie kosztować 20 - 25 mln zł. ''Instytut Sztuki'' przekonuje, że badania archeologiczne dadzą ostateczną odpowiedż, czy koncepcja z podziemnym parkingiem jest realna. Do przeprowadzenia badań archeologicznych Ministerstwo Kultury wskazało Krakowski Zespół do Badań Autostrad, który jest spółką utworzoną przez Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytet Jagielloński i Muzeum Archeologiczne w Krakowie.

Krakowski Zespół do Badań Autostrad prowadzi obecnie badania na odcinku planowanej autostrady A4 Kraków - Tarnów.

- Jeszcze nie podpisaliśmy umowy z ''Instytutem Sztuki'' na przeprowadzenie badań. Wstępne sondaże w terenie pozwolą określić zakres prac - stwierdza prof. Janusz Kruk. Dodaje, że badania mają zostać przeprowadzone na terenie Wzgórza Lasoty w miejscu, gdzie tradycyjnie odbywa się kiermasz w święto Rękawki.

- Żeby mieć jednoznaczną odpowiedż, czy we wzgórzu mogą powstać podziemne garaże trzeba dokładnie przebadać teren o powierzchni 40 arów. Znajduje się on po prawej stronie (patrząc od ul. Stawarza) Fortu św. Benedykta. Jest to wyrównana łąka, na której prawdopodobnie, w czasach gdy Fort był wykorzystywany przez austriackie wojsko, znajdował się plac ćwiczeń. Badania rozpoczną się w prawym skrzydle tego placu. Następnie będą przechodzić przez obwałowanie Fortu i podejdą pod Fort. Ten rejon może być najciekawszy pod względem poznawczym - wyjaśnia prof. Janusz Kruk. Zaznacza, że na wyznaczonym terenie badania archeologiczne będą przeprowadzane po raz pierwszy. Nie wiadomo więc jaka jest odległość od powierzchni ziemi do warstwy skalnej.

Protestująca przeciwko koncepcji ''Instytutu Sztuki'' Rada Dzielnicy XIII zaznacza, że nie jest przeciwna badaniom archeologicznym.

- Mamy pełne zaufanie do prof. Janusza Kruka i współpracujących z nim archeologów. Dlatego uważamy, że badania zostaną przeprowadzone rzetelnie. Szkopuł jednak w tym, że od badań należało wszystko rozpocząć. Jeżeli wykażą one - a spodziewamy się, że tak się stanie - że inwestycja jest niemożliwa do zrealizowania, to okaże się, że niepotrzebnie wydano pieniądze na kolejne projekty zagospodarowania Fortu - mówi Bolesław Markiewicz, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy XIII. Wzgórze Lasoty (wcześniej nazywane Górą św. Benedykta) razem z kopcem Krakusa wchodzi w skład masywu Krzemionek. Kopiec Krakusa badany był archeologicznie w latach 1934 - 37 z myślą o odnalezieniu grobu legendarnego księcia Kraka (nie został on odkryty). Najistotniejszym zabytkiem południowej części Krzemionek jest stojący na wzgórzu Lasoty niewielki kościół św. Benedykta datowany na X - XI wiek (sąsiaduje z Fortem św. Benedykta).

Podczas badań wykopaliskowych przeprowadzonych na początku lat 60. odkryto pod nim rotundę z podkowiastą absydą, wykonaną w charakterystycznej technice krakowskich budowli przedromańskich. Po zachodniej stronie kościoła odsłonięto wiele grobów cmentarzyska. Natomiast w kierunku południowo - wschodnim od kościoła znajduje się stanowisko osadowe związane z młodszą fazą wczesnego średniowiecza (XII - XIII w.).

Dziennik Polski 30 lipca 2005 r.


"Kontrowersyjna i agresywna" - tak najnowszą propozycję nadbudowy Fortu św. Benedykta nazwał Jan Janczykowski, małopolski wojewódzki konserwator zabytków. Wczoraj podczas spotkania w siedzibie krakowskiego SARP przedstawiono najnowszy pomysł adaptacji Fortu św. Benedykta na salę wielofunkcyjną. Inwestycję, wykorzystując dofinansowanie z Unii Europejskiej, chce zrealizować, działające przy Akademii Ekonomicznej, Stowarzyszenie Kultury Akademickiej "Instytut Sztuki", które działkę o powierzchni ponad 4 ha, zabudowaną zabytkowym Fortem otrzymało od miasta w 2000 r. w użytkowanie na 25 lat. Zgodnie z najnowszym projektem adaptacji Fortu, autorstwa Piotra Gajewskiego, wjazd do obiektu zaplanowano od al. Powstańców Śląskich. Będzie on prowadził do 3 - poziomowego parkingu podziemnego pod wzgórzem Lasoty. Z parkingu będzie się można przedostać do Fortu przy pomocy wieży komunikacyjnej, którą wyznaczono obok zabytkowego obiektu. Znajdujące się w niej windy mają wjeżdżać na 3 poziomy Fortu. Na pierwszym z nich zabytkowe wnętrza zostaną odnowione i będą wyeksponowane w swojej historycznej formie (światła i ogrzewanie będą ukryte). Na tym poziomie nie znajdzie się żadne pomieszczenie o funkcjach użytkowych. Na wyższej kondygnacji zaplanowano m. in. foyer, restaurację z tarasem widokowym oraz pomieszczenia techniczne. Ostatnią kondygnację ma tworzyć nadbudowana nad istniejącą strukturą Fortu kopuła z blachy miedziowej o wysokości około 8 m. Pod nią znajdzie się sala na 800 osób. Z kopuły będzie się można przedostać na niewielki punkt widokowy w formie gniazda. Jan Janczykowski uznał, że punkt widokowy jest dodatkową ''naroślą''. Zwrócił również m. in. uwagę, że większość prac związanych z wydrążeniem parkingu przeprowadzana byłaby metodą odkrywkową, a on zgodził się na metodę górniczą.

Dziennik Polski 17 czerwca 2005 r.


Podobno nie ma historii nieciekawej, jest historia źle opowiedziana. A co powiecie na Park Cesarsko-Królewski w forcie Sudół?

- Kiedy dwa lata temu wpadliśmy w dzielnicy na ten wariacki, wydawałoby się pomysł, niewiele osób wierzyło, że sprawa nabierze takich rumieńców - mówi Paweł Sularz, przewodniczący Rady Dzielnicy III. A wizja budowy parku galicyjskiego w forcie Sudół, jednego z elementów szlaku Twierdzy Kraków, jest coraz bliższa. Podczas ubiegłych wakacji studenci Politechniki Krakowskiej, w ramach praktyk, przeprowadzili inwentaryzację zieleni w forcie. Wczoraj na swojej uczelni zaprezentowali trzy spośród 22 projektów, które realizowali na zajęciach w ciągu całego roku. - Chodziło o to, by przywrócić tereny zapomniane, porzucone, ale o dużej atrakcyjności i związane z dziedzictwem historii. Jednym z nich jest fort Sudół. Wprawdzie jako budowla jest w fatalnym stanie, natomiast świetnie zachowana jest zieleń forteczna. Brakuje tylko pomysłu - mówi Krzysztof Wielgus, adiunkt w Instytucie Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej. - Projekty studentów koncentrują się wokół wizji miejskiego parku, który swoją stylistyką ma nawiązywać do czasów wojaka Szwejka. - Z przymrużeniem oka, z sympatią, ale też i szacunkiem. Jedną z propozycji jest stworzenie Alei Pamięci, symbolizującej rozwój kolejnictwa, techniki, żeglugi czy sztuki. W innym projekcie pojawiają się natomiast Wrota Czasu, przez które wejdziemy w inny cesarsko-królewski świat. Ważną rolę pełni w nim system ścieżek przemyślnie wkomponowanych w całość parku.

Sam fort nie będzie odbudowany, bo nikogo na to nie stać - projekty zakładają albo zabezpieczenie fundamentów i pozostałej tylnej ściany siatką i stworzenie tarasu widokowego lub zainstalowanie murków oporowych i ław darniowych, które byłyby widownią amfiteatru. Jest też pomysł stworzenia tzw. fantomu fortu przez zainstalowanie na jego pozostałościach stalowej konstrukcji w formie liści. Z jednej strony ma to pokazać jego dawną wielkość i kształt, z drugiej zaś sposób, w jaki kiedyś maskowano fort przed nieprzyjacielem.
O tym, jak ostatecznie ów park będzie wyglądał, zadecyduje Paweł Sularz, który wybierze najlepszy projekt spośród wszystkich prac. - Raczej nie będzie to realizacja jednego pomysłu, ale elementy z kilku z nich - mówi. Do tej pory przy forcie Sudół jedynie uporządkowano teren - wycięto samosiejki i chaszcze oraz usunięto dzikie wysypiska śmieci. Budowa parku ruszy w przyszłym roku. Dzielnica przekaże na ten cel 150 tys. zł. i tyle samo w 2007 r.

Aneta Cyrnek - Gazeta Wyborcza 13 czerwca 2005 r.


Gotowy jest już projekt planu dla Wzgórza św. Bronisławy. Obejmuje on swoim zasięgiem tereny o pow. 264 ha: rejon kopca Kościuszki, Sikornika, Wesołej Polany. Plan wprowadza zakaz urządzania na tym obszarze placówek handlowych, składów, magazynów, nowych ogródków działkowych, budowy ogrodzeń powyżej 2,20 m. Nie będzie można umieszczać billboardów na całym terenie oraz mniejszych reklam na działkach niezabudowanych. Cały ten obszar należy do najważniejszych na terenie Krakowa pod względem krajobrazowym. Dlatego będzie na nim obowiązywać zakaz inwestowania na terenach otwartych oraz sadzenia wysokich drzew, które mogłyby zasłonić widok.

Na terenie lasów i ich otuliny została ustalona strefa ochrony i kształtowania terenów przyrodniczych, na której nie wolno budować niczego, nawet nowych dróg rowerowych i ścieżek konnych. W celu ochrony istniejących tu zabytków utworzono także strefę ochrony i kształtowania wartości kulturowych. Ochronie podlega m. in.: kopiec Kościuszki, fort przy kopcu, fragment alei Waszyngtona, wiadukt ''Diabelski most'', dawna strzelnica garnizonowa przy ul. Królowej Jadwigi, drewniany spichlerz i karczma na Woli Justowskiej oraz obiekty wpisane do ewidencji konserwatorskiej. Wszystkie zmiany dotyczące tych obiektów lub nawet cięcia zieleni w ich pobliżu wymagają uzgodnienia z konserwatorami. Na terenie, który obejmuje plan, znajdują się także stanowiska archeologiczne. Do planu zgłosiło swoje uwagi kilkudziesięciu właścicieli działek na tym terenie, którzy domagali się możliwości budowania głównie domów jednorodzinnych powołując się na prawo własności. Ich protesty w większości nie zostały uwzględnione. O uchwaleniu planu zadecyduje w najbliższych tygodniach Rada Miasta.

Dziennik Polski 11 czerwca 2005 r.


Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przyznała gminie dotację w wysokości 40 tys. zł na trzy zadania, związane z grobami wojennymi. Miasto będzie mogło wydać 20 tys. zł na odnowienie kwatery legionowej z I wojny światowej na cmentarzu Rakowickim. Te pieniądze wraz z dodatkową dotacją od wojewody pozwolą na konserwację siedmiu pomników na mogiłach zbiorowych, ponowne zamontowanie trzech tablic epitafijnych, które znajdują się na murze i grożą odpadnięciem od podłoża, konserwację nagrobka Alfreda Wintera oraz pomnika czwórki legionowej, a także remont filarków i muru przy wejściu na kwaterę.

Z kolei 10 tys. zł rada przyznała na prace przy kwaterze żołnierzy Wojska Polskiego poległych w latach 1919 - 1920. Zostanie tam zrekonstruowanych 50 metalowych krzyży, których brakuje na grobach ziemnych. Wykonany będzie także krawężnik, odgradzający aleję od mogił żołnierskich. Uporządkowany zostanie teren przy rogatce: kilkanaście grobów ziemnych regularnie rozsypywało się, dlatego zdecydowano się na ich wyrównanie. Na tym miejscu zostaną postawione krzyże i posiana trawa. Oprócz tego 10 tys. zł przyznano na odnowienie mogiły zbiorowej Żydów, która znajduje się w Tyńcu, a pochodzi z 1942 roku. Tam planuje się wymianę płyt betonowych oraz wykonanie nowych płyt na mogile. Projekt uchwały, dotyczący przekazania pieniędzy z budżetu wojewody do gminy, zaakceptowała wczoraj Rada Miasta.

Dziennik Polski 9 czerwca 2005 r.


Czy miasto jest przygotowane na zapłatę potężnych odszkodowań, gdy zaczną nam pękać mury domów? Czy prezydent jest świadomy, że doprowadzi do dewastacji Wzgórza Lasoty? Club Oko Cafe przy ul. Węgierskiej na Podgórzu nie mógł pomieścić w czwartek zdenerwowanego tłumu mieszkańców dzielnicy. Ludzie przyszli, by zaprotestować przeciw rewitalizacji Fortu św. Benedykta i budowie podziemnego parkingu we Wzgórzu Lasoty. Na takie inwestycje (mimo braku akceptacji Rady Dzielnicy XIII, organizacji pozarządowych oraz autorytetów naukowych i historycznych) wyraził właśnie zgodę prezydent Krakowa. Przedsięwzięcie od realizacji dzieli już tylko wydanie pozwolenia na budowę...

Jak twierdzą niektórzy mieszkańcy Wzgórza Lasoty, ''Instytut Sztuki'' - będący dzierżawcą historycznego terenu i autorem projektu przebudowy - już zaczął prace.
- Nocą z Fortu wyjeżdżają ciężarówki załadowane gruzem - zapewniała jedna z kobiet.

Uczestnicy narady nie kryli oburzenia po informacjach przekazywanych przez radnych dzielnicy, że całe przedsięwzięcie przebiega z naruszeniem prawa, a wszelkie uwagi i opinie Rady Dzielnicy XIII są przez władze miasta ignorowane. Alarmowano, że w przypadku budowy podziemnego parkingu zagrożone będzie całe wzgórze. Uczestnicząca w spotkaniu pani geolog mówiła, że wapienna, krucha skała nie nadaje się na budowę parkingu, a ekspertyzy terenu, dostarczone prezydentowi, nie są nic warte. Potwierdzali to mieszkańcy ul. Stawarza, opowiadając, że prowadzone w ich okolicach budowy dużo mniejszego kalibru wywołują w ich domach pękanie ścian. Mieszkańcy Podgórza obawiają się zniszczenia Fortu oraz kościółka św. Benedykta i Błoń.
- Zmieni się charakter tego miejsca, zaniknie też najstarsze słowiańskie święto Rękawki - mówił jeden z radnych.

Jedna z uczestniczek spotkania zaproponowała, by napisać list do papieża Benedykta XVI.
- Może jego głos ochroni kościółek i Fort, które noszą imię św. wybranego także przez niego? Na razie organizatorzy spotkania dopracują wspólnie zredagowany list protestacyjny. Zapewniają, że zażądają od ''Instytutu Sztuki'' brakujących ekspertyz, dokumentów oraz udokumentowania posiadanych środków finansowych.

Za dwa tygodnie list ma być gotowy, zostanie rozesłany do mediów i najwyższych władz w państwie.

Dziennik Polski 21 maja 2005 r.


Ponad 600 podpisów pod protestem przeciwko zgodzie prezydenta Krakowa na nadbudowę fortu św. Benedykta zebrano do wczoraj w Podgórzu. Akcja się nasila - biorą w niej udział radni dzielnicy, organizacje społeczne i portal internetowy Podgorze.pl. Wczoraj na ulicach Podgórza pojawiły się ulotki z apelem do mieszkańców dzielnicy. Akcję zainicjował i koordynuje portal Podgorze.pl. "Prezydent Krakowa podpisał zgodę na przebudowę fortu św. Benedykta i wykucie podziemnego parkingu w skałach Wzgórza Lasoty. Ratujmy fort i wzgórze" - napisano w apelu. Zanim pojawiła się ulotka, od kilku dni ludzie spontanicznie podpisywali się pod protestem w biurze Dzielnicy XIII. Jak poinformował jej wiceprzewodniczący Bolesław Markiewicz, na razie na listach znalazło się ponad 600 podpisów. - Będzie ich tysiące. Ludzie są oburzeni, że nasz głos został zbagatelizowany przez prezydenta. Nigdy nie zgodzimy się na zdewastowanie miejsca, które dla nas jest święte - oznajmił Markiewicz.

Rada dzielnicy, która wcześniej podjęła uchwałę sprzeciwiającą się przedstawionemu przez Instytut Sztuki projektowi nadbudowy zabytkowego fortu, teraz zgłosiła, że chce przystąpić do postępowania administracyjnego jako strona. Przypomnijmy, że 5 maja prezydent Jacek Majchrowski podpisał decyzję o ustaleniu warunków zabudowy dla przebudowy fortu i wydrążenia dwupoziomowego parkingu podziemnego w jego sąsiedztwie. Dzielnica uważa, że warunki zabudowy wydano z naruszeniem prawa, dlatego zamierza decyzję zaskarżyć do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Radni uważają, że przy podejmowaniu decyzji prezydent nie uwzględnił opinii dzielnicy, bo nic na ten temat nie wspomina się w dokumencie z 5 maja. Wytykają też, że dołączona do akt sprawy ekspertyza geologiczno-inżynierska nie spełnia wymogów formalnych i choćby przez to prezydent nie mógł zatwierdzić "wz".(kf)

Gazeta Wyborcza 19 maja 2005 r.



RATUJMY FORT I WZGÓRZE!

Prezydent Krakowa podpisał zgodę na przebudowę Fortu św. Benedykta i wykucie podziemnego parkingu w skałach Wzgórza Lasoty. Od realizacji tego projektu dzieli nas już tylko pozwolenie na budowę. Jeśli zostanie wydane - zginie to, co zawsze było jedną z największych zalet Podgórza - bliskość historii pośród zieleni i ciszy. Odwieczne miejsce spotkań, spacerów i obchodów Święta Rękawki całkowicie zmieni swój charakter. Fort i podgórskie błonia przerodzą się w kolejny komercyjny obiekt, przeznaczony dla ludzi z zasobnym portfelem.
Do tej pory nikt nie pytał nas, czy my - Podgórzanie - tego właśnie chcemy.

A NIE CHCEMY!

Miasto oddało Fort "Instytutowi Sztuki" z naruszeniem prawa. Procedur związanych ze sprawą nikt nie umie/nie chce powstrzymać. Trwają protesty Rady Dzielnicy XIII, organizacji pozarządowych (np. Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa), napływają krytyczne opinie największych historycznych i naukowych autorytetów (m.in. prof. Zin, prof. Krawczuk) - wszystko to jak dotąd na nic.
Pozostał już tylko nasz głos w sprawie. Historia dowodzi, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie bronić swoich racji gdy wszystko inne zawodzi. To właśnie zamierzamy zrobić.
W czwartek, 19 maja o godzinie 18:00 w clubOKOcafe przy ul. Węgierskiej 1 odbędzie się spotkanie, na którym możesz poznać szczegóły sprawy i osobiście podpisać Protestacyjny List Otwarty. Ta ulotka daje Ci również możliwość krytycznej wypowiedzi w sprawie Fortu i Wzgórza. Na jej odwrocie znajdziesz protest, który trzeba podpisać i złożyć do 30 maja pod adresami wymienionymi poniżej (ich liczba będzie rosła, a dane znajdziesz na stronie internetowej). Nie pozostawaj obojętny na tę sprawę! Protestacyjny List Otwarty wraz ze wszystkimi zebranymi podpisami trafi do prasy, władz Miasta i Państwa. Jeśli to nie pomoże, podejmiemy dalsze działania.

Zobacz więcej:

serwis www.podgorze.pl

Dziękujemy Radzie Dzielnicy XIII oraz wszystkim osobom które okażą wsparcie tej akcji!

Adresy:

clubOKOcafe, ul. Węgierska 1, tel. 423 59 79
Rada Dzielnicy XIII, Rynek Podgórski 1, tel. 423 55 29


Jak zapowiadaliśmy, radni Dzielnicy XIII przegłosowali wczoraj negatywną opinię do projektu przebudowy fortu św. Benedykta, przygotowanego przez Instytut Sztuki. Uchwała przeszła jednogłośnie. Radni wypowiedzieli się przeciwko koncepcji podwyższenia zabytkowego fortu i urządzenia dwupoziomowego parkingu podziemnego w obrębie stanowisk archeologicznych w sąsiedztwie kościółka św. Benedykta. Wobec tych planów Dzielnica XIII wyraziła "kategoryczny sprzeciw". Jak napisano w uchwale, propozycja nadbudowy "nie jest dostosowana do zabytkowej sylwety obiektu i pozostaje w sprzeczności z charakterem miejsca, co doprowadzi do utraty nieocenionych wartości architektonicznych, kulturowych, krajobrazowych i cywilizacyjnych". - Spodziewamy się, że sprzeciw społeczności lokalnej zostanie wysłuchany, a fort i jego otoczenie pozostanie dla potomnych w niezmienionej formie. Nikt rozsądny nie zgodziłby się przecież, żeby zabudować krakowskie Błonia - skomentował przewodniczący Dzielnicy XIII Ryszard Kobiałka. Radni są przekonani, że znajdzie się inny inwestor, skłonny zagospodarować zabytek bez zmiany jego kształtu. - Fort stoi od ponad 100 lat i będzie stał jeszcze następne 100, jeżeli ktoś mówi, że bezużytecznie, to niech sobie odpowie, czy zgodziłby się np. wystawić wieżę w Barbakanie - dodał.

Gazeta Wyborcza 5 maja 2005 r.


Kolejny raz Rada Dzielnicy XIII sprzeciwiła się przebudowie Fortu św. Benedykta i wydrążeniu we wzgórzu Lasoty podziemnego parkingu.

Wczoraj odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Dzielnicy XIII, na której radni z Podgórza - w formie uchwały - negatywnie zaopiniowali koncepcję architektoniczno - urbanistyczną przebudowy Fortu św. Benedykta na wzgórzu Lasoty oraz koncepcję budowy dwupoziomowego parkingu podziemnego wraz z magazynem. O wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla tej inwestycji zabiega, działające przy Akademii Ekonomicznej, Stowarzyszenie Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki''.

- Nie jesteśmy przeciwni rewitalizacji Fortu, ale nie możemy dopuścić do jego dewastacji - uważa radna Barbara Orłowska. Zdaniem radnych Dzielnicy XIII do koncepcji parkingu podziemnego nie dołączono dokumentacji geologiczno - inżynierskiej, określającej warunki geologiczne na tym terenie. Według nich proponowana inwestycja będzie stanowić zagrożenie dla struktury Fortu i wzgórza.

"Już na początku lat 80. na wzgórzu Lasoty stwierdzono szkody górnicze, spowodowane drganiami sejsmicznymi, związanymi z eksploatacją kamieniołomu przy ul. Za Torem i budową al. Powstańców Śląskich. Wskutek stosowania metody strzałowej zostało nieodwracalnie naruszone podłoże geologiczne. Konsekwencją szkód górniczych były orzeczenia odszkodowawcze na wielomilionowe kwoty. Należy podkreślić, że w miejscu planowanych wjazdów do parkingu już dziś występuje osuwisko, niszcząc chodnik przy al. Powstańców Śląskich, którego naprawa jest w trakcie realizacji z budżetu Rady Dzielnicy XIII'' - twierdzą radni z Podgórza. Uważają, że teren, na którym stoi Fort wraz z przyległymi błoniami na Krzemionkach, został przekazany przez miasto stowarzyszeniu na 25 lat z naruszeniem prawa. Twierdzą, że Zarząd Miasta podjął uchwałę w tej sprawie wbrew przepisom Ustawy o samorządzie terytorialnym. Ich zdaniem o przekazaniu gruntu powinna zadecydować Rada Miasta Krakowa. Tą kwestią od kilku miesięcy zajmuje się Komisja Rewizyjna RMK.
- Dziwi nas, że Komisja Rewizyjna tak długo rozstrzyga - czy przekazanie gruntu wraz z Fortem odbyło się z naruszeniem prawa. Dobrze byłoby, by z dotychczasowymi wynikami kontroli zapoznał się prezydent miasta - mówi Bolesław Markiewicz, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy XIII.

Koncepcje i protesty
Stowarzyszenie ''Instytut Sztuki'' działkę o powierzchni ponad 4 ha, zabudowaną wpisanym do rejestru zabytków Fortem św. Benedykta (wzniesiony w latach 1853 - 56), użytkuje od 2000 r. Teren ten stowarzyszeniu na 25 lat w użytkowanie oddało miasto.

Stowarzyszenie zobowiązało się do ponoszenia nakładów związanych z dokończeniem remontu Fortu i jego adaptacją na cele kulturalne. Po 4 latach ''Instytut Sztuki'' przedstawił koncepcję przebudowy Fortu. Miała ona polegać m. in. na zaadaptowaniu go na salę wielofunkcyjną, przykrytą stalowo - szklaną kopułą. Projekt wywołał liczne protesty okolicznych mieszkańców i Rady Dzielnicy XIII. Wiele zastrzeżeń dotyczyło rozlokowania miejsc parkingowych. Powstała więc koncepcja budowy parkingu na około 250 miejsc we wnętrzu wzgórza Lasoty. Zostałby on utworzony poprzez przebicie skał od strony al. Powstańców Śląskich (kierowcy mogliby przedostać się z parkingu do Fortu szybem windowym).

Jan Janczykowski, małopolski wojewódzki konserwator zabytków, zgodził się na budowę parkingu pod warunkiem, że zostanie on wydrążony metodą górniczą. Inwestor zapewnia, że taka metoda zostanie zastosowana. W ostatniej koncepcji zagospodarowania Fortu uwzględniono także ponad 600 uwag i zaleceń władz konserwatorskich.

Nowy projekt zakłada m. in. rezygnację z jakiejkolwiek ingerencji w strukturę Fortu, a także jego nadbudowy stalowo - szklaną kopułą. W jej miejsce proponuje się dużo mniejszą drewnianą kopułę, którą w każdej chwili będzie można zdemontować.

[TYM] Dziennik Polski 5 maja 2005 r.


Zarząd Gospodarki Komunalnej obiecuje, że w przyszłym tygodniu nareszcie rozpocznie sprzątanie wielkiego śmieciowiska w okolicy starego Fortu Rogatka przy al. 29 Listopada. Gigantyczne dzikie wysypisko tworzy się tam już od kilku lat. - Od dawna interweniujemy, że tu strasznie dużo śmieci: stare wersalki, zgniłe leżanki, materace, butelki i puszki po piwie, worki. Po prostu wszystko. Podobno nawet tu bezdomnych nieżywych znaleziono! - skarży się mieszkanka bloku przy al. 29 Listopada 32. Informacji o zgonach nie udało nam się potwierdzić. Ale śmieci rzeczywiście jest niesamowita ilość. Okolice starego fortu porastają drzewa i krzewy, gdyby nie wysypisko, byłoby tam naprawdę ładnie. Miejsce upodobali sobie jednak bezdomni, popołudniami w chaszczach gromadzą się całymi grupami i piją piwo, wieczorami palą ogniska. Znajdujące się z tyłu fortu garaże, od strony torów kolejowych, mają ściany "przyozdobione" graffiti, nieopodal stoi rudera spalonego domu. Straż miejska nieczęsto tam interweniuje, bo - jak usłyszeliśmy - nie ma zgłoszeń.

Fort, choć to zabytek, kupił jakiś czas temu mieszkaniec Warszawy. Teren pozostał jednak nie ogrodzony, nieuporządkowany i niezagospodarowany. Śmieci gromadziły się przez kilka lat. - Wyczerpaliśmy wszystkie możliwości dotarcia do właściciela. Wiemy, że jest prawdopodobnie gdzieś na Florydzie, prowadziliśmy korespondencję e-mailową, ale bezskutecznie. Zwróciliśmy się więc do wydziału gospodarki komunalnej z prośbą o sprzątanie zastępcze. To już ostatnia deska ratunku - opowiada Radosław Gądek, naczelnik wydziału organizacji służby straży miejskiej.

W tym tygodniu inspektorzy z zarządu gospodarki komunalnej przeprowadzili wizję lokalną. I zdecydowali, że trzeba wreszcie posprzątać nie tylko chodnik, ale także teren starego fortu. - Szacujemy, że wywieziemy stamtąd kilkaset metrów sześciennych odpadów. Dopiero w trakcie samego sprzątania okaże się, ile starszych śmieci zalega pod wierzchnią warstwą - zdradza Teresa Kowalińska, kierownik działu utrzymania czystości ZGK. Nie wiadomo jeszcze, która firma wykona sprzątanie, ani ile to będzie kosztowało. Na razie zapłaci miasto, potem gmina może spróbować odzyskać należność od właściciela. - Zaczniemy w przyszłym tygodniu, po 3 maja - obiecuje kierownik Kowalińska. Na jak długo to wystarczy? Do fortu wejść może każdy, a miasto żadnego ogrodzenia ani nawet tabliczek z zakazem śmiecenia nie może postawić, bo to teren prywatny!

Małgorzata Nałęcka - Gazeta Wyborcza 28 kwietnia 2005 r.


Zielony, czerwony i czarny - to kolory trzech pętli rowerowych, tworzących blisko 30 - kilometrowy Zielony Szlak Nowa Huta - Dłubnia, który wczoraj uroczyście otwarto.

Imprezę zorganizowano z okazji trwających właśnie w Krakowie Dni Ziemi. Prace nad oznakowaniem kierunkowym Zielonego Szlaku Nowa Huta - Dłubnia ukończono na początku bieżącego roku, natomiast wczoraj w węzłowych punktach szlaku zamontowano pierwszych kilkanaście z 30 tablic informacyjnych z mapami przebiegu trasy. Tablice o wymiarach 60 na 80 cm zaprojektowali studenci ASP, a uroczyście wkopali je wczoraj m. in.: konsul USA Alexander Tratensek, przedstawiciele krakowskiego Ogrodu Zoologicznego i Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Nowej Huty oraz młodzież z nowohuckich szkół (głównie z Gimnazjum nr 42, SP nr 92 i Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 2). Na koniec blisko setka rowerzystów wzięła udział w rajdzie wokół Łąk Nowohuckich.

Zielony Szlak Nowa Huta - Dłubnia, stanowiący pętle tematyczną międzynarodowego Szlaku Bursztynowego (z Budapesztu do Krakowa), łączy zabytki związane z historią Nowej Huty, tereny zielone i miejsca rekreacyjne oraz lokalne inicjatywy na rzecz ochrony środowiska i dziedzictwa kulturowego. Składa się on z trzech pętli: zielonej, czerwonej i czarnej. Zielona Pętla Dłubni liczy prawie 12 km i biegnie od ul. Sieroszewskiego (skraj os. Młodości) przez ul. Klasztorną, Las Mogilski, okolice kopca Wandy, a potem al. Solidarności do CA HTS i dalej ul. Wańkowicza, nad zalewem oraz ul. Bulwarową i Daniłowskiego z powrotem do ul. Sieroszewskiego.

Szlak wiedzie przez tereny dawnych wsi Mogiła i Krzesławice, gdzie podziwiać można m. in. przydrożne kapliczki, klasztor Cystersów, drewniane kościoły św. Bartłomieja, św. Jana Chrzciciela i Matki Boskiej Szkaplerznej, Dworek Jana Matejki oraz Stary Młyn Krzesławicki nad Dłubnią.

8 - kilometrowa czerwona Pętla Starej Nowej Huty prezentuje natomiast przemiany tej dzielnicy od XIX wieku po czasy współczesne, nawiązując do pieszej Trasy Nowohuckiej, która pozwala poznać oryginalne rozwiązania urbanistyczne. Podziwiać tu można m. in. zabytkowe osiedla (Stalowe, Willowe, Wandy, Młodości), kościół Matki Boskiej Królowej Polski oraz Teatr Ludowy. Szlak prowadzi od ul. Sieroszewskiego, wzdłuż Łąk Nowohuckich do Nowohuckiego Centrum Kultury i dalej ul. Spiechowicza, Ludżmierską, Obrońców Krzyża, Cienistą, Bulwarową i Daniłowskiego wraca do ul. Sieroszewskiego.

Szlak trzeci to licząca 9,5 km czarna Pętla Twierdzy Kraków, pozwalająca poznać tajemnice krakowskich fortyfikacji. Biegnie ona od ul. Wańkowicza, przez Wąwozową, Łowińskiego, Blokową, Darwina, Grębałowską, Architektów, Petofiego, Nowolipki, Fatimską, Cienistą, Bulwarową i z powrotem do ul. Wańkowicza. Główne atrakcje tego szlaku to Fort 49a Dłubnia, Fort 49 Krzesławice i Fort 49 1/4 Grębałów.


[PSZ] Dziennik Polski 22 kwietnia 2005 r.


Choć archeolodzy domagają się przeprowadzenia kompleksowych badań wokół Fortu św. Benedykta na krakowskim Podgórzu, Instytut Sztuki powoli przybliża się do uzyskania zezwolenia na realizację planów przebudowy bastionu. Komisja ds. archeologii przy konserwatorze wojewódzkim wydała opinię w sprawie projektu urządzenia podziemnego parkingu samochodowego w sąsiedztwie fortu. Archeolodzy zwrócili uwagę, że planowana inwestycja wkracza w obszar, na którym znajdują się dwa niezwykle ważne stanowiska archeologiczne, związane z osadnictwem z wczesnego średniowiecza. Chodzi o kościół św. Benedykta wraz z cmentarzem z X-XIII w. oraz o domniemaną osadę grodową rozciągającą się na południe od świątyni.

"Nie" archeologów

- W X w. nie budowano kościołów w szczerym polu. Nie wiemy, na co możemy się natknąć, bo dotychczas to miejsce nie zostało gruntownie przebadane - zastrzega prof. Janusz Kruk z Polskiej Akademii Nauk. Tymczasem inwestor przedstawił koncepcję budowy metodą odkrywkową dwupoziomowego parkingu pod Błoniami otaczającymi fort. Archeolodzy uznali pomysł za niedopuszczalny, chyba że inwestycję poprzedzą wieloletnie systematyczne badania wykopaliskowe. - Nie działamy pod presją czasu, nie chodzi o ratowanie zabytku, bo przecież Fort św. Benedykta znajduje się w dobrym stanie. Nie ma zatem żadnego powodu, aby rezygnować z badań, których konieczność przeprowadzenia wynika z konwencji maltańskiej oraz przepisów prawa o zabytkach i opiece nad zabytkami - oświadcza prof. Kruk. Co więcej, budowa podziemnego parkingu metodą odkrywkową wymaga stosowania technologii (np. podziemnych wybuchów), które mogą doprowadzić do uszkodzenia fortu. Stanowisko archeologów należy odebrać jako ich kategoryczny sprzeciw wobec planów Instytutu Sztuki. Przypomnijmy, że kilka tygodni temu prezes IS Jacek Wilczyński zapowiadał rozpoczęcie nadbudowy fortu jeszcze w tym roku. - Jako archeolodzy możemy się wypowiadać tylko w zakresie naszej specjalności. Jako krakowianin mogę tylko powiedzieć, że uważam tę koncepcję za paranoję - nie ukrywa swojego negatywnego stosunku prof. Kruk.

Konserwator: Tak, ale...

Mocny sprzeciw archeologów nie przystaje do stanowiska wojewódzkiego konserwatora zabytków Jana Janczykowskiego, które jest coraz bardziej po myśli Instytutu Sztuki. Konserwator wydał pozytywną opinię dla projektu podziemnego parkingu, którą opatrzył warunkami. Ze względu na wymogi archeologiczne dopuścił w bardzo ograniczonym zakresie prace odkrywkowe. Dla zamaskowania wylotów urządzeń wentylacyjnych zalecił odtworzenie do pierwotnej wysokości wałów fortyfikacji ziemnej. Konserwator wytknął też inwestorowi, że bez nadzoru konserwatorów przeprowadził badania geologiczne. "Zwraca się zatem uwagę na konieczność bezwzględnego przestrzegania przepisów prawa przy dalszych pracach na tym terenie" - zaznaczył Jan Janczykowski. Konserwator wydał też pozytywną opinię nowej wersji koncepcji adaptacji Fortu św. Benedykta "jako kierunkową do dalszych prac". - Nie jest to jeszcze żadna formalna zgoda, a jedynie opinia na tym etapie uzgadniania projektu - zastrzegł Janczykowski. Jego obecne uwagi dotyczą obniżenia projektowanej nadbudowy fortu o dwa metry, z naciskiem na dalsze zmniejszenie gabarytu planowanej budowli. Jak podkreśla konserwator, inwestor wycofał się z koncepcji estradowo urządzonej ostatniej kondygnacji, jak też zapewnił, że nie dojdzie do naruszenia stropów i sklepień fortu. Obecnie zakłada się, że ciągi komunikacyjne wyprowadzone zostaną na zewnątrz budynku.

Z mocnym poparciem

Nad decyzjami wojewódzkiego konserwatora zabytków jak cień wisi postawa jego przełożonego - ministra kultury. Waldemara Dąbrowski, odpowiadając na interpelację posła Stanisława Papieża, podkreślił swoje poparcie dla projektu Instytutu Sztuki. Minister zachwala pomysł nadbudowania zabytkowego fortu o dwie kondygnacje. "W opinii Ministerstwa Kultury planowany projekt zasługuje na pełne wsparcie, będąc modelowym przykładem kompleksowej rewitalizacji niszczejącego od wielu lat zabytku oraz jego adaptacji do pełnienia funkcji kulturalnych" - oświadczył minister Dąbrowski. W piśmie datowanym na 23 listopada 2004 r. stwierdził też, że "koncepcja rewitalizacji Fortu św. Benedykta uzyskała zezwolenie wojewódzkiego konserwatora zabytków". Przypomnijmy, że zastępczynią Dąbrowskiego jest Agnieszka Odorowicz, która przed objęciem ministerialnej funkcji była wiceprezesem Instytutu Sztuki. W środę do poparcia projektu Instytutu Sztuki przekonywał radnych Dzielnicy XIII prezydent Jacek Majchrowski. Obecny na spotkaniu dyrektor wydziału architektury Jerzy Muzyk zaznaczył, że przedsięwzięcie traktowane jest w mieście priorytetowo. Dzielnica XIII odnosi się zdecydowanie negatywnie do projektu nadbudowy fortu, uznając, że inwestycja doprowadzi do degradacji fortu i okalających go Błoń. Radni są też zdania, że realizacja projektu tylko z pozoru sprawi, że fort stanie się dostępny dla mieszkańców, bo w rzeczywistości ulokowanie w nim wielu instytucji uniemożliwi eksponowanie wnętrz. Podgórscy radni zarzucają też władzom miasta, że nie tylko bezprawnie przekazały fort wraz z okalającym go trenem Instytutowi Sztuki, ale też pobierają od niego zaledwie 6 tys. zł rocznie.

Obecnie w wydziale architektury toczy się postępowanie o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji polegającej na adaptacji i podwyższeniu fortu oraz budowie parkingu podziemnego.


Krzysztof Fijałek - Gazeta Wyborcza 22 kwietnia 2005 r.


Komisja Konserwatorska ds. Archeologii przy małopolskim wojewódzkim konserwatorze zabytków negatywnie zaopiniowała podejmowanie jakichkolwiek prac budowlano - ziemnych metodą odkrywkową we wnętrzu wzgórza Lasoty, gdzie planuje się budowę parkingu dla samochodów. Budowę parkingu we wzgórzu Lasoty planuje działające przy Akademii Ekonomicznej stowarzyszenie Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki''.

Władze Krakowa w 2000 r. oddały Stowarzyszeniu w użytkowanie na 25 lat położoną na wzgórzu Lasoty działkę o powierzchni ponad 4 ha, zabudowaną wpisanym do rejestru zabytków Fortem św. Benedykta (wzniesiony w latach 1853 - 56). Stowarzyszenie zobowiązało się do ponoszenia nakładów związanych z dokończeniem remontu i adaptacją Fortu na cele kulturalne. Po 4 latach ''Instytut Sztuki'' przedstawił koncepcję przebudowy Fortu. Miała ona polegać m. in. na zaadaptowaniu go na salę wielofunkcyjną przykrytą stalowo - szklaną kopułą. Projekt wywołał liczne protesty okolicznych mieszkańców i Rady Dzielnicy XIII. Wiele wątpliwości dotyczyło rozwiązania miejsc parkingowych. Protestujący nie zgadzali się, by mieściły się one na wzgórzu Lasoty, ani w jego otoczeniu. Powstał więc pomysł, by parking utworzyć wewnątrz wzgórza. Koncepcja zakłada, że wjazd do planowanego dwupoziomowego parkingu na około 250 miejsc zostałby przebity w skałach od strony al. Powstańców Śląskich. Kierowcy mogliby przedostać się z parkingu do Fortu szybem windowym. Jan Janczykowski, małopolski wojewódzki konserwator zabytków, zgodził się na budowę parkingu pod warunkiem, że zostanie on wydrążony metodą górniczą. - Opiniowaliśmy projekt budowy parkingu metodą odkrywkową. Przy metodzie górniczej nie mielibyśmy zastrzeżeń - wyjaśnia Emil Zaitz, członek Komisji Konserwatorskiej ds. Archeologii przy małopolskim wojewódzkim konserwatorze zabytków. Zdaniem przedstawicieli komisji, realizacja jakiejkolwiek inwestycji w tym rejonie metodą odkrywkową wymagałaby przeprowadzenia wieloletnich systematycznych badań wykopaliskowych dla dokładnego przebadania całego zagrożonego obszaru. Wszelkie niejasności rozwiewa Jacek Wilczyński, prezes Stowarzyszenia Kultury Akademickiej ''Instytut Sztuki'': - Parking zamierzamy wybudować metodą górniczą.

Prezes Wilczyński informuje, że jest już gotowa 7 z kolei koncepcja zagospodarowania Fortu, w której uwzględniono ponad 600 uwag i zaleceń władz konserwatorskich. - Zrezygnowaliśmy z jakiejkolwiek ingerencji w strukturę Fortu. Nie ruszymy w nim ani jednej cegły. Fort zostanie nadbudowany nie stalowo - szklaną, a dużo mniejszą drewnianą kopułą, którą w każdej chwili będzie można zdemontować. Nasza koncepcja, zakładająca utworzenie w Forcie sali na około 600 osób, została uzgodniona z władzami konserwatorskimi, Komisją Kultury i Ochrony Zabytków Miasta Krakowa oraz Miejską Komisją Urbanistyczno - Architektoniczną. Teraz staramy się o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji
- informuje prezes Wilczyński.

Dziennik Polski 20 kwietnia 2005 r.




Zamiast szklanej hight-tech kopuły fort św. Benedykta przykryje drewniana i możliwa do zdemontowania nadbudowa. Po czterech latach zabiegów wszystko wskazuje na to, że zabytek doczeka się wreszcie szybkiej adaptacji. - Jeśli wszystko pójdzie dobrze, prace konserwatorskie rozpoczniemy jeszcze w tym roku, a zabytek oddamy do użytku za dwa lata - obiecuje Jacek Wilczyński, prezes Instytutu Sztuki, który zabytkową fortecę chce zaadaptować na Centrum Sztuki. Jednym z jego elementów byłaby sala koncertowa ulokowana właśnie w nadbudowie fortu. Inwestycja jest teraz na etapie uzgadniania warunków zagospodarowania i zabudowy. - Mamy już pozytywną opinię konserwatora wojewódzkiego o lokalizacji podziemnego parkingu. W sprawie wysokości szybu windowego dotarła do nas pozytywna ekspertyza widokowa - mówi Genowefa Zań-Ograbek, miejski konserwator zabytków. Adaptacja fortu ma pochłonąć ok. 25 mln zł. Większość tej kwoty pokryją pieniądza uzyskane z Unii Europejskiej. Wkład własny wyniesie 5 mln zł - złożą się na to środki wypracowane przez Instytut Sztuki i dotacja z Ministerstwa Kultury.

Siedem projektów

Inwestycję jednogłośnie poparli wczoraj radni z komisji kultury. - Nie ma co z nią zwlekać, bo obiecane przez Unię Europejską pieniądze nie będą wiecznie czekać - tłumaczył Jan Białczyk z Forum Lewicy Obywatelskiej. - Niech konserwator wojewódzki wyda ostatnie wytyczne i niech ta adaptacja zostanie wreszcie sfinalizowana. Bo jeśli będziemy tak rozmawiać z inwestorami jak w tym przypadku, to krakowskie forty dalej będą niszczały - apelował Ireneusz Raś z Porozumienia Ruchów Obywatelskich. Przez cztery lata zabiegów o adaptacje fortu Instytut Sztuki opracował siedem różnych koncepcji zagospodarowania zabytku i jego otoczenia. - W absolutnym stopniu zminimalizowaliśmy planowaną obok fortu wieżę komunikacyjną, zmniejszyliśmy wysokość nadbudowy. Parking postanowiliśmy zbudować od strony Powstańców Śląskich. Do poprzedniej koncepcji konserwatorzy zgłosili 216 uwag. Uwzględniliśmy wszystkie oprócz dwóch - wyjaśniał Jacek Wilczyński. - Podziwiam osoby, które przez tyle lat, z taką determinacją o coś walczą - chwalił Instytut Sztuki Stanisław Dziedzic, dyrektor magistrackiego wydziału kultury.

Msza co niedziela

Radny Piotr Döerre z LPR martwił się, co się stanie z otoczeniem Fortu św. Benedykta. - Ono też jest przedmiotem naszej szczególnej troski. Zwłaszcza zabytkowy kościółek św. Benedykta, którego pierwsze elementy pochodzą z IX wieku. Teraz można go zwiedzać tylko raz w roku. Już teraz rozmawiamy z parafią, by msze odbywały się tu co tydzień - wyjaśniał Wilczyński. Zdradził, że kościółek ma zostać wyremontowany, w przyszłości ma mu być też zapewniona ochrona, bo poza sakralnym ma on również charakter muzealny. Jacek Wilczyński zapewniał, że fort po adaptacji stanie się kulturalną dominantą Podgórza i motorem jego ożywienia. - Od pięciu lat mieszkam w tej dzielnicy i jestem głęboko przekonany, że Stare Podgórze, które jest perłą Krakowa, niebawem podąży ścieżką Kazimierza.

Dla Gazety: Jan Janczykowski, małopolski konserwator zabytków.

Poprzednią wersję projektu opiniowałem ponad pół roku temu. Wydałem pozytywną opinię - co do kierunku adaptacji, z pewnymi jednak zastrzeżeniami. Teraz czekam na kolejną wersję. Najbardziej zależy mi na tym, by nadbudowa była jak najniższa.

Bogusław Krasnowolski, wiceprzewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

Wstępny projekt adaptacji fortu był przerażający. Następne wersje ewoluowały w dobrą stronę - mam jednak obawy, że ta czapa, nasadzona na fort, będzie widoczna z placu Bohaterów Getta. Przestrzegałbym przed pośpiechem w adaptowaniu fortu, bo nie ma niebezpieczeństwa, że on się zaraz rozsypie. Ostatnie słowo w tej sprawie będzie jednak należeć do wojewódzkiego konserwatora zabytków Jana Janczykowskiego, wybitnego znawcy fortów.


Magdalena Kursa Gazeta Wyborcza 17 marca 2005 r.


Radni chcą, aby obiekty Twierdzy Kraków zostały uznane za pomnik historii, a potem wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Wczoraj zobowiązali prezydenta do podjęcia takich starań. Do rejestru zabytków wpisane są następujące forty: Kościuszko, Kleparz, św. Benedykt, Olszanica, Grębałów, Lasówka, Borek, Skotniki, Winnica, Łapianka. Na rozpatrzenie czekają wnioski o wpisanie następnych obiektów: Tonie, Rajsko, Kosocice, Mydlniki, Prokocim. uważają, że prezydent powinien wystąpić z wnioskiem do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o podjęcie działań, zmierzających do uznania obiektów Twierdzy Kraków za pomnik historii, a następnie wpisania ich na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Zdaniem radnych takie działanie może pobudzić zainteresowanie fortami i znajdzie się wtedy więcej chętnych do ich adaptacji.

Obecnie obiekty Twierdzy Kraków niszczeją, ich elementy (zwłaszcza metalowe) są rozkradane.

[AM] Dziennik Polski 17 marca 2005 r.



Ukazał się 18 tom Atlasu Twierdzy Kraków poświęcony Fortowi 52 Borek. Uważa się, że jest to obecnie jeden z najniebezpieczniejszych, a zarazem najciekawszych tego typu obiektów w Krakowie.
- Fort Borek nigdy nie miał szczęścia. Powstało już kilka koncepcji jego adaptacji - najczęściej na cele hotelowe, ale żadna nie została zrealizowana - mówi Krzysztof Wielgus z Politechniki Krakowskiej, autor 18 tomu Atlasu Twierdzy Kraków, poświęconemu Fortowi Borek. Przedstawił on zarys historyczny i szanse rewitalizacji tego obiektu podczas posiedzenia naukowego Sekcji Architektura Militaris Komisji Urbanistyki i Architektury Polskiej Akademii Nauk.

Fort 52 Borek powstał w latach 1885 - 1886, na miejscu wcześniejszego fortu półstałego ziemno - drewnianego. Zadaniem Fortu było bronienie traktu wiedeńskiego (obecna ''Zakopianka'') oraz podejść do pierścienia fortecznego od strony Libertowa. Podczas II wojny światowej w Forcie przetrzymywani byli francuscy i rosyjscy jeńcy. 26 grudnia 1944 roku na przedpolu Fortu wylądowała amerykańska latająca forteca B - 17 o imieniu Candie, uszkodzona podczas bombardowania zakładów chemicznych w Blachowni Śląskiej. Po wojnie przez wiele lat w Forcie mieściła się filia ''Bacutilu'', następnie baza samochodowa i sprzętowa spółdzielni budowlanej. Z początkiem lat 80. ubiegłego wieku Fort opustoszał. Od połowy lat 80. czterokrotnie podejmowano próby zagospodarowania obiektu. Jedna z koncepcji zakładała utworzenie w nim kompleksu hotelowgo wraz z restauracją w wale artyleryjskim i salą konferencyjną. W sąsiedztwie Fortu planowano utworzyć strefę widokową i odtworzonym fragmentem krajobrazu warownego z 1914 r. Na przedpolu obiektu chciano umieścić makietę samolotu B - 17 ''Candie''. Otoczenie Fortu miało być parkiem edukacyjnym, z wkomponowanymi, wielkimi modelami terenowymi Twierdzy Kraków i poszczególnych typów fortów. Z planów nic jednak nie wyszło. Obecnie Fort, który z każdym rokiem ulega coraz większemu zniszczeniu, wciąż czeka na zagospodarowanie. Obiekt wraz z otoczeniem jest własnością miasta i jako wpisany do rejestru zabytków, podlega ochronie konserwatorskiej.

- Fort Borek tak jak wiele innych fortów należy przede wszystkim udostępnić dla bezpiecznego zwiedzania przez turystów. Nie musi to od razu oznaczać wielomilionowych inwestycji. Konieczne jest najpierw spowolnienie procesu destrukcji poprzez usunięcie zieleni z murów, miejscowe izolacje, a przede wszystkim zabezpieczenia zagrażających życiu i zdrowiu studzienek i szybów. Obecnie obiekt wraz ze swoim otoczeniem pełni rolę dzikiego parku dla sąsiedniego osiedla Kliny. Gigantyczną pracą będzie wywiezienie wielu ton... śmieci z lewostronnego odcinka fosy. Na szczęście rozpoczęto już pierwsze prace porządkowe - stwierdza Krzysztof Wielgus. Jego zdaniem systematyczna poprawa stanu obiektu zwiększy szanse na znalezienie strategicznego inwestora, który zdecydowałby się na jego adaptację. Wciąż dopuszczalna jest możliwość utworzenia w nim hotelu.

[TYM] Dziennik Polski 28 luty 2005 r.



Wzmożoną akcję protestacyjną przeciw przebudowie fortu św. Benedykta i zagospodarowaniu otaczających go błoń na Krzemionkach zapowiada grupa mieszkańców Podgórza. Planują oni podpisywać się pod kolejnymi petycjami i mają zamiar rozwieszać protestacyjne plakaty.
- Jesteśmy zaniepokojeni sygnałami o planach adaptacji zabytkowego fortu na salę wielofunkcyjną na 750 miejsc. Taki projekt jest nie do przyjęcia. Powstanie tego typu obiektu spowoduje wzmożenie ruchu samochodowego na wzgórzu Lasoty. Będzie się to więc wiązało z koniecznością powstania parkingów. Absurdalna jest proponowana koncepcja budowy wielopoziomowego parkingu usytuowanego u zbocza wzgórza, który byłby połączony z najwyższymi kondygnacjami fortu zewnętrzną "wieżą" komunikacji pionowej, mieszczącą windę - twierdzi jedna z mieszkanek wzgórza Lasoty.
- Ludzie są już zdesperowani. W ramach protestu na wzgórzu Lasoty mają zostać rozwieszone plakaty, na których planuje się umieszczenie zdjęcia fortu św. Benedykta w obecnym kształcie wraz z informacją, że zabytkowy obiekt - jeżeli dojdzie do jego przebudowy - już nigdy nie odzyska historycznego wyglądu - mówi Bolesław Markiewicz, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy XIII, która od samego początku sprzeciwia się modernizacji fortu proponowanej przez Stowarzyszenie Kultury Akademickiej "Instytut Sztuki".
Przypomnijmy, że władze Krakowa oddały w 2000 r. Stowarzyszeniu "Instytut Sztuki" działającemu przy Akademii Ekonomicznej w użytkowanie na 25 lat położoną na wzgórzu Lasoty działkę o powierzchni ponad 4 ha, zabudowaną wpisanym do rejestru zabytków fortem św. Benedykta. Stowarzyszenie zobowiązało się do ponoszenia nakładów związanych z dokończeniem remontu i adaptacją fortu na cele kulturalne. Po 4 latach stowarzyszenie przedstawiło koncepcję przebudowy fortu. Miała ona polegać m.in. na zaadaptowaniu go na salę wielofunkcyjną przykrytą kopułą.
Takie rozwiązanie dla protestujących mieszkańców i Rady Dzielnicy XIII od początku jest nie do przyjęcia. Ich zdaniem Zarząd Miasta bezprawnie (bez uchwały Rady Miasta) przekazał stowarzyszeniu teren wraz z fortem. Uważają, że proponowana przez "Instytut Sztuki" koncepcja zagospodarowania błoń na Krzemionkach doprowadzi do degradacji tego terenu oraz zabytkowego fortu. Obawiają się też, że błonia staną się dzikim parkingiem.
- W koncepcji zagospodarowania fortu projektuje się na historycznym błoniu 20 miejsc parkingowych, vis a vis willi, do której to nieruchomości specjalnie wybudowano drogę, bez obligatoryjnego uzgodnienia z wojewódzkim konserwatorem zabytków - stwierdzają w jednym z pism mieszkańcy i radni dzielnicy z Podgórza, którzy wielokrotnie wnioskowali do prezydenta Krakowa o rozwiązanie umowy użytkowania fortu. Rada Dzielnicy XIII przekazała ponad 9 miesięcy temu sprawę fortu do Komisji Rewizyjnej Rady Miasta. Komisja wciąż bada, czy przekazanie przez miasto na rzecz "Instytut Sztuki" działki zabudowanej zabytkowym fortem było zgodne z prawem.


Błonia na Krzemionkach rozpościerają się na szczycie wzgórza Lasoty. Znajdujący się na nim fort św. Benedykta, wzniesiony w latach 1853-56 jest jedną z pierwszych fortyfikacji Twierdzy Kraków. Fort górski, o unikatowej formie zwanej "basztą maksymiliańską", należy do ostatnich tego typu zachowanych w Europie. Obok niego od XI w. stoi kościółek św. Benedykta - najmniejszy kościół Krakowa. Do lat 80. XVIII w. wokół niego znajdował się cmentarz.


[TYM] Dziennik Polski 31 stycznia 2005 r.



Klub radnych LPR przygotował projekt uchwały dotyczący krakowskich fortów. Radni chcą, by prezydent podjął działania na rzecz uznania obiektów Twierdzy Kraków za pomniki historii, a następnie wpisania ich na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Radni przypominają, że zabytkowy kompleks obiektów Twierdzy budowany od 1848 roku do początków XX wieku po 1945 roku ulegał stopniowemu niszczeniu i stan ten trwa do dziś.

''Obszar zniszczeń i dewastacji powiększa się coraz bardziej, wnętrza fortów są niszczone, unikalne elementy architektury fortecznej padają łupem złodziei'' - argumentują radni. Uważają oni, że wpis poszczególnych fortów do rejestru zabytków, następnie uznanie Twierdzy Kraków za pomnik historii, a w końcu podjęcie starań o wpis na listę UNESCO obudzi większe zainteresowanie fortami i pozwoli znależć chętnych inwestorów do ich adaptacji.

Do rejestru zabytków zostały już wpisane Forty: Kościuszko, Kleparz, św. Benedykt, Olszanica, Grębałów, Lasówka, Borek, Skotniki, Winnica, Łapianka. Na wpis czekają Forty: Tonie, Rajsko, Kosocice, Mydlniki, Prokocim.

[WT] Dziennika Polski 28 stycznia 2005 r.



Rocznica minęła, dyskusje nad sposobem traktowania wydarzeń ze stycznia 1945 r. - czy było to wyzwolenie czy tylko zmiana okupanta? - ucichły. W Bibicach ludzie nie mają takich dylematów, a już na pewno nie ma ich twórca i opiekun Izby Regionalnej Henryk Banaś. - O tym powinno się pamiętać - twierdzi. - Ci żołnierze nie byli niczemu winni, oni wypełniali rozkazy, szli na Berlin. I płacili życiem...

Banasiowi szczególnie zależy na pamięci o 17-letnim zwiadowcy radzieckim, który w tych styczniowych dniach został zamordowany w Węgrzcach. - Walki w rejonie Bibic trwały cztery dni. Rosjanie szli z zachodu, z Czekaja przez Bibice na Pasternik, Niemcy okopali się przy forcie Węgrzce - opowiada. - 17 stycznia było wielkie bombardowanie wsi - spłonęło 27 domów i stodół. Tego samego dnia do Bibic wszedł trzyosobowy patrol. Kiedy żołnierze przechodzili koło Ledźwoniów, obserwujący okolicę z okna domu Melaników Niemcy puścili serię z karabinu maszynowego. Najmłodszy dostał w brzuch - to była straszna rana, wnętrzności wypływały na wierzch... Koledzy zanieśli go do szopy Powroźników, ręcznikiem, który dostali od gospodyni, obwiązali go - i zostawili. Niestety, nie doczekał nadejścia swoich: znaleźli go Niemcy. Był przesłuchiwany na miejscu, ale gdy odmawiał odpowiedzi na pytania, kazali Stefanowi Banasiowi włożyć go na taczki i zawieźć do fortu Węgrzce. Tam był znów wypytywany. Niczego nie zdradził. Wtedy Niemcy oblali go benzyną i spalili żywcem. Gdy front przeszedł przez Bibice, ludzie poszli do fortu: w komorze, którą wskazał Stefan Banaś, znaleźli zwęglone szczątki kości. Czas był wojenny, nikt nie pomyślał o zebraniu ich i godnym pochówku; zresztą w okolicy leżało mnóstwo trupów - w tych walkach zginęło 150 żołnierzy radzieckich i 53 niemieckich. Prowizorycznie pogrzebani w zbiorowej mogile, dopiero w 1947 r. zostali ekshumowani i przeniesieni na krakowski cmentarz przy ul. Prandoty. - Nikt nie wie, jak nazywał się ten nieszczęśnik - mówi Banaś. - Starsi ludzie mówili o nim "Wołodia". Zginął straszną śmiercią, nie splamił żołnierskiego honoru. Byłoby źle, gdyby został zapomniany...


[HAUS)] Dziennika Polski 28 stycznia 2005 r.



W Mydlnikach po przeciwnej aniżeli osiedle domków Akademii Rolniczej stronie ul. Balickiej, na północnym stoku nad torami kolejowymi ma powstać II Kampus Akademii Górniczo-Hutniczej. Rada Dzielnicy VI uznała za korzystne takie zagospodarowanie tego terenu i pozytywnie zaopiniowała budowę kampusu. Dzielnica zastrzegła natomiast, by koncepcja została uzupełniona o rozwiązanie układu komunikacyjnego w odniesieniu do istniejącej infrastruktury. Obecnie inwestor złożył wniosek o ustalenie lokalizacji inwestycji celu publicznego, dla kampusu przygotowana jest koncepcja (powstała w pracowni architektonicznej APA Czech - Duliński - Wróbel). Na dzisiejszych łąkach, nieużytkach, terenach, gdzie tworzą się dzikie wysypiska i są miejsca niezbyt bezpieczne - miałby powstać rodzaj parku technologicznego, z laboratoriami, pawilonami, gdzie prowadziłoby się badania (w tym we współpracy z firmami). Byłyby też budynki dydaktyczne, w części także mieszkalne, ale raczej nie akademiki (bo te uczelnia ma), lecz np. hotele asystenckie, mieszkania dla pracowników. W tym miejscu nie planuje się masowych zajęć, będzie tam zlokalizowana droga aparatura, wysokie technologie, badania nad prototypami - w tym uczestniczyć będą studenci starszych lat, doktoranci, ograniczona liczba osób. Oznacza to m.in., że dziennie w kampusie może być najwyżej 200 samochodów (tak ocenia uczelnia); w rejonie kampusu miałaby powstać stacja planowanej szybkiej kolejki z Balic do Krakowa. Budynki mają być niewysokie, do 3 kondygnacji - by nie naruszać walorów krajobrazowych tego miejsca, jak też dlatego, że tu zaczynają się zniżać do lądowania samoloty lecące do Balic (wyższa zabudowa jest niemożliwa; podobnie nie może być duża powierzchnia dachów, ze względu na pracę radarów). Pod kampus jest przeznaczony (należący do AGH) teren przy ul. Wieniawy-Długoszowskiego, ul. Wójcickiego i Brzozowskiego; to obszar wokół fortu 41 A w Mydlnikach - AGH zabiega o niego (fort jest własnością skarbu państwa), by móc tam urządzić muzeum techniki.

Dojazd do kampusu proponowany jest od ul. Balickiej przez tunel pod torami (pośród radnych pojawiły się wątpliwości, czy jego budowa będzie obciążeniem finansowym dla miasta). Jednak na razie wszelkie drogi, dojazdy są tylko zaznaczone na koncepcji białymi liniami, dlatego radni dzielnicy domagali się, by przygotowano jeszcze dokładne rozwiązania komunikacyjne. - Chcemy uniknąć sytuacji, w której istniejące drogi wykorzystywane rzekomo tylko czasowo do czasu budowy pozostałyby ostatecznie rozwiązaniami docelowymi. Wtedy ten rejon zostałby całkowicie zablokowany - podnoszono. Uczelnia chce budować II kampus, korzystając z różnych źródeł finansowania, w tym pozyskując środki unijne. - By móc zagospodarować ten teren w całości, nie licząc budownictwa mieszkaniowego (hotelowego), potrzeba minimum 200 mln złotych - mówi dyrektor administracyjny AGH Henryk Zioło. Na początek stawiane byłyby budynki badawcze. - Jeśli byłyby pieniądze, można by zacząć zagospodarowywać teren ewentualnie w przyszłym roku. Liczymy, że cały kampus powstanie za kilkanaście lat - podaje dyrektor Zioło. Teraz na tamtym terenie prowadzone są praktyki studenckie geodezyjne i geologiczne. - Natrafiono m.in. na osuwisko, które trzeba zabezpieczyć - wskazuje dyr. Zioło.

(MM) - Dziennik Polski 24 stycznia 2005 r.


Dwa lata pracował zespół zadaniowy ds. fortów, który miał przygotować strategię zagospodarowania i wykorzystania tych obiektów. W czwartek zespół przedstawił wyniki swojej pracy radnym z komisji kultury. Ci byli rozczarowani.

Rozczarowani, mimo że nie zdążyli jeszcze dokładnie zapoznać się z dokumentem opracowanym przez zespół (radni nie wiedzą nawet, kim jest przynajmniej połowa specjalistów uczestniczących w jego pracach). Przypomnijmy, że zespół powołał prawie dwa lata temu dyrektor magistratu, żeby - najkrócej mówiąc - znalazł zarządców dla obiektów militarnych byłej Twierdzy Kraków oraz powstrzymał ich degradację.

- Patrząc na ten dokument, który państwo przygotowaliście, nie znalazłem w nim nic odkrywczego, to raczej powtórki - mówił podczas posiedzenia komisji kultury radny Maciej Twaróg. - Państwa pomysły są dziwnie, mało odległe od tego, co kiedyś już przedstawiał konserwator wojewódzki Jan Janczykowski w swoich publikacjach poświęconych fortom. Nie chcę powiedzieć, że to brzydkie zerżnięcie, ale... Co tu jest? Same ogólniki.

Dokument przedstawiał w imieniu zespołu Ryszard Gąsiorowski, wicedyrektor Zarządu Budynków Komunalnych (ZBK zarządza 15 z 36 fortów): - Nie wyobrażam sobie, żeby zespół nie korzystał w swojej pracy z dostępnych publikacji. Przyznaję jednak, że dokument nie jest gotowy, to raczej jego wersja robocza.

Radni dziwili się, że po dwóch latach pracy otrzymali zaledwie taką wersję. Co jest w dokumencie? Historia obiektów, ich podział na te, które zostały zagospodarowane, i na te, które niszczeją; dokument mówi również o konieczności "zabezpieczenia przed dalszą degradacją" i stworzeniu szlaku turystycznego po byłej Twierdzy Kraków (z funduszy strukturalnych). Kolejna propozycja dotyczy zaproszenia do współpracy między innymi Konsulatu Republiki Austrii w Krakowie ("ważną sprawą jest również umiejętność Austriaków w zagospodarowaniu starych obiektów na nowoczesne w wyposażeniu muzea, pensjonaty, czy hotele").

- Jesteśmy rozczarowani, ponieważ mieliśmy nadzieję, że zespół zajmie się przede wszystkim znalezieniem fortom zarządców, bo to dla tych obiektów rzecz najistotniejsza - tłumaczył Stanisław Handzlik, przewodniczący komisji. - Nie sądzę, żeby to było aż tak trudne. Chętnych jest bardzo dużo.

- Moim zdaniem brakuje temu wszystkiemu dynamizmu - dodał radny Ireneusz Raś.

Radni z komisji kultury wrócą do dokumentu za dwa tygodnie. Na razie zaproponowali, żeby w skład zespołu wszedł ich przedstawiciel. Chcą też podnieść rangę zespołu - powinien być powołany raz jeszcze, przez prezydenta miasta.

Renata Radłowska - Gazeta Wyborcza 21 stycznia 2005 r.


Prezydent miasta na wniosek klubu Ligi Polskich Rodzin wprowadził do budżetu miasta zapis o 500 tys. zł przeznaczonych na wykup budynku, w którym znajduje się Muzeum Armii Krajowej. Obecnie placówka zajmuje ok. 1,3 tys. metrów kwadratowych, użyczonych przez Agencję Mienia Wojskowego, która jest właścicielem budynku przy ul. Bosackiej 13. Na wykup budynku (który ma ok. 4 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej) potrzeba ok. 1 mln zł. Jako że muzeum jest placówką dwóch samorządów: gminnego i wojewódzkiego, konieczne jest, by obaj organizatorzy złożyli się na wykup. - Dysponowanie całym budynkiem znacznie polepszyłoby naszą sytuację - mówi Adam Rąpalski, dyrektor Muzeum Armii Krajowej. - Szacujemy, że na remont obiektu i przystosowanie go do potrzeb ekspozycyjnych potrzeba byłoby nam ok. 2 mln zł.

Tymczasem u wojewódzkiego konserwatora zabytków trwa postępowanie przygotowawcze do wpisania budynku do rejestru zabytków. Z takim wnioskiem wystąpiła Dzielnica I. Obiekt to dawne centrum dowodzenia Twierdzy Kraków, w którym mieścił się sztab i centrum łączności. Jest tak zbudowany, że część naziemna jest tylko fasadą - gdyby artyleria zniszczyła górną część, to nie uszkodziłaby schronu podziemnego, który się świetnie zachował. Obiekt został zbudowany w 1911 roku.

W tym roku muzeum ma w planach zorganizowanie dwóch wystaw: o aresztowaniu i procesie szesnastu przywódców Polski Podziemnej oraz o testamencie Polski Walczącej, czyli jak wyobrażano sobie Polskę powojenną. Oprócz tego w kwietniu zaprezentowana zostanie wystawa fotogramów ze zbiorów Instytutu Sikorskiego z Londynu, prezentująca dzieje II Korpusu Polskiego. Dyrekcja muzeum planuje też, że w maju - przy okazji konferencji poświęconej zakończeniu II wojny światowej - zaprezentuje koncepcję nowej stałej ekspozycji muzealnej.

[WT] Dziennik Polski - 5 stycznia 2005 r.


KRZYSZTOF WILK DESIGN ™ All Rights Reserved © 1996-2009